środa, 16 sierpnia 2017




Miłość nie ma być wyścigiem, ciągłym strachem, że się nie wystarcza, albo zrobi się coś nie tak. Miłość ma uspokajać, dawać oparcie. Motywować, a nie bezmyślnie krytykować. Wymagać, ale też dawać wiele w zamian.
    Miłość to wybór. Jasne, namiętność też się liczy, bo bez odpowiedniego dopasowania ciężko jest zbudować jakikolwiek związek. Ale to nie wszystko. Kiedyś przeczytałam, że "kochać to znaczy chcieć być czyimś dobrem". I chyba nie ma bardziej trafnej definicji. Być czyimś dobrem, spokojem, chwilą wytchnienia, oazą. Sprawiać, żeby życie we dwójkę było chociaż trochę przyjemniejsze niż samemu. Taka prostrza codzienność. Przywoływać uśmiech na ukochanej twarzy, nawet jeśli potrzeba do tego czegoś tak prostego jak zaparzenie herbaty, bo najbardziej liczą się wszystkie te maleńkie rzeczy, które można robić dla siebie.
    Może to brzmi jak banał, ale w sumie to dlaczego wszystko musi być skomplikowane, kiedy najważniejsze rzeczy są tak zwyczajne i proste. Wystarczy chcieć.

Dziękuję Kochanie

— ♥



piątek, 11 sierpnia 2017



Z milczenia ...mnie rozbierz .
Rozepnij wszystkie niedomówienia,
które po samą szyję, każdego ranka zbyt starannie zapinam .
Wstyd przez głowę mi ściągnij .
Zsuń z mych bioder strach ...
Połóż mnie na łóżku i delikatnie otul pewnością...
Miej cierpliwość do mych lęków.



środa, 9 sierpnia 2017



Piękni ludzie, to Ci życzliwi, mili, uśmiechnięci.
To dzięki nim, odrywasz się od zmartwień każdego dnia. To dzięki nim, nawet gdy robi się smutno, tęskno i źle na duszy, odwzajemniasz szczery uśmiech, zapominając czym przed chwilą się martwiłeś. To oni zdrabniając Twoje imię, uśmiechając się, umilają Ci dniówkę w pracy.
Nasza polska mentalność jest jaka jest. Nie da się ukryć, że narzekać potrafimy na wszystko. Może czas zamiast durnych świąt i zwyczajów zacząć stosować zwyczajną codzienną życzliwość?



Bulwersujące mnie niektóre komentarze pod ostatnim moim wpisem, skłoniły mnie by rozwinąć poruszony wątek w osobnym poście, jednocześnie podtrzymując tezę swojej zamieszczonej tam odpowiedzi.

Wszedzie tylko - " nie dawaj kolejnej szansy," "człowiek zasługuje na jedną, ale na drugą już nie"... I tak każdego dnia czytam i tracę cierpliwość.
A czym jest człowiek - robotem,  pytam się? Czy każdy zaprogramowany jest tak samo? Czy każdy z nas popełnia te same błędy, by wszystkich wrzucać do tego samego worka? Chyba nie. Jak blisko nam do negacji, hejtu czy bezwymiernej krytyki, jednocześnie jak daleko wówczas do zrozumienia, na którym to przecież opiera się zgoda.
Na co komu takie złote rady, skoro i tak różnimy się od siebie? Przyjaciele są inni, partnerzy różni, problemy odmienne ...i każdy z nas ma inny charakter, inną cierpliwość, tolerancję i właśnie to konieczne zrozumienie.
Osobiście jestem zdania, że szanse można dawać, pod warunkiem, że ta druga osoba to docenia i jest ich warta.

Jesteśmy tylko ludźmi, wszyscy popełniamy błędy, nam samym też kiedyś ktoś wybaczył, prawda? W każdym związku dawałam kolejne szanse ale podobnie było też w innych relacjach. Co by mi było po wiecznym fochaniu, żalu czy trzymanej urazie? Nie chcę stać się bryłą lodu z powodu zawodzenia się na innych. Każde wybaczenie topi jedną kostkę...
Do jednej osoby miałam cierpliwość nadzwyczajną i nigdy nie przekreślałam kogoś bez dania szansy, czasem więcej niż jednej, nawet bez alarmowania o problemie.
A jeśli coś się nie uda, mam czyste sumienie wiedząc, że ze swojej strony zrobiłam wszystko...

Jeśli jednak staje się tak, że kolejne szanse niczego nie zmieniają, cierpisz, ..wówczas czas na odwrót.
Nie mam tolerancji na głupote, zakłamanie, draństwo i perfidność. Są rzeczy, które można wybaczyć i takie, których wybaczyć lub zapomnieć się nie da. Zależy to od nas samych.

I nie można mówić nikomu jak ma żyć. Ile szans może dać dugiej osobie oraz jak je kwalifikować. Są ludzie tak źli i bezwartościowi, że zwyczajnie nie da się ciągle im wybaczać. Ale oni na szczęście tworzą mniejszość.

Tylko też ważne by posiąść sztukę szukania w innych dobra ...

To indywidualne szczęście i sumienie. Sami musimy wiedzieć, kto nam je daje i kto dla nas gotowy jest na wszystko (a to jest akurat bardzo istotna część świadomości i budowania uczuć) Takiej osobie możemy dawać milion nowych szans i żadne złote rady z neta tego nie zmienią.




poniedziałek, 7 sierpnia 2017

- Na czym ta intymność polega?
- Na tym, że dopuszczasz drugiego człowieka do najtrudniejszych w Tobie rzeczy. Nie wstydzisz się być przy nim, kiedy nie jesteś w formie. Kiedy jesteś 'nago psychicznie'. Kiedy jesteś gorszą wersją samej siebie, której się nikomu nie pokazuje. I masz kogoś, komu nie boisz się tego pokazać. Wiesz, że ta osoba tego nie obśmieje, nie wyszydzi, nie użyje przeciwko Tobie. Jest w stanie być obok z troską i wyrozumiałością.
Taka relacja jest warta wszystkiego, bo wtedy masz pewność, że jest prawdziwa.



"
- Ty wiesz co ja robię?
- Wiem.
- I nie przeszkadza ci to?
- Pewnie, że mi przeszkadza - powiedziałem. - Ale wolno mi się w kimś kochać, nawet jak coś przeszkadza. Zawsze zresztą coś przeszkadza.
"

- Marek Hłasko


wtorek, 1 sierpnia 2017



Zabierz mnie
gdzieś, gdzie chciałabyś bym była 
razem z Tobą
... jeśli chciałabyś
gdzieś gdzie można być sobą.
Zabierz mnie 
stąd - dotąd
skądinąd, ponad wszystko
gdzie możesz mnie poznać 
... jeśli chcesz
gdzieś gdzie dasz mi poczuć, że jestem Twoja



poniedziałek, 24 lipca 2017


Well... Sometimes is too much questions and too few answers...

Anyways ...

niedziela, 16 lipca 2017

Wychodzimy na ulice: #wolnosc #rownosc #demokracja !!!





Przyszedł czas, gdy zaangażowanie każdego z Was (lub jego brak) może zdecydować o losach naszego kraju.

Zamach na Sąd Najwyższy, którego dokonuje PIS, dotknie każdego Polaka.

Każdy z nas, sam lub poprzez swoich bliskich, styka się z wymiarem sprawiedliwości. Trudno zaprzeczyć, że dotychczasowy system wymaga głębokiej reformy. Tylko że PIS-owi nie chodzi o reformowanie, a wyłącznie o swoje stołki i kontrolę nad obywatelami.
Jakie bezpieczeństwo prawne będzie miał obywatel stający przed dowolnym sądem, jeśli zarówno sędzia, prokurator jak i radca prawny będą całkowicie uzależnieni od humoru Ziobry, Prezesa lub ewentualnie Rydzyka?

Sądownictwo podporządkowane partii (jakiejkolwiek!) to już nie jest demokracja.
Władza ustawodawcza, sądownicza i wykonawcza w rękach jednego człowieka to dyktatura!
Kochani, tu nie chodzi o nasze poglądy, mogą być różne. Tu chodzi o praworządność.
Brak bezstronności sądów prędzej czy później odbije się na nas wszystkich.

Zbigniew Ziobro nazywa zamach stanu reformą dla dobra obywateli. Tylko że jedynymi, którzy na niej skorzystają, będą PISwyznaniowcy i podwładni. Staną się kastą stojącą ponad prawem.

Nie gódźmy się na to!
Przyjdźmy wszyscy pod Sejm RP, pod Sąd, pod Pałac Prezydencki..... po prostu wyjdźmy na ulice!
Apelujmy o wolność i demokracje!
Ważą się losy naszego kraju.
Niech każdy Polak i każda Polka zrozumie wreszcie, że to również jego sprawa!






KIEDY DYKTATURA JEST FAKTEM
REWOLUCJA JEST OBOWIAZKIEM
DLA KAŻDEGO DEMOKRATY.



wtorek, 11 lipca 2017


                 Wiewióra opozycjonalistka

sobota, 8 lipca 2017

"How many year's past...?"



Wczoraj miałam niespodziewaną okazję po 9 latach uciąć sobie pogawędkę z dawno niesłyszanym i nie widzianym byłym sąsiadem z czasów mojego bytowania na wyspie. Jest to uroczy Pan obdarzony dużą empatią, rzadkim społecznym człowieczeństwem a jak na Irlandczyka grubo po 50-tce też i bardzo szeroko pojmującym rzeczywistość. Zawsze lubiłam z nim rozmawiać, bo wiele te rozmowy wnosiły np w mój system wartości, dlatego bardzo mnie zaskoczył lecz przede wszystkim ucieszył, jego wczorajszy do mnie odzew.
Gość pracujac w ochronie, interesuje się wszystkim i niczym. Ot, zwykły niezwykły człowiek, tak zwyczaj miałam go nazywać.

Prócz wiadomych tematów z serii co tam, jak tam i prawie wyrycznych przeze mnie tęsknot za moją ukochaną zieloną ziemią, pojawiła się też ciekawa dyskusja o stanie doczesnym i otóż to.
Zaczęło się od tego, że choć Garry nie lubi Trumpa, to jest to jednak wybór ludzi i trzeba go uszanować. Poprawiłam go, że do końca to nie jest tak, bo ponad 2 mln osób więcej głosowało na Hillary. Rozmawialiśmy też na temat Brexitu - gdzie wspólnie doszliśmy do wniosku, że cała kampania "pro" oparta została na kłamstwie, gdzie wykorzystano sentymentalne i nosrtalgiczne - czyli nieprawdziwe - wizje Wielkiej Brytanii sprzed UE. Potem przeszliśmy na kolejny temat, że UE padnie, bo stała się zbyt technokratyczna. Odcięła się od ludzi, zwykłych zjadaczy chleba. Ponadto czują oni, że nie mają wpływu na to, co dzieje się w Brukseli. Gdy wspomniałam, że są wybory do PE, to stwierdził, że ludzie nie maja kontaktu z tymi przedstawicielami. Oni także jakoś niespecjalnie angażują się w sprawy kraju, który reprezentują. Ponadto zasugerował - i to jest ciekawa opcja - by prezydent EU był wybierany w wyborach bezposrednich. Ludzie wtedy czuliby jakąś łączność między swoim miejscem/krajem a Brukselą.
Kolejna część tej rozmowy była już dla mnie jako Polki bardziej smutna. Powiedział, że Polska i inne kraje z naszego regionu są niezwykle nieodpowiedzialne pokazujac właściwie środkowy palec innym krajom z UE w sprawie uchodzców. Jego słowa: "Tak nie można! Tak nie robi Państwo demokratyczne -ponoć. Nie zostawia sie innych samych sobie z takim problemem jeśli się jest częścią grupy i ten problem dotyczy każdego członka tej grupy." Stwierdził, że po tym co słyszy na temat działań Polski uważa, że jako kraj nie dorośliśmy do miana kraju demokratycznego czy bycia w UE. Zostaliśmy przyjęci zbyt szybko, nie mieliśmy czasu przejść całej edukacji demokracji. Stwierdził, że nam bliżej do Rosjan, którzy słyną z rasizmu, niż do ludzi z nacji zachodnich. Wreszcie zapytał czy to prawda, że gdy się jest w Polsce i mówi się nie po polsku to można teraz dostać bicie na ulicy. Bo tak mu powiedział kolega z pracy (Irlandczyk).

Tak to Polska wstala z kolan, że wszędzie teraz - nawet zwykli ludzie, w żaden sposób niezwiazani z polityka polską, słyszą o rasizmie i ksenofobii katolickiej Polski. Nie wspominając już o braku tolerancji i homofobizmie. Wstydziłam się. I to bardzo. Bo co mam odpowiedzieć na jego pytania? Gdybym im zaprzeczyła, skłamałabym. Garry ma swoje rację i ewidentnie u mnie szukal poparcia swoich wypowiedzi lub też czekał na konkretne argumenty, którymi mogłabym wpłynąć na zmianę jego zdania. Odnośnie sytuacji uchodźców naprawdę rozumiem jego bulwers, lecz niestety w obecnej sytuacji nie popieram otwarcia granicy dla uchodźców i tej formy niesienia im "pomocy". Niezręcznie mi, ponieważ oboje wiedzieliśmy, że sama przecież kiedyś byłam emigrantką przybywającą do Irlandii. Lecz wyraźnie starałam się podkreślić tego różnice, że ani ja ani nikt z mojej nacji nikomu nie zagrażaliśmy nieprzewidzianym wylotem w powietrze z wielkim BUM! z powódek religijno-fanatycznych czy jakkolwiek innych itd.

Pamiętam jak te 12 lat temu przyleciałam do Irlandii z zamiarem osiedlenia się tam. Miałam wiarę, determinację i marzenia. Byłam tam obca ale czułam się szczęśliwa, bo nikt nie dał mi odczuć, że jestem gorsza. Fakt, że niektórym czasem, to trzeba było Polskę na mapie pokazywać a jak już ktoś coś słyszał to jedynie to, że białe niedźwiedzie chodzą u nas po ulicach. Ale każdy oceniał mnie przez to jakim jestem człowiekiem. Doceniano to jak ciężko i uczciwie pracuję. Byłam wdzięczna za wszystko co pozwalało mi móc żyć tam i czuć się akceptowana. A przede wszystkim, starałam się dostosować do panujących tam przepisów prawa, zwyczajów czy kultury społecznej, miejsca gdzie ktoś daję mi dom a nie rządzić i narzucać się ze swoim "ja". Dlatego to skąd pochodzę nie było wówczas istotne.

Dziś mamy już smierdzącą metkę doszytą przez ustruj polityczny z jakiego się wywodzimy a o którym niestety głośno na całym świecie przez jego ratujący iracjonalizm. Z punktu obserwatora, to co sie dzieję u nas bywa śmieszne albo godne pogardy. I ja czy moi rodacy jesteśmy teraz postrzegani z góry, przez pryzmat jakości kraju i rządów w nim panunacych. Naprawdę fatalnie się z tym czuję, co pokazała mi ta rozmowa z Garrym.

Jesli o takie dobre zmiany, lepszy sort i sukcesy zachodnie chodziło PISowi, to wyrobili norme na nastepne kilka pokoleń.

I tylko Polski i wielu dobrych ludzi szkoda :-(



czwartek, 6 lipca 2017


Przez przypadek zorientowalam sie, że dokładnie dziś mija 10lat jak odebrałam swój dyplom - jej, ale ten czas ucieka.

Kiedyś:
*matura - dałabym wszystko, żeby zdać! 😭
*sesja - OMG 😵
*obrona - nie zdam, nie zdam, zdam, muszę zdać! 🤓
Dziś:
* liceum i studia to pikuś, teraz to życie - i niech moc będzie ze mna!


Wszystko jest piękne, nawet na pewno, jeśli się ma te dwadzieścia parę lat. Wtedy są złudzenia i miłość - i wszystko jest do zdobycia, bo właśnie ma się te głupie dwadzieścia lat. A potem przychodzi życie twarde, bezlitosne, obedrze człowieka do naga z tych złudzeń - i wtedy nic nie zostaje z tych dwudziestu lat i z tej wiosny, z tego lata, i z tej miłości... Z początku człowiek cierpi, szuka jeszcze swoich złudzeń, potem przestaje cierpieć, tyje, sam sobie pluje w mordę, śmieje się z tego, co było w nim kiedyś najlepsze. Śmieje się, śpiewa głupie piosenki i boi się przyznać, że miał kiedyś dwadzieścia lat i tą wiosnę.
A potem już nie ma żadnych marzeń, to już niepotrzebne, tylko tak - z dnia na dzień.


niedziela, 2 lipca 2017



Kolejna sieciowa marka tuż przy moim bloku się zbudowała.
-Nie idziesz na otwarcie będzie tyle promocji?
-Nie. Idę do pracy.
-No alee...
-Przecież sklep nie ucieknie.
-Ale to wielkie otwarcie.
-No właśnie, tłumy! Lepiej pójdę tam za kilka dni jak się trochę ludzie ostudzą to przestaną się rzucać na koszyki.

A wiec po kilku dniach...
Śpiesząc się w sumie, będąc przejazdem tuż obok nowego owego sklepu, nagle dostałam SMS z domu "zrób zakupy bo nic nie ma". Nic nie ma to ratuj sytuacje córeczko, jak to na koniec miesiąca, trwoga to do Boga -pomyślałam nieco zirytowana. No ale dobrze, faktycznie by trzeba uzupełnić rezerwy, bo jeszcze kilka obiadów czeka do 10-go.

... Stałam już w kolejce do kasy, kiedy zauważyłam, że przede mną stała taka mała starowinka. Trzęsły jej się ręce, miała kompletnie zagubiony wzrok, mocno tuliła do piersi malutką portmonetkę, taką zrobioną na szydełku – widzieliście może kiedyś takie portmonetki? Ja widziałam u swojej prababci… I zabrakło jej 4,80 zł, żeby zapłacić za zakupy, a w koszyku miała chleb, mleko, jakąś kaszę i maciupeńki kawałeczek pasztetowej. Kasjer był bardzo niemiły i rozmawiał z nią po chamsku. Staruszka stała taka przybita, ze łzami w oczach, no i nie wytrzymałam, dałam kasjerowi te 5 złoty i zwróciłam mu uwagę, żeby był grzeczniejszy, bo nowe półki nie zastąpią kultury ludzkiej.
Serce mało mi nie wyskoczyło z piersi i nagle wzięłam staruszkę za rękę i poszłam z nią z powrotem do sklepu. Babulinka szła pokornie ze mną, a ja wkładałam do koszyka produkty, te co myślałam, że mogą być jej najbardziej potrzebne pytając się jej czy ma to w domu: mięso, jajka, cukier, mąkę, makaron, mydło czy szampon- wciąż kiwała głową na znak że nie ma.. Szła obok mnie powolutku trzymając się wózka a wszyscy się tylko na nas patrzyli jakby to było jakieś kino marki z okazji otwarcia sklepu. Doszłyśmy do owoców i zapytałam ją, jakie lubi, a staruszka patrzyła na mnie w milczeniu wielkimi oczami i mrugała. Wzięłam różne, tak żeby miała po trochu kilka. Mam nadzieję, że starczy jej to wszystko na długo - cieszyłam się.
Wróciliśmy do kasy, ludzie się rozstąpili, puścili nas bez kolejki. No i przy kasie zrozumiałam, że nie mam dość pieniędzy, by zapłacić za jej zakupy i za swoje, więc swój koszyk odstawiłam, by zapłacić za zakupy babulinki, cały czas trzymając ją za rękę. Wyszłyśmy na zewnątrz. Spojrzałam staruszce w twarz i zobaczyłam łzy na policzku… Zapytałam, dokąd ją zawieźć i zaprosiłam do samochodu, a ona zaproponowała, ze w domu poczęstuje mnie herbatą. Zaniosłam jej zakupy. Staruszka poszła do kuchni robić herbatę, a ja rozglądałam się po bardzo ubogim, ale czystym i przytulnym wnętrzu. Chwilę rozmawiałyśmy. Była zatroskana i wdzięczna. A kiedy postawiła na stole dwie obtłuczone filiżanki i talerzyk, na którym leżały dwa pierożki z cebulą - to nagle dotarło do mnie jak żyją samotni staruszkowie z ubogiej renciny za lata pracy w zakładach państwowych.

Wyszłam od niej, wsiadłam do samochodu i wtedy już nie wytrzymałam. Płakałam chyba z kwadrans…




środa, 28 czerwca 2017



Są ludzie, którym starcza odwagi, by odsłonić swoje ciało, ale nie mają jej by odsłonić duszę. Potrafią rozebrać Cię jednym ruchem, ale nie potrafią patrząc Ci w oczy powiedzieć 'kocham Cie'.

Są ludzie, którym nie starcza odwagi również na to, by przyznać, że nic nie czują.

A Ci, którzy odważnie wyrażają swoje uczucia, cierpią niestety najmocniej. Nie mają swojej ochronnej skorupy. Mówią co czują.

A cisza boli bardziej niż słowa. Cisza może oznaczać wszystko i skazuje na domyślanie, bajzel w głowie i sercu, chaos. Naprawdę, lepsza jest najgorsza prawda od milczenia, które zabija wszystko.
Bo dostać ciszę w zamian za deklarację uczuć, boli bardziej niż uderzenie w policzek.
I takiej ciszy nie da się nigdy zapomnieć.
To jest obrzezanie z wiary. To jak zapomnieć kogoś w kim widzieliśmy cały świat...
Im bardziej chce się nie pamiętać, tym mniej staje się to możliwe...



Zastanawiałaś się czasami w jaki sposób "poczucie bezpieczeństwa" ma wpływ na Twoje życie i Twoją codzienność?
Ile razy zdarzyło Ci się zrezygnować z czegoś ze strachu?
Jak często gryziesz się w język zamiast coś powiedzieć, bo boisz się reakcji drugiej strony?
Ile marzeń odpuściłaś bojąc się skutków ich realizacji lub drogi do nich?

Poczucie bezpieczeństwa to jeden z warunków odczuwania szczęścia.
Ale czy zdajecie sobie sprawę z tego, jak bardzo jest to istotna kwestia?


niedziela, 25 czerwca 2017

w miarę czekania przestaje się już czekać



Myślę, że pewność to najlepsze co możemy dać drugiej osobie, którą się kocha.
Miałam dosyć ciągłych domysłów, przypuszczeń, spekulacji, założeń. Odrzuciłam domniemania i poszlaki głupiego serca. Nie pozwolę sobie na tworzenie ideologii, nie brnę w fikcję i nie będę zgadywać.
Potrzebuję faktów, a one ... jak zaklęte odbierają mi nadzieję.


Przestaje się czekać na spotkania, słowa, miłość. Można czekać i walczyć parę lat każdego dnia, ale każda walka ma swój koniec. Czasem musimy dać sobie złamać serce, by otworzyć oczy... które pokażą nam wyraźnie gdzie kto ulokował swoje uczucia.

Do wszystkiego trzeba dojrzeć. Zarówno do życia jak i do umierania za żywota.
Jeśli ktoś mówi, że kochał, kłamie. Bo miłość nie zna czasu przeszłego.
Ta, którą kocham zawsze będzie miała miejsce w moim sercu. Ale nie chcę już cierpieć i się smucić, bo nie taka powinna być cena za miłość.
Przeszłam długą drogę, wiele zrozumiałam, wiele się nauczyłam. Np tego, że czasem trzeba odpuścić, choćby krwawiło serce. Ale chcę dobrze i dla siebie i dla Niej.
Miłość bowiem żąda odrobiny przyszłości a myśmy miały tylko chwilę. Jeśli nie dało rady przez lata się dogadać, tak widać miało być. Nie zawsze dostajemy od życia to czego chcemy, to też trzeba zaakceptować. Świat nie kręci się wokół nas i każdy ma do przejscia własną drogę z problemami, które tworzą z nas osobę jaką jesteśmy teraz.
Ja dziś dziękuję Bogu, że mimo własnych nie stałam się zgorzkniałą kobietą przeklinającą świat i
jestem gotowa na radosne niespodzianki zamiast okropnych rozczarowań.





czwartek, 22 czerwca 2017



[...]
Dlaczego chciałabym dawać wsparcie? Dlatego, że sama nie miałam go w życiu wystarczająco. Wiem, że znacznie łatwiej jest z poczuciem, niż z jego brakiem. Wszelkie zresztą braki dziś, są wielkim trudem jutra.
Nikt mi nigdy nie powiedział: "Wierz w siebie. Wierz, w to co robisz, tak osiągniesz zadowolenie i sukces. Nie wątp w siebie nigdy! Postępuj tak, jak podpowiadają Ci emocje i intuicja. Dąż do celu. Walcz o swoje. Walcz o to, co uważasz za słuszne. Walcz o życie". Nie. Ja zawsze słyszałam, że muszę liczyć się ze zdaniem innych. Starszych słuchać a nielubianej zgorzchniałej sąsiadce mówić dzień dobry, przynajmniej póki widzi i słyszy. Muszę być dla innych dobra, nawet nie będąc dobra dla siebie. Babcia a potem mama mówiły: -"jak ktoś w ciebie kamieniem ty go chlebem" ..i tym sposobem stałam się ofiarą. Nie losu, oczywiscie, lecz siebie. Nie można być w pełni dobrym dla innych, nie potrafiąc zatroszczyć się o siebie. A na myślenie o sobie zwyczajnie długo nie było czasu. Nikt mi nie powiedział, że moje uczucia są najważniejsze i nimi powinnam kierować się w życiu. Że ja jestem ważna. Od najmłodszych lat słyszałam, że coś muszę... też, że muszę być silna. Ale silna dla innych by im było lepiej czy prościej? "Płakać nie wolno- to wstyd, chcesz być taka miekka"- słyszałam nawet będąc już pełnoletnia. Gdy dorosłam założyłam więc pancerz który zbrojili mi przez okres wychowawczy i szłam w nim przez życie, myśląc, że jestem silną kobietą. Ale silne kobiety nie potrzebują pancerza. Są silne dzięki swojej duszy, wolności myśli i uczuć, pewności ich i własnej asertywnosci a nie dzięki zbroi, którą noszą.Właśnie ta dorosłość wymusiła na mnie’ najwiecej kompromisów. A potem z przyjaciółką doszłyśmy do wniosku, że to nie ‚dorosłość’ coś na nas wymusza. Po prostu kiedyś obowiązywały zasady. Zasady znacznie większego człowieczeństwa niż dziś zbydlęcenia. Teraz zasad nie ma. To znaczy są. Ale tylko te jednostronne lub te wygodne. Typowy, obrzydliwie giętki kręgosłup moralny u wielu nabyty z wiekiem. Minęło sporo czasu zanim to zrozumiałam. Zanim uwierzyłam w siebie, że ja i moje uczucia nigdy nie są i nie będą absurdalne. Absurdalne jest to, że ktoś próbuje mi ich bronić lub mówić, że postepuję źle, samemu nie robiąc nic.

Dziś jestem jaka jestem ale żyję w zgodzie ze sobą i jestem z tego dumna.


- z książki w powstaniu ..




nie byłam grzeczną dziewczynką - pragnęłam
wytargać za włosy pewną koleżankę

nie byłam grzeczna
położyłam naklejkę
na krzesło nauczyciela -
wyszedł z klasy z oczami na dupie

gdy złamałam siódme przykazanie też nie byłam grzeczna -
czołgałam się po truskawkowym polu sąsiada

zerwałam owoc  - zapadł zmierzch

nie byłam grzeczna ale nigdy nie zdradziłam - choć mnie to spotkało

więcej grzechów nie pamiętam i
proszę ciebie we mnie o cierpliwość








poniedziałek, 19 czerwca 2017




Szukałam ludzi wśród tłumu.
Zgubiona, traciłam nadzieję
na dobre słowo.
Skulona na drodze
życia
bałam się iść dalej...
Obróciłam się raz jeszcze,
ostatnią nadzieją
I
Znalazłam ich!
Okazało się, że szli tuż za mną,
wystarczyło się zatrzymać.
Byli równie zgubieni
ale się nie bali...
Szli boso, na piechotę.
Pomogli mi wstać i poszliśmy razem
do celu
Kamień spadł mi z serca
Że nie mieli serca z kamienia




piątek, 16 czerwca 2017

How do You Love


Zrań mnie prawdą
ale nigdy
Nie pocieszaj mnie kłamstwem

Możesz na mnie ćwiczyć
te granice i ograniczenia
- z tego co wiem,
to mi je najczęściej i najprościej stawiasz Możesz na mnie poznawać
jak to jest się nie bać
i mieć z kimś zdrowe relacje.
Ale szanuj to co Ci oferuję
i mnie -przede wszystkim,
bo zaznaczam, że
sama dla siebie
jestem równie ważna jak
Ty dla mnie
i nie dam się skrzywdzić

Daj mi to co masz w sobie najlepszego
by móc odkryć we mnie
to co mam najlepsze






środa, 14 czerwca 2017



   Ludzie, choć różni, mają takie same potrzeby we wzajemnych relacjach. Jeśli zna się kogoś na wylot, mało tego - jeżeli ta sama osoba zna Ciebie również niesamowicie dobrze, a przy tym świetnie się rozumiecie - pojawia się szczególnego rodzaju więź, czyniąca te osoby wzajemnie nieodłącznym elementem codzienności, życia. Przy czym przychodzi pragnienie bycia dla tego człowieka jedynym w swoim rodzaju, wyłącznym, o takim statusie, mówiąc prosto - absolutnie niezastąpionym. Nie wynika to z egoizmu, a z tego, że chcemy dla tej osoby jak najlepiej i jesteśmy gotowi zrobić dla niej dokładnie to samo. Każdy ma naturalne pragnienie pełnienia istotnej roli w świecie - choćby świecie jednej osoby. Roli, do której nie nadaje się nikt inny.

Dziękuję Dorocie i Kasi za wiadomość a przede wszystkim
Serdecznie Gratuluję Wam na nowej drodze bycia razem- niech trwa!
 👰❤👰👭✌👍👌👏



wtorek, 13 czerwca 2017


Pamiętam dokładnie sytuacje, kiedy Michał napisał do mnie z podziękowaniami. Pamiętam pewnie dlatego, bo robiłam wtedy coś totalnie do dupy, ale mimo to zbierałam szczękę z ziemi.
Jestem tą szczęściarą, która zna Michała z trochę innej strony, niż postrzega go cały internetowy świat.
I kiedyś poprosiłam Go, by zrobił post. I się doczekałam m.in. ten o tym, jak nie podejmując decyzji w danej chwili tylko odkładając ją na "kiedyś" tracimy zdecydowanie więcej, niż poniesione ryzyko, że może się coś nie udać. I, że często czas gra na naszą niekorzyść.
Mam takie piękne zdjęcie, idealnie pasujące do tego tekstu z napisem "Nigdy nie jest za późno. Ale czasami trochę jest".
Od siebie dodam byście za długo nie zwlekali w dążeniu do jakichkolwiek zmian, bo gdy nadchodzi na nie czas w głowie to znaczy, że są konieczne by wdrożyć je w życiu. Przecież gdy jest ci dobrze nie szukasz innych możliwości czy alternatyw.. a serio życie jest zbyt krótkie i kruche o czym ja zdałam sobie sprawę kilka lat temu otrzymując diagnozę kilku miesięcy.
I nie otaczajcie się ludźmi i sami też nie bądźcie tymi co "kiedyś", "może" i "któregoś dnia", bo to jest największy BULSHIT świata! Bądźcie ludźmi "z teraz" i "na teraz", byście później nigdy nie musieli żyć ze świadomością, że mogliście coś zrobić a tego nie zrobiliście, a gdy dorosło się do "teraz" jest za późno i nie ma na to szans.
A teraz zapraszam do lektury Michała:
http://volantification.pl/2017/01/17/za-czekanie-placisz-dniami-ktorych-nie-przezyjesz

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Hejt społeczny




W dzisiejszych czasach nie ma prawie żadnej osoby, która nie spotkałby się z tzw. „hejtem” w Internecie. Ale nasunęło mi się pytanie czy ten owy hejt pojawia sie tylko w świecie wirtualnym? Przecież wszedzie na codzień spotykamy krytyke, czarny humor, złośliwość czy przejaw nienawisci. Zasmuca mnie taka sytuacja, bo w większości my wyrażamy tylko swoją opinię do której mamy prawo a wrecz obowiazek, a gdy nie zgadza się ona z czyimiś poglądami, czasem zostajemy od razu ośmieszani lub zwyzywani od najgorszych. 
Zróżnicowane komentarze mogą stymulować dyskusję, a co za tym idzie wpływać pozytywnie na rozwój wiedzy, umiejętności czy dojrzałość poglądową. Ale ta możliwa jest jedynie wówczas gdy zachowane są granice oparte na szacunku oraz przynajmnie tolerancji dla drugiej strony.
Postanowiłam więc zebrać kilka ważnych rad dla tych, którzy chcą już powiedzieć: „DOŚĆ”.

Czy ktoś cię gnębił lub robi to teraz, a Ty nie wiesz, jak sobie z tym poradzić?  
Nie ma ludzi idealnych, ani dzieci, ani nastolatków, ani rodziców czy nas samych również ale jak zbudować odporność na negację, atak, presję? Jak się bronic ale też jak samej nie przyjąć złych nawyków wywnętrzania złości czy słabości.
Bo tak; mściwość, złość, nienawiść, atak, ośmieszanie, wytykanie, wyszydzanie, obelgi czy inne formy upodlania człowieka, stanowią nic innego jak budowanie siły bazując i manipulując na słabości innych, bez poszanowania godności istnienia. Najłatwiej jest to czynić kiedy ma się na to jakieś przyzwolenie, władzę, domyślną zasadność tego, bo Ty się musisz mnie słuchać lub Ty się musisz podporządkować. 
Tak, to brak Twojej pewności siebie, wiary w siebie, zadowolenia z siebie oraz samoświadomości i akceptacji wymusza potrzebę ciągłego zadowalania innych a to powoduje, że staje się łatwym celem do hejtu, nawet samego siebie.  

1. Powiedz o swoim problemie najbardziej zaufanym osobom. Nie zamykaj się w sobie, kategorycznie nie szukaj w sobie winy, bo to tylko wszystko pogorszy. Będziesz czuć się osamotniona i bezbronna, jeśli nikomu nie przedstawisz swojej sytuacji. Rozmawiaj o swoich lekach i obawach, radź się, pytaj, szukajcie wspólnie możliwości, pomysłów.. 

2. Absolutnie nie wstydź się prosić o pomoc. Ona się należy każdemu z nas i nikt nie jest samowystarczalny. 

3. Nie reaguj na złośliwe komentarze czy zaczepki, oraz na rozsyłanie publicznie nieprawdziwych informacji o Tobie  – niemiła osoba powinna dać sobie spokój po zdaniu sobie sprawy, że nie obchodzi Cię, co inni o Tobie myślą.

4. Pamiętaj, że Twój gnębiciel tylko czeka na to, by stanąć w centrum zainteresowania wszystkich dookoła w sytuacji gdzie np wytyka Twoja ułomność, wady bądź błędy, po to by inni okazywali mu współczucie i jednali się z nim w bólu jak to on ma źle i niedobrze przez Ciebie.
Poprzez Twoją słabość ten ktoś sam odbudowuje własną siłę. To złe. Nie pozwól na to. 
Jeśli więc będziesz godzić się na to lub uciekać od pokazania prawdy zawsze ten ktoś będzie czuł nad Tobą przewagę.

5. Aby nie podupaść przez stres związany z tym złowrogim nastawieniem kogoś wobec nas, postaraj się o tym nie myśleć lub najlepiej znajdź sobie jakieś hobby i skup się na nim. Dbaj o to co Twoje i nie pozwól sobie tego zaniedbać ani zepsuć. 

6. Daj do zrozumienia swoim bliskim, czyli rodzinie i przyjaciołom, że teraz bardzo potrzebujesz ich wsparcia.

7. Nie pokazuj swojemu gnębicielowi, że przejmujesz się tym, co robi (jeśli jest to osoba z Twojego środowiska), idź obok niej z uśmiechem i podniesioną głową – to go zniechęci, bo nie będzie czuł Twojego strachu a zarazem słabości, którymi do tej pory się karmił.


Przemoc nie jest tylko fizyczna. Znacznie gorsza jest ta psychiczna, która zmienia naszą mentalność, manipuluje naszymi uczuciami i skazuje na wiezienie za niewinność.
Mam nadzieję, że tych kilka powyższych punktów, pomoże komuś i doprowadzi do szybkiego rozwiązania problemu. W zależności od sytuacji, czasem tylko wybrane wskazówki okażą się pomocne. 



piątek, 9 czerwca 2017


Na żonę należy wybierać tylko taką kobietę, jaką by się wybrało na przyjaciela, gdyby była mężczyzną. 

— Joseph Joubert




Ujęła mnie ta fotografia. Pomimo tak skromnego życia, posiadają największe bogactwo świata: siebie...!

Zaufanie budują nie słowa a spełnione obietnice. Miłość to ryzyko, które trzeba podjąć. To ryzyko, które podejmuje się za każdym razem. Wiem, zawsze gdy się boję, że ktoś mnie zrani i upokorzy, odbieram sobie szansę na szczescie.




poniedziałek, 29 maja 2017



nie ma co się bać
gdy zostaniesz strachem na wróble,
przejdzie przez ciebie
wiele burz,
przelecą wiatry,
a to wielka sztuka uniknąć ptasiego gówna
przyczepiony do ramienia gołąb płochliwy,
zrobił kupę na głowie stracha - to podobno zapowiedź szczęścia..
pamiętam, pozmywałam
twojej mamie sie nie spodobałam
no i całe szczęście, bo
wolę podobać się Tobie


czwartek, 25 maja 2017

Kurs do Portugalii




Rusza kierowca w trasę o świcie.
Trzeba zarobić jakoś na życie.
Auto mu całe załadowali
i pięć dni na trasę zaoferowali.
Na piątek ma być w Portugalii
Jedzie kierowca w dalekie strony
z dala od dzieci, z dala od żony.
Przez różne kraje, różne granice
Paryż, Monachium i Chojnice
Pędzi kierowca,
z magiem się zżywa z tacho przegina
rano dojechał już do Berlina
Mija wiadukty, mosty, tunele
Czasu zostało mu bardzo nie wiele.
Czy zdąży na piątek do Portugalii?
już dzwonili i pytali
Jedzie za dnia, jedzie też nocą.
Nogi drętwieją, ręce się pocą..
Już Portugalia, ciśnienie wzrasta
Ma awizację na - punkt piętnasta-
Wpada do firmy szofer zziajany
Pyta czy będzie rozładowany?
Pięć po piętnastej, spóźnienie małe
więc zapraszamy na poniedziałek







poniedziałek, 22 maja 2017

piątek, 19 maja 2017




Niepoprawna optymistka, która czasem ma chandrę... którą denerwuje rzeczywistość... nieokiełznana marzycielka i zakochana desperatka... nie będąca nikim, ale mająca potrzebę zaistnieć... czekająca na ten bezinteresowny dar, jakim jest...(-eś)
Gdy się złości świat się śmieje, bo chyba nie umie się złościć, gniewać się tym bardziej nie potrafi.

Ona nie studiowała psychologii, ale potrafi czytać z ust. Ona zawsze mówi prawdę, która brzmi gorzej od kłamstwa. Ona potrafi kochać- naprawdę. Ona zawsze patrzy w oczy, ale nikt jej nie rozumie. Ona kocha kwiaty, ale nie umie się nimi zajmować. Ona ufa ludziom, ale często tego żałuje. Ona lubi się śmiać, lecz czasami płacze. Ona ucieka od przeszłości, ale często pragnie cofnąć czas. Ona tyle razy trzaskała drzwiami, ale zawsze wracała.

Codziennie widzę ją w lustrze...






wtorek, 2 maja 2017

z popiołu w popiół



Zadręczasz się. Męczysz. Szukasz w sobie win, bo może faktycznie to przez Ciebie. Myślisz o tym co możesz naprawić i zrobić by było choć odrobinę lepiej. Przecież nie oczekujesz cudów. Chcesz odrobiny czułości, wspólnych kilku chwil razem, rozmowy i zrozumienia.
I wiesz co Ci powiem? Gówno z tego dostaniesz. Wiem, wciąż pewnie myślisz, że może jeszcze coś się zmieni? Patrzysz, słuchasz ale nie chcesz widzieć ani usłyszeć tego, że ona ma Cię najzwyczajniej w świecie w dupie i prędzej trafi Cię piorun kulisty w zamkniętym pomieszczeniu niż to się zmieni...

(z książki w powstaniu)





środa, 26 kwietnia 2017

zacznij od nowa


Chyba po prostu jestem zbyt świadoma i za bardzo doświadczona, by się nieangażować.
Tak, chcę bardzo albo wcale
- co w tym dziwnego?
Tak, albo poważnie albo wogóle
- to chyba normalne?
Po co i dlaczego inaczej?




Ludzie boją się dwóch rzeczy: zaczynania nowego i kończenia starego. Lawirują pomiędzy nimi, bo może samo wyjdzie. Zwykle nie wychodzi.

Los to wymówka dla tych, którzy nie chcą wziąć odpowiedzialności za własne życie.



sobota, 22 kwietnia 2017



miłość przyjdzie
a gdy miłość przyjdzie
miłość cię obejmie
miłość zawoła cię po imieniu
i się uspokoisz
czasami jednak
miłość cię zrani
ale nigdy umyślnie
miłość nie będzie grała w gierki
bo miłość wie,
że życie
już i tak jest ciężkie



piątek, 21 kwietnia 2017



W życiu warto mieć odwagę.
Warto żyć i nie pytać dlaczego.


Potrzebna mi ktosia, która przyjmie mnie razem z tym wszystkim.
Ktosia co powie do mnie ‘Mała’ i pozwoli mi taką być. Co powie ‘jestem’ i naprawdę tu będzie. Ktosia, która nie złoży reklamacji. Nie odda z powrotem do serwisu, bo uzna, że jednak nie chce się męczyć. Będzie chciała mnie rozebrać. Zajrzeć do środka. Ubrudzić się. Powymieniać zepsute części. Żebym nie musiała być z kamienia. Żebym mogła się rozpaść. Rozpuścić. Rozlać. Rozkleić. Żeby chciała. Nie zraziła się. Strzegła. Zebrała mnie i schowała w ramionach. Trzymała. Trzymała tak całą noc żebym mogła spokojnie zasnąć. Ktosia, która uspokoi wszystkie rozdygotane części. Rozchwiane fragmenty. Żeby broniła mnie. Żeby przy mnie czuwała, bym nie zasnęła za kółkiem. Żebym nie musiała stać na baczność. Żebym mogła wyłączyć radar, czujniki i alarmy. Żebym nie musiała się spieszyć. Uciekać. Zrywać na sygnał, na niepokojący dźwięk. Żebym była pewna, że jestem pożądana. Że nikt nie liczy mi czasu. Nie daje mi go na kredyt. Nie nalicza sekund płatnych w późniejszym terminie. W ratach. Żebym była na stałe. Bez możliwości wypowiedzenia. Zerwania. Odstąpienia. Nie na okres próbny. Nie na trzy miesiące. Nie na rok plus miesiąc gratis. Nie na gorszy dzień. Nie na noc. Nie na dwie. Żebym była na co dzień. Nie na telefon. Nie w biegu. Nie na szybko. Bez umów. Bez podpisów. Z chęci. Bo lubi na mnie patrzeć. Bo nie chce, żebym bała się życia. Bo nie dopuści do mnie więcej wątpliwości. Nie pozwoli na krzywdę. Obroni.
Żeby było mi ciepło.






sobota, 15 kwietnia 2017

z jajem



- Nie uważasz, że ktoś to powinien opatentować, pisaki do malowania jajek...?Przecież na pewno jest więcej takich potrzebujących osób jak my.
- Takich jak my?
- Tak.
- Serio uważasz, że jest więcej kobiet po trzydziestce, malujących jajka w polarowych pidżamach z postaciami z kreskówek, o 6:00 rano w wielką sobotę?
- No dobra... wypowiedziane na głos nie brzmi to za dobrze.






wtorek, 4 kwietnia 2017

maniera



burza - nieuważny cyklop co zdąża ku wybrzeżu
przesuwa chmury i ściąga gromy

a morze - ten stary pieniacz
garbi się, przewraca i rozbija o maczugi

we wschodniej nawie nieba
eter zaczyna mruczeć
stąd biorą się słowa maniery

nagłe olśnienie! (ostatnie tej burzy)
jakby ktoś nadto zawiesił te krople
co uciekają w szczeliny przed krwawą stopą słońca




wtorek, 28 marca 2017



Pomyśl o tym
Za te dwa słowa tysiąc słów
Powiedz mi to
Oswoić zło
a pokażę Ci miłość swą
Powiedz mi to
Podam Ci swoją dłoń
To wystarczy by stworzyć dom
Powiedz mi to
Na zawsze już będę Twą




wybrane frag. textu piosenki Beaty Kozidrak


niedziela, 26 marca 2017




posypiemy się przez zaniedbanie...





sobota, 25 marca 2017




wszystko wokół
krzyczy tobą
ty milczysz
i niezrozumienie
milczy
po tobie

życie
toczy się nie tylko
wierszem
ale zwykłą
prozą



Z Tobą trzeba rozmawiać. Przebić się przez Twoje grube warstwy pesymizmu.
O czym rozmawiać? A tego to ja już nie wiem. O tym, że lubisz czekoladę albo że Ci nogi śmierdzą...?
Wiem jedno, kiedy szczerze mi opowiesz, czego się boisz, wtedy będziemy rozmawiać o reszcie.
Jest jednak jeden haczyk.
Jeśli się nie otworzysz (a to trudne, bo każdy boi się dostać po raz kolejny kopa w dupę), to ja też będę się bać i się nie otworzę.



Wołam Cię
w myślach
może usłyszysz






środa, 22 marca 2017

Gdzie żeś ty


Niektóre te ONE to jebane tchórzofretki, niezdecydowane pierdolnice i pieprzone egoistki.


piątek, 17 marca 2017



- Mamy tylko jedno życie. Warto być sobą i przeżyć je godnie. Nawet czasami idąc pod prąd. 

Z pewnością, jak każdy, miałaś momenty zwątpienia. Co je powodowało? Jak z nimi walczyłaś?

- Miałam i mam nadal momenty zwątpienia głównie wynikające z niskiego poczucia własnej wartości, ale to już wyniosłam z domu, potem szkoła i praca to pogłębiły. Jestem osobą, która nie była chwalona ani wspierana w swoich decyzjach, zresztą czesto działo się wręcz przeciwnie. Kiedyś  pragnęłam np. żeby moi rodzice byli ze mnie zadowoleni czy dumni. Im bardziej się starałam tym więcej mieli do tego co robię zastrzeżeń lub wymagań, przez to ja się zniechęcałam i dawałam im powód by mówili że zawiodłam ich itd. Wiesz co mnie uwolniło z tej pętli? Moment kiedy zrozumiałam, że to nigdy nie nastąpi, że nigdy nie będą ze mnie zadowoleni bo po 1. Ja z siebie nie jestem, po 2. Oni z siebie też nie są. Że nie jestem ich wyobrażeniem i nigdy nie będę, nigdy nie stanę się osobą, którą chcieliby żebym była i miała to i tak jakby oni tego chcieli. 
Jestem sobą. Te dwa słowa czesto mi towarzyszą -ku pamięci. Pozwalam sobie na słabości, bo nie jestem perfekcyjna. Nie jestem od tego by spełniać Twoje oczekiwania, tylko by być sobą pomimo nim. Nie musisz mnie kochać czy uwielbiać, bo ja siebie kocham i lubię - to wystarczy. Ale z pewnością mnie szanuj, bo na to zasługuję- tak, tego jednego wymagam od innych. Teraz biorę oddech i żyję dla siebie, nie dla innych. W tym momencie mogę powiedzieć Ci, że chwile zwątpienia zredukowałam do minimum, właśnie dlatego, że nie chcę nikomu niczego udowadniać i nie chcę już być osobą, którą inni by chcieli żebym była. Żyję dla siebie. 
To, co mogę powiedzieć innym, to nie starajcie się nikogo zadowolić, nigdy to się nie uda.

frag. wywiadu dla charaktery (wyd. Czerwiec)







środa, 15 marca 2017


W szkole nie byłam zbyt dobra z geografii ale bardzo mnie ujęło to co przed chwilą usłyszałam wiec sie tym z Wami chcialam podzielić:

Geograficzny dialog w autobusie między dzieciakami 8-10 lat:
- A myślicie, że w Rosji mają stany tak jak w Stanach?
- Niee, oni tam mają prowincje.
- Za to w Niemczech mają landy...
- A co to są te landy?
- No np. Disneylandy!



Idąc tropem tej myśli terytorialnej, nic innego jak to, że my w Polandii mamy grody, Kaczogrody
:p

Dobrego dnia everyone ;)



niedziela, 5 marca 2017

I'm so hungry for your love





Text tłum. :
Poszukuję miłości, ale nie wydaje mi się, że mi ją dasz
Jestem tą jedyną, która tak bardzo tego potrzebuje
Pchasz mnie w dół
[ a ja jestem tak głodna Twojej miłości ]

Kiedy znowu przyjdziesz, będziesz udawać, że mnie nie widzisz
Czy nie wiesz jak ja Cię potrzebuję,
Odpychasz mnie daleko
[ a ja jestem tak głodna Twojej miłości ]

Potrzebujesz widowisk z pośród cieni, które opuszczasz
Tak bardzo się boję, że Ciebie nic wiecej nie obchodzi

Szukałam miłości, ale nie wydaje mi się, że możesz mi ją dać
Czy jest ktokolwiek kto mi ją da, czy ktoś pomoże mi się z tego wydostać?
[ a ja jestem tak głodna Twojej miłości ]

Nie pozwolę odejść Twojej duszy, nie pozwolę odejść Tobie
Nie pozwolę odejść Twojej duszy, nie pozwolę odejść Tobie

Dzięki miłości możemy podążać jasną stroną w ciemnościach

Nie pozwolę odejść Twojej duszy, nie pozwolę odejść Tobie
Nie pozwolę odejść Twojej duszy, nie pozwolę odejść Tobie
Nie pozwolę odejść Twojej duszy, nie pozwolę odejść Tobie

Jestem tak głodna Twojej miłości













czwartek, 2 marca 2017




   Z przyczyn ideologicznych ogranicza się dostęp do pigułki "dzień po" . Teraz ma być tylko na receptę. Ale leki na potencję dostępne są bez recepty!
Rozumiem, że ten rząd uważa, że tylko kobiety nie mogą decydować za siebie?!

Żyjemy w kraju, w którym na wizytę do ginekologa czeka się czasem nawet miesiąc. W kraju, w którym część lekarzy nie przepisze środków antykoncepcyjnych z powodów czysto światopoglądowych. Chociażby z tych powodów warto, by w sytuacji „awarii” kobieta mogła skorzystać z pigułki „dzień po”. 
Jeżeli teraz powraca się do dyskusji, czy nie zaostrzyć w Polsce jednego z najbardziej restrykcyjnych w UE prawa aborcyjnego, to trudno oprzeć się wrażeniu, że państwo ze względów ideologicznych chce przejąć całkowitą kontrolę nad seksualnością swoich obywateli. Traktuje Polki jak idiotki niezdolne do odpowiedzialnego decydowania o sobie i swoim życiu.

500+ na zdrowie!
Cholera jasna!




środa, 1 marca 2017



Szpital to miejsce, które pokazuje nam co jest w życiu naprawdę ważne. Pieniądze i stanowisko, które posiadasz jest niczym, gdy nie masz zdrowia i gdy nie masz nikogo kto by po prostu, choć chwilę był z Tobą w tych najgorszych momentach. Te szpitalne łóżka sprawiają, że wszyscy jesteśmy tak samo bezbronni i może właśnie, dlatego tak ich nie lubimy. To tam jesteśmy najbardziej słabi i "ludzcy".




I właśnie wtedy zrozumiałam, że muszę się skupić na tym, co w anegdocie zwanej życiem jest najważniejsze – na sobie.







środa, 22 lutego 2017




Co robiłaś wieczorem?
Siedziałam i gapiłam się w zegar, aż wydawało mi się, że już mogę do ciebie zadzwonić, żeby nie wyszło, że za bardzo mi zależy.
Śmieję się.
A ty co robiłeś?
Siedziałem i czekałem na twój telefon i zastanawiałem się, co powiedzieć, żeby nie wyszło, że za bardzo mi zależy.

James Frey – Milion małych kawałków



So much to say... I miss You.

Jeśli o nic nie prosisz, niczego nie dostaniesz. Więc proś. Czasem usłyszysz “tak”, czasem “nie”. Ale jeśli nawet nie zapytasz, odpowiedź zawsze brzmi “nie”. Sama jej sobie udzieliłaś.


poniedziałek, 20 lutego 2017






   Kochać to być blisko kogoś, jako człowiek.

To niezwykła odwaga, a kto się nie boi, nie może powiedzieć, że jest odważny.







czwartek, 9 lutego 2017




PÒZNIEJ .... oznacza tylko odłożone w czasie....NIGDY.....

Dlaczego czasami tak trudno jest rozmawiać? Zamiast zainteresowania, dążenia do zrozumienia, starań jest ucieczka.. pod kołdrę.. jakby ta pierzyna miała nas ukryć przed czymś, przechować na potem. Zamiast stawienia czola problemom jest atak. Zamiast prośby o wyjaśnienia serwujemy chłodne spojrzenia. Zamiast żartu - milczenie. Zamiast przytulenia odpychamy.
Potrzebujemy rozmowy jak dobrego jedzenia, a dobrowolnie wybieramy emocjonalna anoreksję. Strach? Przed czym? Przed sądem, przed urazą, czy przed prawdą a może przed emocjami, przed bliskością? W środku wszystko krzyczy: mów do mnie! powiedz mi co myslisz i czujesz! obejmij mnie! kochaj mnie! ale kiedy napotykamy z drugiej strony mur, jedyne co wychodzi z naszych ust, to słowa nie mające żadnego znaczenia.

Nic tak nie niszczy człowieka od środka jak udawanie, że wszystko jest dobrze!




sobota, 4 lutego 2017

Bez szans



Bez szans - to piękna opowieść o miłości z mnóstwem elektryzujących scen rozgrywających się między rozpaczą a nadzieją... W rzeczywistości, w której trzeba walczyć o przetrwanie, jak lew. Jestem już zmęczona.

Miłość bowiem pozwala przetrwać, wynieść się ponad beznadzieję, ale jednocześnie czyni nas słabszymi, podatnymi na zranienie. Miłość jest również niszczącym uczuciem, które może rozsypać i tak mizerną konstrukcję na miliony kawałków, a potem poskładać ją na nowo, sprawiając, że staje się ona silniejsza.
To właśnie pokazuje moja historia.



wtorek, 31 stycznia 2017



Noce. One są dobre do wszystkiego. Do rozmów, do odpoczynku, do wspominania, do seksu, do układania życia, do wszystkiego. Nocami jest łatwiej znaleźć siebie. Odnaleźć duszę, która gdzieś głęboko w ciele ukrywa się przed tym toksycznym światem.


wtorek, 17 stycznia 2017

wtorki



Wtorki to dni na tęsknotę. Nie wiem dlaczego tak się złożyło, że akurat w ten dzień tak bardzo daje o sobie znać. Ale wtorkowe wieczory sprawiają, że serce jakoś rwie mi się do Ciebie, a głowa wypełnia się myślami, których tam nie powinno być.
We wtorkowe wieczory przychodzą wątpliwości i strachy, a wszystko wydaje się trudniejsze, niż jest naprawdę. Bardziej kruche.
We wtorkowe wieczory króluje niepewność, herbata stygnie szybciej i jakoś trudniej wziąć oddech, bo płuca ściska dziwny ból a łzy płyną do oczu, chociaż tak bardzo chciałabym zapomnieć już, co to znaczy płakać.
We wtorkowe wieczory budzą się we mnie rzeczy, o których istnieniu nie miałam pojęcia.
Chcialabym myśleć o tych wszystkich dobrych rzeczach, które czekają by się uśmiechać, szczerze i z całego serca. Tylko, że dziś się nie da.
Nie da się, bo we wtorkowe wieczory czuję się tak, jakby wszystko to, co mam, podobne było do motyla - takiego co mieni sie nieskonczonoscia barw i iloscia trzepotan skrzydelkami stojac w miejscu. Ale co z tego, skoro jest taki delikatny, kruchy. Co z tego, że jest taki piękny, jeśli tak łatwo złamać jego skrzydła, strzepnąć kolorowy puch - zniszczyć.
I takie zdaje mi się być to, co jest między nami.
Może właśnie w tym jest czar tego wszystkiego. Może taka niepewność sprawia, że każda chwila z Tobą jest bardziej ekscytująca, niezwykła. Może dlatego czuję tyle przytłaczających emocji, takich, jakich jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się czuć. Nie wiem tego. Wiem tylko, że we wtorkowe wieczory jesteśmy jak ten motyl i jak płomień świecy, tańczący niepewnie na wietrze.
I dlatego w te nieszczęsne wtorkowe wieczory tęsknię, tęsknię jak szalona. Bo kiedy jesteś obok mnie, to to wszystko ucicha i już się nie boję, nieważne jak banalnie to brzmi. Po prostu wtedy wiem wszystko to, czego dziś nie jestem pewna.

— Wish you were here.


piątek, 13 stycznia 2017

czarno - białe






Jeśli jesteście dla siebie;
radością, uśmiechem, czasem smutkiem, czasem łzami, spontanicznym przytuleniem, stęsknionym pocałunkiem, nierozsądnym fochem, kruchym nieporozumieniem, upragnioną zgodą, stałą bliskością, krótkim dystansem, ciągłym wsparciem, szczerą troską, czułym gestem, ciepłym słowem, bezwstydnym spojrzeniem, gorącym westchnieniem, porannym dzień dobry i późnym dobranoc.
Jeśli jesteście dla siebie tym wszystkim, to jesteście dla siebie całym światem.




piątek, 6 stycznia 2017

Podsumowujac



    To był dziwny rok. dziwny to chyba idealne określenie. Pełen zarówno złych jak i dobrych sytuacji. Wielkich zmian i decyzji. Pełen niespodzianek, rozczarowań, nowych ludzi, pochopnych decyzji zarówno negatywnych jak i pozytywnych. Trochę niszczący, ale niszcząco-wzmacniający. Zdecydowanie wzmacniający.

    Zadano mi ciekawe pytanie a to skłoniło mnie do rozmyślań, tych tak epopejsko dedykowanych mi. 
Dziś uznalam, że się tym z Wami podzielę. 

- Czego nauczył mnie ten miniony rok? 

Na wstepie potwierdzam dewize, której się trzymam już od wielu lat: - że nic nie dzieje się przypadkiem. Spotykamy odpowiednich ludzi w odpowiednim miejscu i czasie. Ktoś musi odejść z naszego życia żeby zrobiło się miejsce dla kogoś innego. Czas weryfikuje to co jest dla nas ważne. Weryfikuje też ludzi. Osoby, którym na nas zależy zawsze znajdą sposób żeby być obok. 
Trzeba być ostrożnym ale nie zamykać się na świat, bo szczerze wierzę, że dobro które dajemy innym zawsze wraca. Być może za jakiś czas i w innej postaci ale wróci. Nie można tracić serca tylko dlatego, że wydaje nam się, że świat jest straszny i zły. Trzeba pamiętać, że to serce jest czymś co nas prowadzi przez życie. 
Pomoc najczęściej otrzymujemy od osób po których się tego najmniej spodziewamy. Ci ludzie też najczęściej odciskuja największy ślad na naszym sercu i powodują największe zmiany w naszej osobowości. 
Nie ma sensu nosić w sobie żalu, czasem trzeba wszystko zostawić i iść dalej. Trzeba wybaczać ale nie bać się jednocześnie odejść od tego co jest toksyczne. 
Jeśli coś czujemy to znaczy, że tak jest. Nie warto tłumić swoich uczuć, emocji czy myśli. Nie warto też odkładać niczego na później, bo to później może np juz nie nadejść.
Marzenia są ważne ale nie zawsze to co nam się wydawało największym szczęściem, tym właśnie jest. Czasem los skazuje nas na więcej niż jesteśmy w stanie znieść. A przeznaczenie daje nam więcej niż na to zasługujemy.
Jeśli droga którą podążamy jest dla nas zbyt trudna to czasem warto się zastanowić czy to jest odpowiednia droga z odpowiednim u boku człowiekiem. Nie warto ciągle walczyć ze światem i nie warto przede wszystkim walczyć z samym sobą. 
Życie to jeden wielki chaos. Staramy sie osiagac cele, zamierzenia, ambicje i kierowane wobec nas oczekiwania. A w tym całym chaosie najważniejsze jest żeby mieć kogoś, kto będzie ciepłą przystanią w której będziemy mogli się schować przed wszystkim tym co jest dla nas zbyt trudne.




piątek, 23 grudnia 2016



Ludzie pchają prezenty do koszyków licząc, że miłość najbliższych nimi zdobędą. Czasu którego nie mamy dla drugiej osoby nie da się kupić żadnym namacalnym czymś.

Najpiękniejszym prezentem, który możemy dostać jest człowiek, który jest. Który daje swoją obecność. Który odbiera telefon. Który dotrzymuje słowa. Każda miłość zaczyna się od obecności i do obecności się sprowadza.



Foto: Richard Kalvar 




środa, 7 grudnia 2016

myślenie erotyczne



Potęga ukochanej nie tkwi w ilości kobiet, które uwiodła ale w tym, ilu była w stanie odmówić dla tej jedynej -mnie.

Nie pozwól sobie na etap:
- jesteś fajna, ale.
Nie ma ALE. Albo ktoś od początku chce z tobą coś, albo niech spie..dala. Fajne i ładne to są bambosze na targu. Ty masz być, ku..wa NIEZASTAPIONA i NIEPOWTARZALNA.

Ps. Osobiście nazywam to - Charakterem, właściwym charakterem.