'JOKER like a some fucking JOKE'
(opis poniższy przedstawia sytuację ok 2/3min)
Podjeżdżam autem pod jeden ze szpitali ginekologiczno - położniczych w Poznaniu. Centrum miasta, które jest ograniczone płatną strefą parkowania i mimo tego, na prawdę nigdzie w tym rejonie, zwyczajnie nie ma nigdy wolnych miejsc parkingowych. Jeszcze ulica na której mieści się ten szpital, jest o jednym kierunku ruchu.
Teren szpitala jest monitorowany i ochraniany przez firmę "JOKER", dość znaną i uznaną za pewnego rodzaju monopolistę na rynku tej branży.
Staję tuż przy wjeździe na teren zamknięty placówki, nie tarasując przy okazji wjazdu dla pojazdów tz uprzywilejowanych, na poboczu, chcę wysadzić tam koleżankę, która zdenerwowana szybko udaje się na oddział gdzie leży jej kobieta. Tak więc zależało mi, by dostarczyć ją jak najwygodniej i najbliżej wejścia szpitala.
Gdy koleżanka wysiada z auta, mówię do niej, głośno, że będę tu czekać i w najbliższych minutach ma mi dać znać jak długo jej to zajmie i czy może mam wrócić po nią np za kilka godzin. Rzecz ta działa się tuż przy ochroniarzu, który z pewnością słyszał te słowa, jakie do niej skierowałam. Kiwnęła głową na znak potwierdzenia i już po chwili zniknęła w drzwiach Izby Przyjęć. W następstwie tego podchodzi Pan z ochrony i bardzo opryskliwie, uniesionym tonem, zwraca mi uwagę odnośnie tego gdzie stoję autem i ostro żąda bym natychmiast opuściła to miejsce twierdząc, że tarasuję przejście dla pieszych. Grzecznie odpowiadam więc Panu, że nawet nie zauważyłam, że tu jest jakieś przejście ukryte w płocie, którym przechodzą piesi kierujący się do szpitala i że ja dosłownie 2 min i zaraz odjadę, bądź wówczas przeparkuję auto. Pan ochroniarz ponownie nalega, bardzo nie miłym tonem, bym w tej chwili to miejsce opuściła a czekać mogę sobie gdzie indziej- jak stwierdził. Uznałam, że nie będę się ze starszym Panem wdawać w dalsza dyskusję, bo raczej jest to facet niereformowalny, zatem odpaliłam silnik i wrzuciłam bieg wsteczny by wycofać. On pod nosem jeszcze coś marudził ale ponieważ miałam radio włączone, nie słyszałam dokładnie jego słów, więc uśmiechnęłam się i skwitowałam, tą sytuację: -"Gdyby Pan był troszkę milszy, być może świat byłby piękniejszy'. W tym momencie, otwiera się okienko budki ochroniarskiej, z którego jakiś wystający łeb jego kolegi, widać jednoznacznie, że coś bardzo donośnie stara mi się powiedzieć. Tak więc ściszam muzykę w radiu, by usłyszeć o co chodzi. Kłuje mnie w ucho, jedynie ostatnie dosłyszane przeze mnie słowo tego Pana, które brzmi: -"kurwo". Gdyby powiedział "kurwa", uznała bym to jeszcze może za przecinek, lecz to co powiedział, było rodzajem zwrotu osobowego i bardzo personalnym, ewidentnie skierowanym do mnie. Ciśnienie mi się uniosło w pół sekundy. Wystawiłam więc głowę zaa okno mojego auta, uniesionym i wyrazistym głosem zapytałam, czy coś jeszcze ma do powiedzenia, natychmiastowo gasząc przy tym odpalony wcześniej silnik, przygotowany już do zmiany miejsca postoju -o co przecież toczyła się cała ta sprawa. Wtem usłyszałam szybką wykrzyczaną odpowiedź brzmiącą: -"tak, gówno". -Chyba Twoje własne -wygarnęłam mu ostro bez zastanowienia, będąc już na maxa podirytowana. Pan ochroniarz, słysząc to nazwał mnie podczas potoku słów min "Szmaciarom i Ździrom". Moja reakcja była w mikro sekundę ! Wyskoczyłam z auta i nie zastanawiając się długo, dobiegłam do tego jego okienka chcąc mu chyba wygarnąć... nie wiem co i jak, dać w pysk lub cokolwiek..? Lecz nie zdążyłam, bo ten zamknął mi to okno prawie przytrzaskując palce u ręki, które w ostatnim momencie udało mi się odsunąć. Ze względu na szok i ciśnienie jakie miałam w sobie, puknęłam mu w tą szybkę jedynie dłonią i wycofałam się, kierując w stronę samochodu, ok 2,5 metra dalej. Gdy wsiadałam, zauważyłam, że ten cham i prostak wyskakuje z tego swojego kurnika i kieruje się szybkim krokiem w moją stronę. Zamknęłam bez paniki drzwi od auta, niestety szyba była spuszczona do samego dołu, gdyż upał był niemiłosierny na zewnątrz. Pan owy, podbiega, wykrzykując jakieś obelgi, których w tych nerwach już nie zakodowywałam, każe mi stąd "wypierdalać" a na podsumowanie, odchrząka i pełną buzią swojej wydzieliny ustnej, opluwa mnie a dokładniej moje ramie i dekolt !!!!!!
Powiem tak: -mojego oburzenia wewnętrznego nie jestem wstanie opisać i nie chcę nawet sobie przypominać, zewnętrznego szoku także. Po chwili konsternacji oddaliłam się z tego miejsca a następnie na poboczu doprowadziłam się do czystości... Przechodnie, którzy widzieli to całe zajście zaczęli coś głośno komentować w stronę już całej OCHRONY a ja jedynie zdołałam zadzwonić do koleżanki, z którą tam przyjechałam i informując ją o tej sytuacji powiedziałam, że mogę na nią poczekać, ale na pewno nie w tym miejscu. Ona sama, nie mogła uwierzyć w to co się stało, kazała mi zaraz pisać skargę oraz interweniować, by tego nie popuścić. Ja jednak byłam tak zniesmaczona tym faktem, że nie byłam wówczas na siłach by się za to zabrać a w ostateczności odjechałam spod szpitala prosto do domu.
Pomijając samo miejsce w jakim się to stało -czyli teren szpitala, abstrahując od samej kwestii zachowania się starszego mężczyzny w stosunku do kobiety -jako szczyt wulgarności i poniżenia mnie, to najistotniejszym twierdze oburzeniem, jest sama kwestia, że to przecież niby OCHRONA. Osoby, które pełnią funkcję strażników i mają przestrzegać przede wszystkim porządku i spokoju na terenie podległym ich pracy. Dzięki takim firmom, osoby fizyczne jak i najmujące ich instytucje, mają czuć się bezpiecznie.
Czy ktoś mi może wyjaśnić więc znaczenie minimalnych kompetencji owego pracownika ???
Czy ktoś mi może wyjaśnić więc znaczenie minimalnych kompetencji owego pracownika ???
Ktokolwiek to teraz czyta, chce by wiedział, że sprawa ta będzie miała inne zakończenie, ponieważ już zgłosiłam ten incydent odpowiednim organom oraz złożyłam oficjalną skargę na pracownika w/w biura ochrony.
I proszę Was, nigdy nie lekceważcie tego (ku przestrodze), tak jak ja z początku chciałam to zrobić.
Nie pozwól się poniżać, obrażać ani krzywdzić !!! Nigdy i przez Nikogo, ktokolwiek by to nie był - nie ma do tego prawa !!!