źródło: www.innastrona.pl - portal społecznościowy dla homoseksualistów
"... Ani nie jestem lesbijką, ani nie jest mi nawet blisko do magicznego wieku 35 lat, o których Jacek wspomina w swoim artykule, być może więc ktoś zdziwi się dlaczego chcę wypowiedzieć się w tym temacie. O podwójnym wykluczeniu wiem trochę: jestem biseksualną kobietą – w dodatku identyfikującą się gdzieś w okolicach 5. w skali Kinsey’a, co dla wielu osób w oczywisty sposób świadczy o tym, że żadna ze mnie biseksualistka i tylko sama przed sobą tuszuję swoją homo seksualność. Przywykłam, nie drażni mnie to, bo właściwie nie mam potrzeby określać się sztywno sama przed sobą, a to co sobie myślą ludzie - to ich sprawa. Gorzej, że są takie formy podwójnego wykluczenia, które nie dotyczą wyłącznie mnie. I tu już nie jestem tak obojętnie nastawiona.
Moja dziewczyna już kilka lat temu miała 35. urodziny, mnie do tego wieku brakuje kilkunastu lat. Niestety, nie wszystkim ludziom mieści się w głowie, że związek z różnicą wieku (nawet tak znaczącą) może być zbudowany na porozumieniu, zaufaniu, wzajemnej fascynacji i wsparciu równie mocno, co związek rówieśniczy. O wiele łatwiej wyobrazić sobie, że młodszej chodzi o doświadczenie „seksualnej weteranki”, sponsoring, jej status społeczny albo nieograniczony dostęp do Biovitalu czy innych „dopalaczy na starzenie”. Natomiast dla starszej liczą się młode koleżanki partnerki (jako potencjalne kandydatki na zastępstwo), jej jędrne cycki, niespożyte pokłady energii seksualnej i możliwość wślizgnięcia się z nią do klubu innego niż ten dla seniorów.
Chcę zatem powiedzieć, że jak dotąd Biovital widziałam jedynie w aptece, a nie w domu mojej Narzeczonej, poza tym płacimy za siebie na zmianę, moje pokłady seksualnej energii wcale nie są niespożyte, a do klubów to ona zabiera mnie, a nie odwrotnie. Odkąd jesteśmy razem, moje życie nabrało fajnych kolorów. A to co mnie w niej najbardziej urzekło to cudowny, przyciągający uśmiech i niesamowita, bijąca od niej energia i świeżość, której nie widziałam nigdy w żadnej z moich rówieśniczek. Oczywiście, jak w każdym związku, nie zawsze żyjemy w krainie mlekiem i miodem płynącej. Czasem kipimy z wściekłości na siebie i mamy ochotę się nawzajem pozabijać. Ale myślę sobie, że te emocje świadczą o tym, jak bardzo nam na sobie zależy. Poza tym nie znam drugiej osoby, z którą kłótnie kończą się tak konstruktywnie i prowadzą do konkretnych wniosków, a nie tylko do załagodzenia konfliktu.
Bycie razem pomimo takiej różnicy wieku nie zawsze jest kolorowe – o wiele łatwiej spotkać się ze strony otoczenia z kpiną i powątpiewaniem nad trwałością naszego związku albo samemu takie wątpliwości sobie tworzyć – niestety, wszędobylskie stereotypy nie pomagają. Moja Narzeczona ostatnio zdobyła się na odwagę i powiedziała o mnie swojej Mamie. „Taka młoda? Przecież ona nie wie czego chce…” – usłyszała w odpowiedzi. A ja pomyślałam sobie, że takie to cholernie niesprawiedliwe. Bo jak można stwierdzić coś takiego nie widząc drugiej osoby ani razu na oczy? Z dokonywaniem wyborów nie mam problemu, może nawet zbyt często przejmuję w związku rolę tej „decyzyjnej”. Ale przede wszystkim pragnę jednego – szczęścia dla nas.
Mimo tego nie ukrywamy się, okazujemy sobie czułość i cieszymy się sobą nawzajem. Myślę, że tylko takie podejście może spowodować, że kiedyś zamiast słyszeć w pracy „Jak to jest, że na ulicach w ogóle nie widać starszych lesbijek i gejów?”, usłyszę od mojej koleżanki 50+: „Wiesz, widziałam dzisiaj fajną parę lesbijek w moim wieku. Szły ulicą objęte i tak ładnie wyglądały”. Bo bycie 30/40/50 letnią leską nie musi oznaczać noszenia wyłącznie jednoczęściowego kostiumu kąpielowego w wakacje i udawania z Partnerką sióstr albo matki i córki. Warto czasem uwierzyć, że 20-letnia Narzeczona, która puka do Twoich drzwi to nie tylko stała bywalczyni klubów, ale też kura domowa, która przy Tobie może rozwinąć skrzydła.
Ale warto też przez moment przestać patrzeć na 40-letnią dziewczynę przez pryzmat jej wieku, za to zwrócić uwagę na to co i w jaki sposób mówi oraz jak Cię traktuje. Może się okazać, że właśnie ta, którą chciałaś szybko zbyć okaże się największą atrakcją wieczoru. Byłoby naprawdę wspaniale, gdybyście Wy, Drogie Czterdziestki, zaakceptowały swoje zmarszczki mimiczne wokół oczu, bo może się znaleźć taka, która uzna, że są piękne i zakocha się w nich na zabój.
Z autopsji mogę powiedzieć, że bardziej niż Twój wiek, Twojej partnerce często przeszkadza jej własny. Ale uczę się go akceptować, jaki by nie był.
Czego i Tobie, Kochanie, życzę."
- Bardzo fajna, płynna treść i dobry temat, dlatego postanowiłam to umieścić na moim blogu.
Staram się tu zamieszczać wszystko z czym się identyfikuję, zgadzam, co popieram, moje myśli i poglądy oraz to w co wierze lub czego się boję, jak i o co się troszczę..
Ten blog, to taka swoista pewna strona mnie samej, która jest z pewnością niecodzienna, może kontrowersyjna czasem (-nie przeszkadza mi to) a co ważne nie wszystkim znana i dostępna, jedynie dla wybranych i tych zainteresowanych :)
Owszem, piszę ale czasem czyjeś słowa zdecydowanie lepiej wyrażą to o czym wspomniałam powyżej, wtedy gdy ja nie mam tak wdzięcznego polotu w danej chwili... :)
Owszem, piszę ale czasem czyjeś słowa zdecydowanie lepiej wyrażą to o czym wspomniałam powyżej, wtedy gdy ja nie mam tak wdzięcznego polotu w danej chwili... :)