wtorek, 12 grudnia 2017


Wiem, że są inne czasy, że wszystko szybciej, inaczej...
Ale czy takie złe było kochanie się z miłości? Całowanie z uczuciem?
Czy pięknym nazwać można postęp miłosnej technologii gdzie człowiek jest na wyciągnięcie ręki, na jedno kliknięcie? Gdzie dzieci zaczynają uprawiać sex, którego nie rozumieją i nie skojarzą nigdy z miłością?
Czy nie piękniej oddać siebie komuś kto nas kocha, zamiast rządać spełnionych oczekiwań i wymogów? Czy z czasem człowiek nie staje się towarem typu fast food? Podchodzisz, zamawiasz, konsumujesz.. Są ludzie tak w tym wszystkim zagubieni, co nigdy nie poznają czystego uczucia takiego bez egoizmu, skupionego na dawaniu a nie na braniu. Odnoszę smutne wrażenie, że teraz kocha się na próbę, na rezerwę lub za kasę.
Czy każde kolejne dziesięciolecie pomału nie zabija piękna starania się, zdobywania, okazywania uczuć? Kiedyś był może słabszy zasięg ale ludzie byli dostepni, teraz jest na odwrót. Ludzie tracą poczucie serca, stają sie bezkompromisowi i łapie ich znieczulica.
Gdzie piękno w szybkiej "miłości", podczas gdy miłość z prędkością nigdy nie miała nic wspólnego?!



niedziela, 3 grudnia 2017





 Spojrzenie nieraz jest długa rozmową






sobota, 25 listopada 2017



Zawsze szczera, opowiadająca o wszystkim co czuje, chcąca udowodnić swą lojalność, kochająca szczerze. Gotowa oddać ostatnią kroplę krwi za życie tej, którą kocha. Gotowa poświęcić wszystko co ma, wierząc w miłość bardziej niż w prawdę, której nie chciała widzieć.
Dziś widzi ją wyraźniej niż kiedykolwiek i boli ją to, że wcześniej zakrywała oczy rękoma. Boli ją, że tak bezgranicznie wierzyła w coś co było w jej głowie, w jej sercu... tylko...   (frag. z książki pisanej)




Ludzie sami daja mi lekcje jak ich traktować. Czasami się okazuje, że zaufanie, którym kogoś obdarowałaś, było na wyrost. Jest takie powiedzenie: "Zrób komuś dobrze, on ci na pewno zrobi źle". Kilka razy rzeczywiście mnie to spotkało, ale czy to znaczy, że mam zgorzknieć? Wolę chyba wskrzeszać radość życia najdłużej jak się  da, bo nad tym warto sie zatrzymać i da się popracować.

W głębi duszy jeszcze wierzę, że wszystko co daję wróci kiedyś do mnie. Wierzę, że zjawi się ktoś, dla kogo będę wszystkim, kto niezobowiazująco  da mi po prostu siebie, swój czas i swoją szczerość. Ktoś przy kim będę chciała zasypiać i budzić się. Ktoś kto będzie walczył o mnie wierząc, że warto, ktoś dzięki komu zapomnę czym są łzy a przypomni mi jak wygląda szczęście...



piątek, 24 listopada 2017



Odkąd pamiętam wiecznie powtarzano nam, że mowa jest srebrem, a milczenie złotem. Na każdym etapie naszego istnienia wpajano nam, że lepiej jest powiedzieć słowo za mało niż słowo za dużo. I właśnie w tym powszechnie przyjętym schemacie spędzamy większość naszego życia. I wiesz co? Można tak kurwa milczeć całe życie. Dusić wszystkie myśli głęboko w sobie. Zasypiać myśląc o wszystkich niewypowiedzianych słowach i budząc się o poranku próbować o nich zapomnieć. Tylko po co to robić skoro tak wiele masz do powiedzenia? Dlaczego masz nie mówić o tym co Cię pasjonuje, o tym co kochasz, o czym marzysz lub o tym co tak naprawdę myślisz i czujesz? Wiesz gdzie można znaleźć najwięcej niewypowiedzianych myśli i nieokazanych uczuć? Na cmentarzu. Większość ludzi nosi je w sobie całe życie, by któregoś dnia zabrać je do grobu. Nie mieli odwagi. Woleli milczeć i tym samym zakopywali je pod kilkoma metrami piachu. Setki milionów osób nie wiedziało o tym, że byli dla kogoś ważni. Nie mieli pojęcia, że ktoś o nich myślał nocą, w środku dnia i o poranku. A może myśleli w ten sposób oboje i obojgu zabrakło odwagi? Nie spieprz sobie życia i nie zabieraj jak oni swoich uczuć do grobu.

Zawsze będą pojawiały się problemy, różnice zdań, małe kłótnie i spory. Żeby wszystko jednak przetrwało najważniejsza jest szczerość. Nie da się cały czas zamiatać wszystkiego pod dywan i liczyć, że problemy same znikną.

Mów. Krzycz. Nawet klnij jeśli trzeba. W końcu dlaczego masz tłumić cokolwiek w sobie, nie mówić o tym czego nienawidzisz i co Cię najzwyczajniej w świecie wkurwia? Świat już jest pełen małych, cichych i zakłamanych skurwysynów. Pochowanych za maskami, rozdających uśmiechy na prawo i lewo tchórzami, którzy nie potrafią zdobyć się na odwagę i powiedzieć co im się nie podoba lub co im nie pasuje. Zamiast tego wbijają szpilki i podkładają nogi innym przy każdej możliwej okazji. Przesiąknięci jadem i cuchnącym strachem dorośli ludzie z moralnością szczurów kanałowych. Gardzę nimi. I jak coś mnie wkurwia to mówię, że mnie wkurwia a nie, że duch mój na rozżarzone węgle gołą dupą usiadł.

A Ty? Masz zamiar być dalej taką ofiarą siebie?




niedziela, 19 listopada 2017

wtorek, 14 listopada 2017



Pozostać wiernym- temu w co wierzymy, temu kogo kochamy, nawet kiedy nikt nie wierzy w nas, ani w miłość, która już przegrana, to nie sztuka. To szczerość wobec siebie i tego co nosimy w sobie.


Czekać. Czy to to samo, co tęsknić?
Nie. Dla mnie nie. Przy czekaniu nie budzę się o 5 rano, rezygnując z najlepszych snów. Nie przychodzę także z tego powodu prawie godzinę wcześniej do pracy. Przy czekaniu woda nie traci dla mnie smaku. Przy tęsknocie tak.


Istnieją różne rodzaje smutku.
Ten, idący pod ramię z nadzieją i ze łzami płynącymi wtedy, gdy jeszcze ją mamy.
Jest smutek towarzyszący wielkiemu cierpieniu, trudny do zwyciężenia. I jest też taki, który zjawia się tylko na chwilę i łatwo go ukoić.
Jest smutek krótki i jest przewlekły. Sienny, jak katar, który co jakiś czas powraca i ten ktory ciągnie sie jak grypa niedoleczona.
I jest coś takiego jak smutek po smutku.


Niektórym łatwiej rozebrać się z ubrań, niż z emocji. Ciężko zdjąć im maskę do której przywykli. Dla ludzi, którzy są z nimi blisko może być to trudne, destrukcyjne, ale może warto zdać sobie sprawę, że tak już jest, że ludzie są różni. Być może ta maska obojętności pomaga im przetrwać potencjalne odrzucenie, którego tak się boją lub które to wręcz zakładają przez niedomiar siebie i swojego poczucia wartości. Może nie mówią tego co czują, bo ktoś kiedyś ich skrzywdził. Może wiedzą czym jest ból serca i udawaną obojętnością chronią się przed nim i przed byciem zranioną \nym?
Uważam, że maskę powinno się schować przy osobie którą się kocha inaczej nie da sie niczego zbudowac a zaufanie jest konieczne. Jeśli ktoś tego nie robi, pewnie zrobi to w swoim czasie, przy kimś innym.  Wszyscy mamy wady. Nie znam nikogo, kto nie popełnia żadnych błędów. W związku z tym przydałoby się trochę więcej tolerancji. Łatwo osądzać, szczególnie anonimowo (niektórych postów już nie da mi się nawet czytać ). Znacznie trudniej wyłapać swoje własne błędy. Postawić się na miejscu drugiego człowieka  i zastanowić się, gdzie ja zawiniłam \łem. Tak jak łatwiej jest brać niż dawać. Ile z siebie dajesz innym? Czy dobrze pojmujesz swoją miłość? Czy to co czujesz na pewno nią jest?
Czasem każdemu z nas przyda się odrobina samokrytyki. Czasami tylko wtedy, gdy zrobimy samemu sobie porządny rachunek sumienia, będziemy w stanie zrozumieć drugiego człowieka. Piękne jest to, że różnimy się od siebie. Tylko tym zabłąkanym duszyczkom trzeba czasem dać więcej czasu, poświęcić im więcej uwagi i zrozumienia. Ale nic na siłę. Jeśli mimo chęci, zaangazowania i cierpliwości, nie otrzymasz klucza do serca, pozwól by dostał go ktoś inny...





poniedziałek, 6 listopada 2017





Twoja obecność nikomu nie uratuje życia. Nie zmieni wyników badań. Nie uczyni możliwej teleportacji o dwa kraje dalej. Ale pewnego dnia być może sprawi, że komuś po prostu będzie łatwiej przejść przez trudny czas, który nazywamy życiem.
Pora znów być kimś więcej, a nie mniej, niż tylko człowiekiem.




środa, 1 listopada 2017


W cichej otchłani
szepty wspinają się na palce.
Niemym wzrokiem toczą walkę
o przetrwanie.

- JESTEM.



Zapominamy, że życie jest kruche, delikatne, że nie trwa wiecznie. Zachowujemy się wszyscy, jak byśmy byli nieśmiertelni.


Umrę ci kiedyś.
Oczy mi zamkniesz.
I wte­dy — swoje
Smut­ne, zdziwione,
Bar­dzo ot­worzysz.

~ Julian Tuwim


-tracimy czas na uciekanie przed miłością, przed sobą, odkładamy marzenia, siebie i bycie na później, z lęku, obaw, z niemyślenia. A tego czasu tak niewiele, że nigdy nie wiadomo czy zdążymy...


Bywają wielkie zbrodnie na świecie, ale chyba największą jest zabić miłość.

- Bolesław Prus "Lalka"



wtorek, 24 października 2017



Noc. Powrót do domu. Puste drogi. Czerwone światła na każdym kolejnym skrzyżowaniu. Masz wrażenie, że to jeden z tych wieczorów, kiedy wszystkie piosenki w radiu są o tobie.

"koniec gry mamy dość wypadamy w aut, przecież tak toczy się los miliardów par. Bałam się tego dnia serce krzyczy wróć."

Taaa kto by tam słuchał serca - pomyślałam chłodno. Rozum wie lepiej, na tej planecie już nie opłaca się kochać.

Dlaczego w głowie pojawiają się znów tamte myśli? Kto przed oczami wyświetla mi te obrazy? Serce, serce, serce, seeeerce! Małe popaprane emocjonalnie, naiwne coś. Co to to nie! Nie zamierzam z Tobą w ogóle rozmawiać mały zdrajco.

Światła. Czerwone. Jedno wielkie ostrzeżenie - stop!  Błagam cię Rozum nie daj się - reset pilnie potrzebny!

"...cały nasz dialog to gigabajty bzdur, szum, brak zasięgu...twój blask, mój gniew, twój strach mój śmiech...budzisz mnie pocałunkiem, oczy otwieram smutne."

"Już tylko Ty, masz taką moc" - nuci sobie głupie serce.

Czerwone światło. Pisk hamulcy!

Rozum - w samą porę...

Co sprawia że mozolnie budowana każdego dnia, silna, stabilna, chłodna konstrukcja w jednym momencie rozpierdala się na tysiące małych pieprzonych kawałeczków?
Jedno jest pewne, nie złamię się. Nigdy. Choćby serce, to małe fałszywe, zdradliwe coś wyrywało się z tęsknoty. Dam radę. To mnie jeszcze bardziej mobilizuje do zrobienia na złość całemu światu. Nie będą mną sterować żadne siły wyższe, ani tym bardziej ten mały zakłamany, dwukomorowy gówniarz. Trzeba mieć w życiu mocny plan i trzeba się go trzymać. I żadna nawet największa arytmia, migotanie przedsionków, czy nawet szybsze bicie serca, ani wspomnienia, ani pragnienia, nie mogą nas zgubić.



wtorek, 17 października 2017



Niektórzy są źli, bo nie kochają siebie. Inni bywają trudni, bo wiele wycierpieli i chcą za to ukarać cały świat. Jeszcze inni dali się oszukać i sądzą, że zapewnią sobie lepszą ochronę, jeśli będą niemili dla otoczenia. Zdarzają się i tacy, którzy zaznali gorzkich rozczarowań, więc zamknęli serce, mówiąc sobie, że nie przeżyją takich przykrości ponownie jeśli nie będą niczego oczekiwać. Inni są egoistami, ponieważ uważają, że wszyscy tacy są i będą szczęśliwsi, jeśli postawią siebie na pierwszym miejscu. Tych wszystkich ludzi łączy jedno - jeśli takiego człowieka pokochasz, zaskoczysz go, bo on / ona się tego nie spodziewa. Większość zresztą nawet nie zechce w to początkowo uwierzyć, bo wydać się to może aż nienormalne.

Wszyscy jesteśmy trudni. Skrywamy urazy i nie mówimy o tym, co nas boli. Potrafimy latami pielęgnować wewnętrzne cierpienie. Byle tylko ktoś nas nie rozszyfrował, żeby tylko nie wyszło na jaw jak słabi i rozbici jesteśmy. Jak bardzo męczy nas stwarzanie pozorów normalności? Jak bardzo boimy się krytyki, pogardy a najbardziej to chyba prawdy. Ile walki z samym sobą kosztują nas codzienne uśmiechy? Serca skrzywdzone przez los i złych ludzi. Pewnie dlatego nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Zaufać. Bo nosimy w sobie żal, smutek i cierpienie. Skrywana w sobie pustka, której nie pojmuję, jest przecież destrukcyjna. Takie trudne wnętrze, to cmentarzysko porzuconych marzeń, niewykorzystanych szans i niespełnionych nadziei.
Na szczęście, to się da uleczyć ... o wiele łatwiej niż myślisz.




środa, 4 października 2017


zdejmij mi koronke
całuj usta szyje i ramiona
pokaż jak mnie pragniesz
i nie spieprz tego
proszę

daj mi absolutny
doskonale namiętny
początek
mojego końca
którym bedziesz Ty
na wieki wieków Amen

zatracę się w Tobie
zatracę bez pamięci
tak żeby wrócić
i zacząć od nowa
każdym dzień dobry i dobranoc

zdejmij mi koronkę
nie pieprz tylko kochaj
bo inaczej inna
zedrze ze mnie
resztki nadzieii
na nas

i nikt nic nie powie
i będziemy tak trwały
w absolutnym zawieszeniu

razem i osobno
razem w osobności
mniemam, że bez słowa



sobota, 30 września 2017


Dopiero człowiek, przy którym przestajemy się bać i wstydzić swojej zwyczajności, niedoskonałości, bycia nie w formie, że "nie stać mnie" na coś, "boję się", "nie znoszę"; dopiero możliwość pokazania takich rzeczy przy kimś, przy kim nie boimy się, że nas za to zostawi lub wyśmieje
- buduje prawdziwą więź.

Myślę, że Miłość zaczyna się dopiero w momencie kiedy kończy się ten „miłosny haj”, a zaczyna życie. A życie mimo, iż piękne – jest cholernie ciężkie. Znikają różowe okulary, które są na początku i nagle okazuje się, że ktoś ma wady a co lepsze ja też mam wady o których muszę nauczyć się słuchać od osoby, która stała się dla mnie tak ważna... oj a to nielada wyzwanie, niezależnie po której ze stron się stoi.
Pojawiają się też problemy, praca, zmęczenie, czasem brak pieniędzy i milion innych kłopotów,..oby tylko zdrowie było. Dlatego właśnie prawdziwa miłość to zaangażowanie, a to to ciągła praca nad sobą i swoim charakterem, to kompromisy a przede wszystkim to chęć dawania siebie. To ciągłe wspieranie się, wzajemna pomoc, rozmowy i wspólny czas razem. Zaufanie.
Jedynie, po prostu lub aż.



Co sprawia, że świat jest zupełnie inny, niż ten którego szukam?

Szukam świata.
Gdzie człowiek człowiekowi nie zazdrości.
Gdzie, pomoc jest z serca, a nie za coś, czy na pokaz.
Szukam świata, gdzie uśmiechem wita się człowiek.
Gdzie ludzie się wspierają, zamiast krytykować i obwiniać.
Szukam świata, gdzie przyjaźń jest przyjaźnią, dlatego i pomimo wszystko.
A miłość jest czysta i piękna...
Szukam świata, gdzie człowiek jest dla drugiego...człowiekiem.




wtorek, 26 września 2017

współrzędne serca


łączy słowo, dzieli milczenie

odważyłam się być
Twoim złudzeniem

złudzeniem
bo tu nic do końca
nie jest prawdą

dla odmiany może zagramy:
w autentyzm?
w szczerość?
w zaufanie?

nie zgub mnie
w tłumie
niedomówienia
są aborcją
miłości








wtorek, 19 września 2017


Bądź kobietą, która wie czego chce oraz czego nigdy nie zaakceptuje. Bądź kobietą pewną siebie. Bądź tą, która nie ogranicza innych, nie żąda dopasowywania się do jej wizji świata, życia czy związku lecz potrafi być elastyczna i ugodowa. Bądź kobietą, która daje lojalność, szczerość i akceptację. Bądź lepszą wersją siebie – dla siebie. Każdego dnia.



piątek, 8 września 2017





"Życie zaczyna się tam, 
gdzie kończy się lęk." 
(-Osho)


Często słyszę usprawiedliwienie - "ja nie potrafię kochać". Najczęściej mówią tak Ci, którzy są przepełnieni miłością, tylko boją się ją komukolwiek podarować. Noszą w sobie latami miłość trudną i nieufną. Bo boli, bo często sprawia, że cierpimy. Udajemy, że wystarcza nam przetrwanie, że nasze życie jest mniej lub bardziej szczęśliwe ale jest jak jest. Tymczasem nie nauczymy się fruwać bez skrzydeł emocji. Nie poznamy życia nie pozwalając sobie na miłość...


"Podstawą szczęścia jest wolność, 
a podstawą wolności odwaga."
(-Tukidydes)








poniedziałek, 28 sierpnia 2017



Kilka dni temu zachciało mi się oglądać film. I obejrzałam „Córkę generała” z Johnem Travoltą. A potem „Czas zabijania”. Co łączy te dwa filmy? Temat gwałtu. W „Czasie zabijania” dwóch pijanych mężczyzn gwałci 10-letnią dziewczynkę. Gwałci i prawie zabija. Jej ojciec zastrzeli ich, gdy będą wchodzić na rozprawę i w zasadzie tutaj rozpocznie się akcja filmu. W „Córce generała” sześciu studentów akademii wojskowej w ciągu nocnych ćwiczeń gwałci inną studentkę. Dziewczyna przeżywa, ale tylko fizycznie. Chce dochodzić sprawiedliwości, ale jej ojciec, wysoko postawiony wojskowy, namawia ją, aby zapomniała o wszystkim, bo przecież znalezienie gwałcicieli i tak nic nie da; a nawet jeśli coś im zrobią, to w akademii wybuchnie skandal, który zaszkodzi innym kobietom przyjmowanym do wojska. Kobieta, pracując w wojsku, przez kolejne lata próbuje dotrzeć do ojca tak, aby w końcu zrozumiał i uznał jej krzywdę.

Obejrzałam te filmy i zaczęłam się zastanawiać – co takiego w nas tkwi, że ojciec nie wierzy córce? Że wstawia się za sześcioma gwałcicielami, którzy torturowali ją całą noc i zostawili półżywą? Co powoduje mężczyznami, którzy są w stanie zamęczyć swoją koleżankę z roku? Albo zgwałcić 10-letnie dziecko?

Zanim doszłam do jakichkolwiek wniosków, zobaczyłam wiadomość, która mną wstrząsnęła. 26-letnia kobieta – teraz, w Polsce! - gwałcona przez 10 dni przez 3 mężczyzn w Łodzi. Uciekła im, przeszła 3 operacje, ale i tak zmarła.

No i teraz jeszcze widzę informację o brutalnym gwałcie Polki we Włoszech ;(

W sprawie ostatnich wydarzeń z Łodzi - poza ogromnym smutkiem, mam trzy refleksje:

1) dziewczyny - te "mądre" przesiadujące przed komputerem, którym na szczęście nie było dane przeżyć żadnej podobnej traumy, zastanówcie się chwilę, nim zaczniecie publicznie hejtować nieżyjącą juz a tak brutalnie potraktowaną za życia, ofiarę trzech popaprańców. A najlepiej w takiej sutuacji zamilczcie.

2) "faceci" - bo mężczyznami Was nazwać nie można - Wy, myślący tylko swoim przyrodzeniem, Wy- mający oczy w gaciach, jeśli nie potraficie zrozumieć jaką krzywdę robicie kobietom swoim nieopanowaniem, nie wychodźcie kurwa z domu. Bo jeśli cudza krzywda Wam zwisa, pomyślcie chociaż o konsekwencjach jakie mogą Was dosięgnąć.

3) no i Wy rządzający, pseudo rządzący a przynajmnuej ci w garnuturkach na wiejskiej... Czy takie historie musiałyby wydarzyć się w Waszych domach, by zmienić obowiązujące prawo? Pomijając fakt, że średnia wyroków w Polsce za gwałt ze szczególnym okrucieństwem to trzy lata i 33% wyroków u nas to wyroki w zawieszeniu. Nic dziwnego, że sprawcy czują się bezkarnie.


#bezpiecznaja
ważne szkolenia dla kobiet, bedziesz mieć ojazokazję skorzystaj koniecznie.




środa, 16 sierpnia 2017




Miłość nie ma być wyścigiem, ciągłym strachem, że się nie wystarcza, albo zrobi się coś nie tak. Miłość ma uspokajać, dawać oparcie. Motywować, a nie bezmyślnie krytykować. Wymagać, ale też dawać wiele w zamian.
    Miłość to wybór. Jasne, namiętność też się liczy, bo bez odpowiedniego dopasowania ciężko jest zbudować jakikolwiek związek. Ale to nie wszystko. Kiedyś przeczytałam, że "kochać to znaczy chcieć być czyimś dobrem". I chyba nie ma bardziej trafnej definicji. Być czyimś dobrem, spokojem, chwilą wytchnienia, oazą. Sprawiać, żeby życie we dwójkę było chociaż trochę przyjemniejsze niż samemu. Taka prostrza codzienność. Przywoływać uśmiech na ukochanej twarzy, nawet jeśli potrzeba do tego czegoś tak prostego jak zaparzenie herbaty, bo najbardziej liczą się wszystkie te maleńkie rzeczy, które można robić dla siebie.
    Może to brzmi jak banał, ale w sumie to dlaczego wszystko musi być skomplikowane, kiedy najważniejsze rzeczy są tak zwyczajne i proste. Wystarczy chcieć.

Dziękuję Kochanie

— ♥



piątek, 11 sierpnia 2017



Z milczenia ...mnie rozbierz .
Rozepnij wszystkie niedomówienia,
które po samą szyję, każdego ranka zbyt starannie zapinam .
Wstyd przez głowę mi ściągnij .
Zsuń z mych bioder strach ...
Połóż mnie na łóżku i delikatnie otul pewnością...
Miej cierpliwość do mych lęków.



środa, 9 sierpnia 2017



Piękni ludzie, to Ci życzliwi, mili, uśmiechnięci.
To dzięki nim, odrywasz się od zmartwień każdego dnia. To dzięki nim, nawet gdy robi się smutno, tęskno i źle na duszy, odwzajemniasz szczery uśmiech, zapominając czym przed chwilą się martwiłeś. To oni zdrabniając Twoje imię, uśmiechając się, umilają Ci dniówkę w pracy.
Nasza polska mentalność jest jaka jest. Nie da się ukryć, że narzekać potrafimy na wszystko. Może czas zamiast durnych świąt i zwyczajów zacząć stosować zwyczajną codzienną życzliwość?



Bulwersujące mnie niektóre komentarze pod ostatnim moim wpisem, skłoniły mnie by rozwinąć poruszony wątek w osobnym poście, jednocześnie podtrzymując tezę swojej zamieszczonej tam odpowiedzi.

Wszedzie tylko - " nie dawaj kolejnej szansy," "człowiek zasługuje na jedną, ale na drugą już nie"... I tak każdego dnia czytam i tracę cierpliwość.
A czym jest człowiek - robotem,  pytam się? Czy każdy zaprogramowany jest tak samo? Czy każdy z nas popełnia te same błędy, by wszystkich wrzucać do tego samego worka? Chyba nie. Jak blisko nam do negacji, hejtu czy bezwymiernej krytyki, jednocześnie jak daleko wówczas do zrozumienia, na którym to przecież opiera się zgoda.
Na co komu takie złote rady, skoro i tak różnimy się od siebie? Przyjaciele są inni, partnerzy różni, problemy odmienne ...i każdy z nas ma inny charakter, inną cierpliwość, tolerancję i właśnie to konieczne zrozumienie.
Osobiście jestem zdania, że szanse można dawać, pod warunkiem, że ta druga osoba to docenia i jest ich warta.

Jesteśmy tylko ludźmi, wszyscy popełniamy błędy, nam samym też kiedyś ktoś wybaczył, prawda? W każdym związku dawałam kolejne szanse ale podobnie było też w innych relacjach. Co by mi było po wiecznym fochaniu, żalu czy trzymanej urazie? Nie chcę stać się bryłą lodu z powodu zawodzenia się na innych. Każde wybaczenie topi jedną kostkę...
Do jednej osoby miałam cierpliwość nadzwyczajną i nigdy nie przekreślałam kogoś bez dania szansy, czasem więcej niż jednej, nawet bez alarmowania o problemie.
A jeśli coś się nie uda, mam czyste sumienie wiedząc, że ze swojej strony zrobiłam wszystko...

Jeśli jednak staje się tak, że kolejne szanse niczego nie zmieniają, cierpisz, ..wówczas czas na odwrót.
Nie mam tolerancji na głupote, zakłamanie, draństwo i perfidność. Są rzeczy, które można wybaczyć i takie, których wybaczyć lub zapomnieć się nie da. Zależy to od nas samych.

I nie można mówić nikomu jak ma żyć. Ile szans może dać dugiej osobie oraz jak je kwalifikować. Są ludzie tak źli i bezwartościowi, że zwyczajnie nie da się ciągle im wybaczać. Ale oni na szczęście tworzą mniejszość.

Tylko też ważne by posiąść sztukę szukania w innych dobra ...

To indywidualne szczęście i sumienie. Sami musimy wiedzieć, kto nam je daje i kto dla nas gotowy jest na wszystko (a to jest akurat bardzo istotna część świadomości i budowania uczuć) Takiej osobie możemy dawać milion nowych szans i żadne złote rady z neta tego nie zmienią.




poniedziałek, 7 sierpnia 2017

- Na czym ta intymność polega?
- Na tym, że dopuszczasz drugiego człowieka do najtrudniejszych w Tobie rzeczy. Nie wstydzisz się być przy nim, kiedy nie jesteś w formie. Kiedy jesteś 'nago psychicznie'. Kiedy jesteś gorszą wersją samej siebie, której się nikomu nie pokazuje. I masz kogoś, komu nie boisz się tego pokazać. Wiesz, że ta osoba tego nie obśmieje, nie wyszydzi, nie użyje przeciwko Tobie. Jest w stanie być obok z troską i wyrozumiałością.
Taka relacja jest warta wszystkiego, bo wtedy masz pewność, że jest prawdziwa.



"
- Ty wiesz co ja robię?
- Wiem.
- I nie przeszkadza ci to?
- Pewnie, że mi przeszkadza - powiedziałem. - Ale wolno mi się w kimś kochać, nawet jak coś przeszkadza. Zawsze zresztą coś przeszkadza.
"

- Marek Hłasko


wtorek, 1 sierpnia 2017



Zabierz mnie
gdzieś, gdzie chciałabyś bym była 
razem z Tobą
... jeśli chciałabyś
gdzieś gdzie można być sobą.
Zabierz mnie 
stąd - dotąd
skądinąd, ponad wszystko
gdzie możesz mnie poznać 
... jeśli chcesz
gdzieś gdzie dasz mi poczuć, że jestem Twoja



poniedziałek, 24 lipca 2017


Well... Sometimes is too much questions and too few answers...

Anyways ...

niedziela, 16 lipca 2017

Wychodzimy na ulice: #wolnosc #rownosc #demokracja !!!





Przyszedł czas, gdy zaangażowanie każdego z Was (lub jego brak) może zdecydować o losach naszego kraju.

Zamach na Sąd Najwyższy, którego dokonuje PIS, dotknie każdego Polaka.

Każdy z nas, sam lub poprzez swoich bliskich, styka się z wymiarem sprawiedliwości. Trudno zaprzeczyć, że dotychczasowy system wymaga głębokiej reformy. Tylko że PIS-owi nie chodzi o reformowanie, a wyłącznie o swoje stołki i kontrolę nad obywatelami.
Jakie bezpieczeństwo prawne będzie miał obywatel stający przed dowolnym sądem, jeśli zarówno sędzia, prokurator jak i radca prawny będą całkowicie uzależnieni od humoru Ziobry, Prezesa lub ewentualnie Rydzyka?

Sądownictwo podporządkowane partii (jakiejkolwiek!) to już nie jest demokracja.
Władza ustawodawcza, sądownicza i wykonawcza w rękach jednego człowieka to dyktatura!
Kochani, tu nie chodzi o nasze poglądy, mogą być różne. Tu chodzi o praworządność.
Brak bezstronności sądów prędzej czy później odbije się na nas wszystkich.

Zbigniew Ziobro nazywa zamach stanu reformą dla dobra obywateli. Tylko że jedynymi, którzy na niej skorzystają, będą PISwyznaniowcy i podwładni. Staną się kastą stojącą ponad prawem.

Nie gódźmy się na to!
Przyjdźmy wszyscy pod Sejm RP, pod Sąd, pod Pałac Prezydencki..... po prostu wyjdźmy na ulice!
Apelujmy o wolność i demokracje!
Ważą się losy naszego kraju.
Niech każdy Polak i każda Polka zrozumie wreszcie, że to również jego sprawa!






KIEDY DYKTATURA JEST FAKTEM
REWOLUCJA JEST OBOWIAZKIEM
DLA KAŻDEGO DEMOKRATY.



wtorek, 11 lipca 2017


                 Wiewióra opozycjonalistka

sobota, 8 lipca 2017

"How many year's past...?"



Wczoraj miałam niespodziewaną okazję po 9 latach uciąć sobie pogawędkę z dawno niesłyszanym i nie widzianym byłym sąsiadem z czasów mojego bytowania na wyspie. Jest to uroczy Pan obdarzony dużą empatią, rzadkim społecznym człowieczeństwem a jak na Irlandczyka grubo po 50-tce też i bardzo szeroko pojmującym rzeczywistość. Zawsze lubiłam z nim rozmawiać, bo wiele te rozmowy wnosiły np w mój system wartości, dlatego bardzo mnie zaskoczył lecz przede wszystkim ucieszył, jego wczorajszy do mnie odzew.
Gość pracujac w ochronie, interesuje się wszystkim i niczym. Ot, zwykły niezwykły człowiek, tak zwyczaj miałam go nazywać.

Prócz wiadomych tematów z serii co tam, jak tam i prawie wyrycznych przeze mnie tęsknot za moją ukochaną zieloną ziemią, pojawiła się też ciekawa dyskusja o stanie doczesnym i otóż to.
Zaczęło się od tego, że choć Garry nie lubi Trumpa, to jest to jednak wybór ludzi i trzeba go uszanować. Poprawiłam go, że do końca to nie jest tak, bo ponad 2 mln osób więcej głosowało na Hillary. Rozmawialiśmy też na temat Brexitu - gdzie wspólnie doszliśmy do wniosku, że cała kampania "pro" oparta została na kłamstwie, gdzie wykorzystano sentymentalne i nosrtalgiczne - czyli nieprawdziwe - wizje Wielkiej Brytanii sprzed UE. Potem przeszliśmy na kolejny temat, że UE padnie, bo stała się zbyt technokratyczna. Odcięła się od ludzi, zwykłych zjadaczy chleba. Ponadto czują oni, że nie mają wpływu na to, co dzieje się w Brukseli. Gdy wspomniałam, że są wybory do PE, to stwierdził, że ludzie nie maja kontaktu z tymi przedstawicielami. Oni także jakoś niespecjalnie angażują się w sprawy kraju, który reprezentują. Ponadto zasugerował - i to jest ciekawa opcja - by prezydent EU był wybierany w wyborach bezposrednich. Ludzie wtedy czuliby jakąś łączność między swoim miejscem/krajem a Brukselą.
Kolejna część tej rozmowy była już dla mnie jako Polki bardziej smutna. Powiedział, że Polska i inne kraje z naszego regionu są niezwykle nieodpowiedzialne pokazujac właściwie środkowy palec innym krajom z UE w sprawie uchodzców. Jego słowa: "Tak nie można! Tak nie robi Państwo demokratyczne -ponoć. Nie zostawia sie innych samych sobie z takim problemem jeśli się jest częścią grupy i ten problem dotyczy każdego członka tej grupy." Stwierdził, że po tym co słyszy na temat działań Polski uważa, że jako kraj nie dorośliśmy do miana kraju demokratycznego czy bycia w UE. Zostaliśmy przyjęci zbyt szybko, nie mieliśmy czasu przejść całej edukacji demokracji. Stwierdził, że nam bliżej do Rosjan, którzy słyną z rasizmu, niż do ludzi z nacji zachodnich. Wreszcie zapytał czy to prawda, że gdy się jest w Polsce i mówi się nie po polsku to można teraz dostać bicie na ulicy. Bo tak mu powiedział kolega z pracy (Irlandczyk).

Tak to Polska wstala z kolan, że wszędzie teraz - nawet zwykli ludzie, w żaden sposób niezwiazani z polityka polską, słyszą o rasizmie i ksenofobii katolickiej Polski. Nie wspominając już o braku tolerancji i homofobizmie. Wstydziłam się. I to bardzo. Bo co mam odpowiedzieć na jego pytania? Gdybym im zaprzeczyła, skłamałabym. Garry ma swoje rację i ewidentnie u mnie szukal poparcia swoich wypowiedzi lub też czekał na konkretne argumenty, którymi mogłabym wpłynąć na zmianę jego zdania. Odnośnie sytuacji uchodźców naprawdę rozumiem jego bulwers, lecz niestety w obecnej sytuacji nie popieram otwarcia granicy dla uchodźców i tej formy niesienia im "pomocy". Niezręcznie mi, ponieważ oboje wiedzieliśmy, że sama przecież kiedyś byłam emigrantką przybywającą do Irlandii. Lecz wyraźnie starałam się podkreślić tego różnice, że ani ja ani nikt z mojej nacji nikomu nie zagrażaliśmy nieprzewidzianym wylotem w powietrze z wielkim BUM! z powódek religijno-fanatycznych czy jakkolwiek innych itd.

Pamiętam jak te 12 lat temu przyleciałam do Irlandii z zamiarem osiedlenia się tam. Miałam wiarę, determinację i marzenia. Byłam tam obca ale czułam się szczęśliwa, bo nikt nie dał mi odczuć, że jestem gorsza. Fakt, że niektórym czasem, to trzeba było Polskę na mapie pokazywać a jak już ktoś coś słyszał to jedynie to, że białe niedźwiedzie chodzą u nas po ulicach. Ale każdy oceniał mnie przez to jakim jestem człowiekiem. Doceniano to jak ciężko i uczciwie pracuję. Byłam wdzięczna za wszystko co pozwalało mi móc żyć tam i czuć się akceptowana. A przede wszystkim, starałam się dostosować do panujących tam przepisów prawa, zwyczajów czy kultury społecznej, miejsca gdzie ktoś daję mi dom a nie rządzić i narzucać się ze swoim "ja". Dlatego to skąd pochodzę nie było wówczas istotne.

Dziś mamy już smierdzącą metkę doszytą przez ustruj polityczny z jakiego się wywodzimy a o którym niestety głośno na całym świecie przez jego ratujący iracjonalizm. Z punktu obserwatora, to co sie dzieję u nas bywa śmieszne albo godne pogardy. I ja czy moi rodacy jesteśmy teraz postrzegani z góry, przez pryzmat jakości kraju i rządów w nim panunacych. Naprawdę fatalnie się z tym czuję, co pokazała mi ta rozmowa z Garrym.

Jesli o takie dobre zmiany, lepszy sort i sukcesy zachodnie chodziło PISowi, to wyrobili norme na nastepne kilka pokoleń.

I tylko Polski i wielu dobrych ludzi szkoda :-(



czwartek, 6 lipca 2017


Przez przypadek zorientowalam sie, że dokładnie dziś mija 10lat jak odebrałam swój dyplom - jej, ale ten czas ucieka.

Kiedyś:
*matura - dałabym wszystko, żeby zdać! 😭
*sesja - OMG 😵
*obrona - nie zdam, nie zdam, zdam, muszę zdać! 🤓
Dziś:
* liceum i studia to pikuś, teraz to życie - i niech moc będzie ze mna!


Wszystko jest piękne, nawet na pewno, jeśli się ma te dwadzieścia parę lat. Wtedy są złudzenia i miłość - i wszystko jest do zdobycia, bo właśnie ma się te głupie dwadzieścia lat. A potem przychodzi życie twarde, bezlitosne, obedrze człowieka do naga z tych złudzeń - i wtedy nic nie zostaje z tych dwudziestu lat i z tej wiosny, z tego lata, i z tej miłości... Z początku człowiek cierpi, szuka jeszcze swoich złudzeń, potem przestaje cierpieć, tyje, sam sobie pluje w mordę, śmieje się z tego, co było w nim kiedyś najlepsze. Śmieje się, śpiewa głupie piosenki i boi się przyznać, że miał kiedyś dwadzieścia lat i tą wiosnę.
A potem już nie ma żadnych marzeń, to już niepotrzebne, tylko tak - z dnia na dzień.


niedziela, 2 lipca 2017



Kolejna sieciowa marka tuż przy moim bloku się zbudowała.
-Nie idziesz na otwarcie będzie tyle promocji?
-Nie. Idę do pracy.
-No alee...
-Przecież sklep nie ucieknie.
-Ale to wielkie otwarcie.
-No właśnie, tłumy! Lepiej pójdę tam za kilka dni jak się trochę ludzie ostudzą to przestaną się rzucać na koszyki.

A wiec po kilku dniach...
Śpiesząc się w sumie, będąc przejazdem tuż obok nowego owego sklepu, nagle dostałam SMS z domu "zrób zakupy bo nic nie ma". Nic nie ma to ratuj sytuacje córeczko, jak to na koniec miesiąca, trwoga to do Boga -pomyślałam nieco zirytowana. No ale dobrze, faktycznie by trzeba uzupełnić rezerwy, bo jeszcze kilka obiadów czeka do 10-go.

... Stałam już w kolejce do kasy, kiedy zauważyłam, że przede mną stała taka mała starowinka. Trzęsły jej się ręce, miała kompletnie zagubiony wzrok, mocno tuliła do piersi malutką portmonetkę, taką zrobioną na szydełku – widzieliście może kiedyś takie portmonetki? Ja widziałam u swojej prababci… I zabrakło jej 4,80 zł, żeby zapłacić za zakupy, a w koszyku miała chleb, mleko, jakąś kaszę i maciupeńki kawałeczek pasztetowej. Kasjer był bardzo niemiły i rozmawiał z nią po chamsku. Staruszka stała taka przybita, ze łzami w oczach, no i nie wytrzymałam, dałam kasjerowi te 5 złoty i zwróciłam mu uwagę, żeby był grzeczniejszy, bo nowe półki nie zastąpią kultury ludzkiej.
Serce mało mi nie wyskoczyło z piersi i nagle wzięłam staruszkę za rękę i poszłam z nią z powrotem do sklepu. Babulinka szła pokornie ze mną, a ja wkładałam do koszyka produkty, te co myślałam, że mogą być jej najbardziej potrzebne pytając się jej czy ma to w domu: mięso, jajka, cukier, mąkę, makaron, mydło czy szampon- wciąż kiwała głową na znak że nie ma.. Szła obok mnie powolutku trzymając się wózka a wszyscy się tylko na nas patrzyli jakby to było jakieś kino marki z okazji otwarcia sklepu. Doszłyśmy do owoców i zapytałam ją, jakie lubi, a staruszka patrzyła na mnie w milczeniu wielkimi oczami i mrugała. Wzięłam różne, tak żeby miała po trochu kilka. Mam nadzieję, że starczy jej to wszystko na długo - cieszyłam się.
Wróciliśmy do kasy, ludzie się rozstąpili, puścili nas bez kolejki. No i przy kasie zrozumiałam, że nie mam dość pieniędzy, by zapłacić za jej zakupy i za swoje, więc swój koszyk odstawiłam, by zapłacić za zakupy babulinki, cały czas trzymając ją za rękę. Wyszłyśmy na zewnątrz. Spojrzałam staruszce w twarz i zobaczyłam łzy na policzku… Zapytałam, dokąd ją zawieźć i zaprosiłam do samochodu, a ona zaproponowała, ze w domu poczęstuje mnie herbatą. Zaniosłam jej zakupy. Staruszka poszła do kuchni robić herbatę, a ja rozglądałam się po bardzo ubogim, ale czystym i przytulnym wnętrzu. Chwilę rozmawiałyśmy. Była zatroskana i wdzięczna. A kiedy postawiła na stole dwie obtłuczone filiżanki i talerzyk, na którym leżały dwa pierożki z cebulą - to nagle dotarło do mnie jak żyją samotni staruszkowie z ubogiej renciny za lata pracy w zakładach państwowych.

Wyszłam od niej, wsiadłam do samochodu i wtedy już nie wytrzymałam. Płakałam chyba z kwadrans…




środa, 28 czerwca 2017



Są ludzie, którym starcza odwagi, by odsłonić swoje ciało, ale nie mają jej by odsłonić duszę. Potrafią rozebrać Cię jednym ruchem, ale nie potrafią patrząc Ci w oczy powiedzieć 'kocham Cie'.

Są ludzie, którym nie starcza odwagi również na to, by przyznać, że nic nie czują.

A Ci, którzy odważnie wyrażają swoje uczucia, cierpią niestety najmocniej. Nie mają swojej ochronnej skorupy. Mówią co czują.

A cisza boli bardziej niż słowa. Cisza może oznaczać wszystko i skazuje na domyślanie, bajzel w głowie i sercu, chaos. Naprawdę, lepsza jest najgorsza prawda od milczenia, które zabija wszystko.
Bo dostać ciszę w zamian za deklarację uczuć, boli bardziej niż uderzenie w policzek.
I takiej ciszy nie da się nigdy zapomnieć.
To jest obrzezanie z wiary. To jak zapomnieć kogoś w kim widzieliśmy cały świat...
Im bardziej chce się nie pamiętać, tym mniej staje się to możliwe...



Zastanawiałaś się czasami w jaki sposób "poczucie bezpieczeństwa" ma wpływ na Twoje życie i Twoją codzienność?
Ile razy zdarzyło Ci się zrezygnować z czegoś ze strachu?
Jak często gryziesz się w język zamiast coś powiedzieć, bo boisz się reakcji drugiej strony?
Ile marzeń odpuściłaś bojąc się skutków ich realizacji lub drogi do nich?

Poczucie bezpieczeństwa to jeden z warunków odczuwania szczęścia.
Ale czy zdajecie sobie sprawę z tego, jak bardzo jest to istotna kwestia?


niedziela, 25 czerwca 2017

w miarę czekania przestaje się już czekać



Myślę, że pewność to najlepsze co możemy dać drugiej osobie, którą się kocha.
Miałam dosyć ciągłych domysłów, przypuszczeń, spekulacji, założeń. Odrzuciłam domniemania i poszlaki głupiego serca. Nie pozwolę sobie na tworzenie ideologii, nie brnę w fikcję i nie będę zgadywać.
Potrzebuję faktów, a one ... jak zaklęte odbierają mi nadzieję.


Przestaje się czekać na spotkania, słowa, miłość. Można czekać i walczyć parę lat każdego dnia, ale każda walka ma swój koniec. Czasem musimy dać sobie złamać serce, by otworzyć oczy... które pokażą nam wyraźnie gdzie kto ulokował swoje uczucia.

Do wszystkiego trzeba dojrzeć. Zarówno do życia jak i do umierania za żywota.
Jeśli ktoś mówi, że kochał, kłamie. Bo miłość nie zna czasu przeszłego.
Ta, którą kocham zawsze będzie miała miejsce w moim sercu. Ale nie chcę już cierpieć i się smucić, bo nie taka powinna być cena za miłość.
Przeszłam długą drogę, wiele zrozumiałam, wiele się nauczyłam. Np tego, że czasem trzeba odpuścić, choćby krwawiło serce. Ale chcę dobrze i dla siebie i dla Niej.
Miłość bowiem żąda odrobiny przyszłości a myśmy miały tylko chwilę. Jeśli nie dało rady przez lata się dogadać, tak widać miało być. Nie zawsze dostajemy od życia to czego chcemy, to też trzeba zaakceptować. Świat nie kręci się wokół nas i każdy ma do przejscia własną drogę z problemami, które tworzą z nas osobę jaką jesteśmy teraz.
Ja dziś dziękuję Bogu, że mimo własnych nie stałam się zgorzkniałą kobietą przeklinającą świat i
jestem gotowa na radosne niespodzianki zamiast okropnych rozczarowań.





czwartek, 22 czerwca 2017



[...]
Dlaczego chciałabym dawać wsparcie? Dlatego, że sama nie miałam go w życiu wystarczająco. Wiem, że znacznie łatwiej jest z poczuciem, niż z jego brakiem. Wszelkie zresztą braki dziś, są wielkim trudem jutra.
Nikt mi nigdy nie powiedział: "Wierz w siebie. Wierz, w to co robisz, tak osiągniesz zadowolenie i sukces. Nie wątp w siebie nigdy! Postępuj tak, jak podpowiadają Ci emocje i intuicja. Dąż do celu. Walcz o swoje. Walcz o to, co uważasz za słuszne. Walcz o życie". Nie. Ja zawsze słyszałam, że muszę liczyć się ze zdaniem innych. Starszych słuchać a nielubianej zgorzchniałej sąsiadce mówić dzień dobry, przynajmniej póki widzi i słyszy. Muszę być dla innych dobra, nawet nie będąc dobra dla siebie. Babcia a potem mama mówiły: -"jak ktoś w ciebie kamieniem ty go chlebem" ..i tym sposobem stałam się ofiarą. Nie losu, oczywiscie, lecz siebie. Nie można być w pełni dobrym dla innych, nie potrafiąc zatroszczyć się o siebie. A na myślenie o sobie zwyczajnie długo nie było czasu. Nikt mi nie powiedział, że moje uczucia są najważniejsze i nimi powinnam kierować się w życiu. Że ja jestem ważna. Od najmłodszych lat słyszałam, że coś muszę... też, że muszę być silna. Ale silna dla innych by im było lepiej czy prościej? "Płakać nie wolno- to wstyd, chcesz być taka miekka"- słyszałam nawet będąc już pełnoletnia. Gdy dorosłam założyłam więc pancerz który zbrojili mi przez okres wychowawczy i szłam w nim przez życie, myśląc, że jestem silną kobietą. Ale silne kobiety nie potrzebują pancerza. Są silne dzięki swojej duszy, wolności myśli i uczuć, pewności ich i własnej asertywnosci a nie dzięki zbroi, którą noszą.Właśnie ta dorosłość wymusiła na mnie’ najwiecej kompromisów. A potem z przyjaciółką doszłyśmy do wniosku, że to nie ‚dorosłość’ coś na nas wymusza. Po prostu kiedyś obowiązywały zasady. Zasady znacznie większego człowieczeństwa niż dziś zbydlęcenia. Teraz zasad nie ma. To znaczy są. Ale tylko te jednostronne lub te wygodne. Typowy, obrzydliwie giętki kręgosłup moralny u wielu nabyty z wiekiem. Minęło sporo czasu zanim to zrozumiałam. Zanim uwierzyłam w siebie, że ja i moje uczucia nigdy nie są i nie będą absurdalne. Absurdalne jest to, że ktoś próbuje mi ich bronić lub mówić, że postepuję źle, samemu nie robiąc nic.

Dziś jestem jaka jestem ale żyję w zgodzie ze sobą i jestem z tego dumna.


- z książki w powstaniu ..




nie byłam grzeczną dziewczynką - pragnęłam
wytargać za włosy pewną koleżankę

nie byłam grzeczna
położyłam naklejkę
na krzesło nauczyciela -
wyszedł z klasy z oczami na dupie

gdy złamałam siódme przykazanie też nie byłam grzeczna -
czołgałam się po truskawkowym polu sąsiada

zerwałam owoc  - zapadł zmierzch

nie byłam grzeczna ale nigdy nie zdradziłam - choć mnie to spotkało

więcej grzechów nie pamiętam i
proszę ciebie we mnie o cierpliwość








poniedziałek, 19 czerwca 2017




Szukałam ludzi wśród tłumu.
Zgubiona, traciłam nadzieję
na dobre słowo.
Skulona na drodze
życia
bałam się iść dalej...
Obróciłam się raz jeszcze,
ostatnią nadzieją
I
Znalazłam ich!
Okazało się, że szli tuż za mną,
wystarczyło się zatrzymać.
Byli równie zgubieni
ale się nie bali...
Szli boso, na piechotę.
Pomogli mi wstać i poszliśmy razem
do celu
Kamień spadł mi z serca
Że nie mieli serca z kamienia




piątek, 16 czerwca 2017

How do You Love


Zrań mnie prawdą
ale nigdy
Nie pocieszaj mnie kłamstwem

Możesz na mnie ćwiczyć
te granice i ograniczenia
- z tego co wiem,
to mi je najczęściej i najprościej stawiasz Możesz na mnie poznawać
jak to jest się nie bać
i mieć z kimś zdrowe relacje.
Ale szanuj to co Ci oferuję
i mnie -przede wszystkim,
bo zaznaczam, że
sama dla siebie
jestem równie ważna jak
Ty dla mnie
i nie dam się skrzywdzić

Daj mi to co masz w sobie najlepszego
by móc odkryć we mnie
to co mam najlepsze






środa, 14 czerwca 2017



   Ludzie, choć różni, mają takie same potrzeby we wzajemnych relacjach. Jeśli zna się kogoś na wylot, mało tego - jeżeli ta sama osoba zna Ciebie również niesamowicie dobrze, a przy tym świetnie się rozumiecie - pojawia się szczególnego rodzaju więź, czyniąca te osoby wzajemnie nieodłącznym elementem codzienności, życia. Przy czym przychodzi pragnienie bycia dla tego człowieka jedynym w swoim rodzaju, wyłącznym, o takim statusie, mówiąc prosto - absolutnie niezastąpionym. Nie wynika to z egoizmu, a z tego, że chcemy dla tej osoby jak najlepiej i jesteśmy gotowi zrobić dla niej dokładnie to samo. Każdy ma naturalne pragnienie pełnienia istotnej roli w świecie - choćby świecie jednej osoby. Roli, do której nie nadaje się nikt inny.

Dziękuję Dorocie i Kasi za wiadomość a przede wszystkim
Serdecznie Gratuluję Wam na nowej drodze bycia razem- niech trwa!
 👰❤👰👭✌👍👌👏



wtorek, 13 czerwca 2017


Pamiętam dokładnie sytuacje, kiedy Michał napisał do mnie z podziękowaniami. Pamiętam pewnie dlatego, bo robiłam wtedy coś totalnie do dupy, ale mimo to zbierałam szczękę z ziemi.
Jestem tą szczęściarą, która zna Michała z trochę innej strony, niż postrzega go cały internetowy świat.
I kiedyś poprosiłam Go, by zrobił post. I się doczekałam m.in. ten o tym, jak nie podejmując decyzji w danej chwili tylko odkładając ją na "kiedyś" tracimy zdecydowanie więcej, niż poniesione ryzyko, że może się coś nie udać. I, że często czas gra na naszą niekorzyść.
Mam takie piękne zdjęcie, idealnie pasujące do tego tekstu z napisem "Nigdy nie jest za późno. Ale czasami trochę jest".
Od siebie dodam byście za długo nie zwlekali w dążeniu do jakichkolwiek zmian, bo gdy nadchodzi na nie czas w głowie to znaczy, że są konieczne by wdrożyć je w życiu. Przecież gdy jest ci dobrze nie szukasz innych możliwości czy alternatyw.. a serio życie jest zbyt krótkie i kruche o czym ja zdałam sobie sprawę kilka lat temu otrzymując diagnozę kilku miesięcy.
I nie otaczajcie się ludźmi i sami też nie bądźcie tymi co "kiedyś", "może" i "któregoś dnia", bo to jest największy BULSHIT świata! Bądźcie ludźmi "z teraz" i "na teraz", byście później nigdy nie musieli żyć ze świadomością, że mogliście coś zrobić a tego nie zrobiliście, a gdy dorosło się do "teraz" jest za późno i nie ma na to szans.
A teraz zapraszam do lektury Michała:
http://volantification.pl/2017/01/17/za-czekanie-placisz-dniami-ktorych-nie-przezyjesz

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Hejt społeczny




W dzisiejszych czasach nie ma prawie żadnej osoby, która nie spotkałby się z tzw. „hejtem” w Internecie. Ale nasunęło mi się pytanie czy ten owy hejt pojawia sie tylko w świecie wirtualnym? Przecież wszedzie na codzień spotykamy krytyke, czarny humor, złośliwość czy przejaw nienawisci. Zasmuca mnie taka sytuacja, bo w większości my wyrażamy tylko swoją opinię do której mamy prawo a wrecz obowiazek, a gdy nie zgadza się ona z czyimiś poglądami, czasem zostajemy od razu ośmieszani lub zwyzywani od najgorszych. 
Zróżnicowane komentarze mogą stymulować dyskusję, a co za tym idzie wpływać pozytywnie na rozwój wiedzy, umiejętności czy dojrzałość poglądową. Ale ta możliwa jest jedynie wówczas gdy zachowane są granice oparte na szacunku oraz przynajmnie tolerancji dla drugiej strony.
Postanowiłam więc zebrać kilka ważnych rad dla tych, którzy chcą już powiedzieć: „DOŚĆ”.

Czy ktoś cię gnębił lub robi to teraz, a Ty nie wiesz, jak sobie z tym poradzić?  
Nie ma ludzi idealnych, ani dzieci, ani nastolatków, ani rodziców czy nas samych również ale jak zbudować odporność na negację, atak, presję? Jak się bronic ale też jak samej nie przyjąć złych nawyków wywnętrzania złości czy słabości.
Bo tak; mściwość, złość, nienawiść, atak, ośmieszanie, wytykanie, wyszydzanie, obelgi czy inne formy upodlania człowieka, stanowią nic innego jak budowanie siły bazując i manipulując na słabości innych, bez poszanowania godności istnienia. Najłatwiej jest to czynić kiedy ma się na to jakieś przyzwolenie, władzę, domyślną zasadność tego, bo Ty się musisz mnie słuchać lub Ty się musisz podporządkować. 
Tak, to brak Twojej pewności siebie, wiary w siebie, zadowolenia z siebie oraz samoświadomości i akceptacji wymusza potrzebę ciągłego zadowalania innych a to powoduje, że staje się łatwym celem do hejtu, nawet samego siebie.  

1. Powiedz o swoim problemie najbardziej zaufanym osobom. Nie zamykaj się w sobie, kategorycznie nie szukaj w sobie winy, bo to tylko wszystko pogorszy. Będziesz czuć się osamotniona i bezbronna, jeśli nikomu nie przedstawisz swojej sytuacji. Rozmawiaj o swoich lekach i obawach, radź się, pytaj, szukajcie wspólnie możliwości, pomysłów.. 

2. Absolutnie nie wstydź się prosić o pomoc. Ona się należy każdemu z nas i nikt nie jest samowystarczalny. 

3. Nie reaguj na złośliwe komentarze czy zaczepki, oraz na rozsyłanie publicznie nieprawdziwych informacji o Tobie  – niemiła osoba powinna dać sobie spokój po zdaniu sobie sprawy, że nie obchodzi Cię, co inni o Tobie myślą.

4. Pamiętaj, że Twój gnębiciel tylko czeka na to, by stanąć w centrum zainteresowania wszystkich dookoła w sytuacji gdzie np wytyka Twoja ułomność, wady bądź błędy, po to by inni okazywali mu współczucie i jednali się z nim w bólu jak to on ma źle i niedobrze przez Ciebie.
Poprzez Twoją słabość ten ktoś sam odbudowuje własną siłę. To złe. Nie pozwól na to. 
Jeśli więc będziesz godzić się na to lub uciekać od pokazania prawdy zawsze ten ktoś będzie czuł nad Tobą przewagę.

5. Aby nie podupaść przez stres związany z tym złowrogim nastawieniem kogoś wobec nas, postaraj się o tym nie myśleć lub najlepiej znajdź sobie jakieś hobby i skup się na nim. Dbaj o to co Twoje i nie pozwól sobie tego zaniedbać ani zepsuć. 

6. Daj do zrozumienia swoim bliskim, czyli rodzinie i przyjaciołom, że teraz bardzo potrzebujesz ich wsparcia.

7. Nie pokazuj swojemu gnębicielowi, że przejmujesz się tym, co robi (jeśli jest to osoba z Twojego środowiska), idź obok niej z uśmiechem i podniesioną głową – to go zniechęci, bo nie będzie czuł Twojego strachu a zarazem słabości, którymi do tej pory się karmił.


Przemoc nie jest tylko fizyczna. Znacznie gorsza jest ta psychiczna, która zmienia naszą mentalność, manipuluje naszymi uczuciami i skazuje na wiezienie za niewinność.
Mam nadzieję, że tych kilka powyższych punktów, pomoże komuś i doprowadzi do szybkiego rozwiązania problemu. W zależności od sytuacji, czasem tylko wybrane wskazówki okażą się pomocne. 



piątek, 9 czerwca 2017


Na żonę należy wybierać tylko taką kobietę, jaką by się wybrało na przyjaciela, gdyby była mężczyzną. 

— Joseph Joubert




Ujęła mnie ta fotografia. Pomimo tak skromnego życia, posiadają największe bogactwo świata: siebie...!

Zaufanie budują nie słowa a spełnione obietnice. Miłość to ryzyko, które trzeba podjąć. To ryzyko, które podejmuje się za każdym razem. Wiem, zawsze gdy się boję, że ktoś mnie zrani i upokorzy, odbieram sobie szansę na szczescie.




poniedziałek, 29 maja 2017



nie ma co się bać
gdy zostaniesz strachem na wróble,
przejdzie przez ciebie
wiele burz,
przelecą wiatry,
a to wielka sztuka uniknąć ptasiego gówna
przyczepiony do ramienia gołąb płochliwy,
zrobił kupę na głowie stracha - to podobno zapowiedź szczęścia..
pamiętam, pozmywałam
twojej mamie sie nie spodobałam
no i całe szczęście, bo
wolę podobać się Tobie


czwartek, 25 maja 2017

Kurs do Portugalii




Rusza kierowca w trasę o świcie.
Trzeba zarobić jakoś na życie.
Auto mu całe załadowali
i pięć dni na trasę zaoferowali.
Na piątek ma być w Portugalii
Jedzie kierowca w dalekie strony
z dala od dzieci, z dala od żony.
Przez różne kraje, różne granice
Paryż, Monachium i Chojnice
Pędzi kierowca,
z magiem się zżywa z tacho przegina
rano dojechał już do Berlina
Mija wiadukty, mosty, tunele
Czasu zostało mu bardzo nie wiele.
Czy zdąży na piątek do Portugalii?
już dzwonili i pytali
Jedzie za dnia, jedzie też nocą.
Nogi drętwieją, ręce się pocą..
Już Portugalia, ciśnienie wzrasta
Ma awizację na - punkt piętnasta-
Wpada do firmy szofer zziajany
Pyta czy będzie rozładowany?
Pięć po piętnastej, spóźnienie małe
więc zapraszamy na poniedziałek







poniedziałek, 22 maja 2017

piątek, 19 maja 2017




Niepoprawna optymistka, która czasem ma chandrę... którą denerwuje rzeczywistość... nieokiełznana marzycielka i zakochana desperatka... nie będąca nikim, ale mająca potrzebę zaistnieć... czekająca na ten bezinteresowny dar, jakim jest...(-eś)
Gdy się złości świat się śmieje, bo chyba nie umie się złościć, gniewać się tym bardziej nie potrafi.

Ona nie studiowała psychologii, ale potrafi czytać z ust. Ona zawsze mówi prawdę, która brzmi gorzej od kłamstwa. Ona potrafi kochać- naprawdę. Ona zawsze patrzy w oczy, ale nikt jej nie rozumie. Ona kocha kwiaty, ale nie umie się nimi zajmować. Ona ufa ludziom, ale często tego żałuje. Ona lubi się śmiać, lecz czasami płacze. Ona ucieka od przeszłości, ale często pragnie cofnąć czas. Ona tyle razy trzaskała drzwiami, ale zawsze wracała.

Codziennie widzę ją w lustrze...






wtorek, 2 maja 2017

z popiołu w popiół



Zadręczasz się. Męczysz. Szukasz w sobie win, bo może faktycznie to przez Ciebie. Myślisz o tym co możesz naprawić i zrobić by było choć odrobinę lepiej. Przecież nie oczekujesz cudów. Chcesz odrobiny czułości, wspólnych kilku chwil razem, rozmowy i zrozumienia.
I wiesz co Ci powiem? Gówno z tego dostaniesz. Wiem, wciąż pewnie myślisz, że może jeszcze coś się zmieni? Patrzysz, słuchasz ale nie chcesz widzieć ani usłyszeć tego, że ona ma Cię najzwyczajniej w świecie w dupie i prędzej trafi Cię piorun kulisty w zamkniętym pomieszczeniu niż to się zmieni...

(z książki w powstaniu)





środa, 26 kwietnia 2017

zacznij od nowa


Chyba po prostu jestem zbyt świadoma i za bardzo doświadczona, by się nieangażować.
Tak, chcę bardzo albo wcale
- co w tym dziwnego?
Tak, albo poważnie albo wogóle
- to chyba normalne?
Po co i dlaczego inaczej?




Ludzie boją się dwóch rzeczy: zaczynania nowego i kończenia starego. Lawirują pomiędzy nimi, bo może samo wyjdzie. Zwykle nie wychodzi.

Los to wymówka dla tych, którzy nie chcą wziąć odpowiedzialności za własne życie.



sobota, 22 kwietnia 2017



miłość przyjdzie
a gdy miłość przyjdzie
miłość cię obejmie
miłość zawoła cię po imieniu
i się uspokoisz
czasami jednak
miłość cię zrani
ale nigdy umyślnie
miłość nie będzie grała w gierki
bo miłość wie,
że życie
już i tak jest ciężkie



piątek, 21 kwietnia 2017



W życiu warto mieć odwagę.
Warto żyć i nie pytać dlaczego.


Potrzebna mi ktosia, która przyjmie mnie razem z tym wszystkim.
Ktosia co powie do mnie ‘Mała’ i pozwoli mi taką być. Co powie ‘jestem’ i naprawdę tu będzie. Ktosia, która nie złoży reklamacji. Nie odda z powrotem do serwisu, bo uzna, że jednak nie chce się męczyć. Będzie chciała mnie rozebrać. Zajrzeć do środka. Ubrudzić się. Powymieniać zepsute części. Żebym nie musiała być z kamienia. Żebym mogła się rozpaść. Rozpuścić. Rozlać. Rozkleić. Żeby chciała. Nie zraziła się. Strzegła. Zebrała mnie i schowała w ramionach. Trzymała. Trzymała tak całą noc żebym mogła spokojnie zasnąć. Ktosia, która uspokoi wszystkie rozdygotane części. Rozchwiane fragmenty. Żeby broniła mnie. Żeby przy mnie czuwała, bym nie zasnęła za kółkiem. Żebym nie musiała stać na baczność. Żebym mogła wyłączyć radar, czujniki i alarmy. Żebym nie musiała się spieszyć. Uciekać. Zrywać na sygnał, na niepokojący dźwięk. Żebym była pewna, że jestem pożądana. Że nikt nie liczy mi czasu. Nie daje mi go na kredyt. Nie nalicza sekund płatnych w późniejszym terminie. W ratach. Żebym była na stałe. Bez możliwości wypowiedzenia. Zerwania. Odstąpienia. Nie na okres próbny. Nie na trzy miesiące. Nie na rok plus miesiąc gratis. Nie na gorszy dzień. Nie na noc. Nie na dwie. Żebym była na co dzień. Nie na telefon. Nie w biegu. Nie na szybko. Bez umów. Bez podpisów. Z chęci. Bo lubi na mnie patrzeć. Bo nie chce, żebym bała się życia. Bo nie dopuści do mnie więcej wątpliwości. Nie pozwoli na krzywdę. Obroni.
Żeby było mi ciepło.






sobota, 15 kwietnia 2017

z jajem



- Nie uważasz, że ktoś to powinien opatentować, pisaki do malowania jajek...?Przecież na pewno jest więcej takich potrzebujących osób jak my.
- Takich jak my?
- Tak.
- Serio uważasz, że jest więcej kobiet po trzydziestce, malujących jajka w polarowych pidżamach z postaciami z kreskówek, o 6:00 rano w wielką sobotę?
- No dobra... wypowiedziane na głos nie brzmi to za dobrze.






wtorek, 4 kwietnia 2017

maniera



burza - nieuważny cyklop co zdąża ku wybrzeżu
przesuwa chmury i ściąga gromy

a morze - ten stary pieniacz
garbi się, przewraca i rozbija o maczugi

we wschodniej nawie nieba
eter zaczyna mruczeć
stąd biorą się słowa maniery

nagłe olśnienie! (ostatnie tej burzy)
jakby ktoś nadto zawiesił te krople
co uciekają w szczeliny przed krwawą stopą słońca




wtorek, 28 marca 2017



Pomyśl o tym
Za te dwa słowa tysiąc słów
Powiedz mi to
Oswoić zło
a pokażę Ci miłość swą
Powiedz mi to
Podam Ci swoją dłoń
To wystarczy by stworzyć dom
Powiedz mi to
Na zawsze już będę Twą




wybrane frag. textu piosenki Beaty Kozidrak


niedziela, 26 marca 2017




posypiemy się przez zaniedbanie...