W pewnym momencie, człowiek jest tak przyzwyczajony do samotności,
że boi się zakochać.
Myślę, że niektórym ludziom należałoby wytoczyć proces myślenia
– pytają czy trzeba kochać? Oto nie należy pytać, to trzeba czuć.....
Mówisz, że kochasz deszcz, a rozkładasz parasolkę, gdy zaczyna padać.
Mówisz, że kochasz słońce, a chowasz się w cieniu, gdy zaczyna grzać.
Mówisz, że kochasz wiatr, a zamykasz okno, gdy zaczyna wiać.
Właśnie dlatego boję się, gdy mówisz, że mnie kochasz.
Jak niewiele wystarczy, by zachorować na miłość - jeden pocałunek, kilka rozmów o niczym,
parę przytuleń na powitanie i pożegnanie,
obecność i nieobecność.
Nic wielkiego. I nagle nie ma na to rady.
Czego oczekujesz patrząc w moje oczy?
Powiedzieć tych parę słów, że tęsknię, przepraszam, zależy mi na Tobie..
Nie.
Muszę chronić się przed samą sobą,
przed tą małą dziewczynką, która wciąż wierzy w szczęśliwe zakończenia.
Lubię zasypiać z Tobą, gdy całą resztę budzi już świt.
Już nawet kropki nad "i" kształtem przypominają mi serca...
W Twoim życiu są ważniejsze sprawy, niż miłość. Cóż..
Wbrew pozorom podoba mi się Twoje podejście do sprawy.
Też chciałabym mieć na to wszystko...
Chcę Cię o 500 kilometrów bliżej.. czy to grzech?
bo nauczyłam się o Tobie myśleć z uśmiechem a nie łzami .
Jedyne prawo jakie mam teraz do Ciebie,
to prawo tęsknoty i w pełni je wykorzystuję.