poniedziałek, 27 sierpnia 2012
kierowca TIRA - mój nocny reportaż ;)
W starych amerykańskich filmach kierowca ciężarówki jest jak kowboj. Jeździ sobie po Stanach w tę i wew tę, gada z innymi na radyjku a do ucha przyśpiewuje sobie skoczne melodie. Taki niby wolny, niezależny. Z jednej strony gówno prawda, bo robi co mu każą, ale z drugiej coś w tym jest.
Na razie Polsce daleko do stania się drugą Ameryką. Nie tylko w wymiarze gospodarczym, ale także sporo jeszcze do życzenia pozostaje w zakresie naszych możliwości komunikacyjnych.
Cóż, nie czas na narzekania, pora na rzetelne przyglądnięcie się sytuacji. Po naszych drogach bowiem sunie mnóstwo kolosów motoryzacyjnych, które u jednych wywołują najszczerszy zachwyt, u innych natomiast strach i trwogę. Rzadko jednak kto wie jak tak na prawdę wygląda i czym jest życie kierowcy ciężarówki.
W Polsce kierowca TIR-a zarabia średnio 2,5 tys. na rękę, pracując przy tym średnio po 16h na dobę. To kwota, która dla osób jeżdżących na dużych ciężarowych samochodach często nie jest satysfakcjonująca. To dlatego wielu z kierowców coraz więcej ryzykuje (przekraczaniem czasu pracy, niebezpiecznymi ładunkami, przekrętami itp) lub przesiada się np na autobusy w Wielkiej Brytanii. Jeśli mają szczęście, pozostają w zawodzie i nadal pracują jako kierowcy TIR-ów lecz za odpowiednio inne wynagrodzenie bardziej adekwatne trudzie ich pracy.
- "Jeździłem w naszym kraju i zwyczajnie uciekłem, miałem dość oszukiwania i kombinowania jak nie stracić prawa jazdy", mówi mój kolega kierowca od 25lat.
Kierowcy, jeśli tylko mogą, nie chcą pracować dla polskich firm (tym bardziej jeździć po polskich drogach). Ci oszukują i wykorzystują ich na każdym kroku, od przeładunków i zawyżonej dopuszczalnej masie ładowności po czas pracy, po nieterminowe wynagrodzenia i obcinanie wypłaty za każdy drobiazg w formie kar. Intratniejsza i bardziej przystępna czasowo jest dla nich praca więc w firmach lub na zleceniach z terenu Europy Zachodniej. Obowiązki wykonuje się tam zazwyczaj w systemie 6-8 tygodni jazdy, po czym jedzie się do domu na 1-2 tygodnie. W tym przypadku zarobić można ponad 5 tys. miesięcznie. Do zysków kierowcy TIR-ów zalicza się nie tylko to, co każdego miesiąca wpływa na ich konto jako wypłata. Niektórzy potrafią nieźle kombinować ocierając się o kryminał, wszystko tylko by mieć więcej kasy.
Są firmy, które na przekręty kierowców przymykają oko. Ale to nie wszystko. Kierowcy kombinują na dietach za jedzenie i załatwiają lewe faktury w hotelach. Radia CB pomagają im jechać bez przeszkód, czyli omijać policję i Inspekcję Transportu Drogowego. Niektórzy wiedzą jak oszukać tachograf cyfrowy, który rejestruje czas pracy kierowcy i prędkość jazdy. Dzięki temu nie muszą robić przymusowych odpoczynków, tylko gnają przed siebie.
Kierowca tira znosi w swojej pracy wiele niewygód. Przede wszystkim poradzić sobie musi ze swoim autem i przewożonym ładunkiem, który zazwyczaj oscyluje na 22-26ton. Same manewry tak ciężkim i dużym autem nie są rzeczą bagatelną.
Polacy często zostają kierowcami tirów, bo w naszym kraju ta praca ich zdaniem się opłaca, czego nie można na pewno powiedzieć o krajach zachodnich, gdzie kierowcami tirów raczej ludzie nie chcą być ze względu na to, że pensje, choć zdecydowanie większe pozbawiają ich bytności w domu przez większa część miesiąca.
Po trosze specjalista prawa pracy, strong człowiek, logistyk, smakosz bez zamiłowania do przesadnej higieny czy pedantyczności. Na koniec miłośnik dalekich podróży no i samotnik - to portret kierowcy idealnego. Kierowcy ciężarówki rzecz jasna, który za kółkiem spędza nie godziny, a tygodnie i śpi w miejscu pracy pomimo iż już jest po godzinach.
Niektórzy śmieją się, że to jak życie psa. Śpisz w budzie, jesz z miski, sikasz na koło. A do domu trafiasz z pańskiej łaskawości szefa. Nikogo nie obchodzi co robisz, byleś był na czas, to priorytet tej pracy.
Zadanie kierowcy teoretycznie nie jest skomplikowane: wsiąść w samochód, podjechać pod jeden magazyn, dać się załadować, przewieźć w drugie miejsce, dać się rozładować. Diabeł jednak tkwi w szczegółach. . Bezpieczeństwo i stres o nie, jest nieodzownym elementem tej pracy zarówno komunikacyjnie na drodze jak i na parkingach gdzie mogą okraść lub napaść.
- "Najgorsze jest to, że gdy żegnam się z żoną, to nie wiem tak naprawdę czy w ogóle wrócę. Człowiek wiecznie jest niewyspany, bo ciężko spać przez cały tydzień w kabinie samochodu a we własnym domu jestem tylko gościem" - zwierza się mój znajomy.
Ciężarówka to dość samotne miejsce pracy, ale warto lubić ludzi. Sympatyczny kierowca szybko dogada się z innymi, uzyska pomoc i będzie miał z kim po ludzku pogadać na postoju. Niektórzy gadają na CB jak nakręceni, bo im się nudzi. Inni biorą ludzi na stopa, żeby mieć uszy do słuchania. Ale większość kierowców nie ma z tym problemów, co innego w domu. Przez kilka godzin jazdy jednak innych ludzi słyszy się tylko na CB, można im ewentualnie pomachać, odwyka się do stawiania czoła codziennym życiowym problemom a nawet przyjemnością, tym innym niż te związane z wykonywanym zawodem. Człowiek niejako na co dzień wyizolowany ma zawężony horyzont życiowy - co się dziwić?
Senne koszmary jakie nawiedzają podczas pauzy, są wynikiem przemęczenia i niedospania a odzwierciedleniem towarzyszącej czujności i leku na jawie o bezpieczeństwo za kierownicą. Trzeba być bardzo odpornym psychicznie, żeby umieć to znieść i potrafić sobie radzić w wielu ciężkich sytuacjach.
Ważne by mieć bliskich, którzy rozumieją i wspierają a angażując się w to życie będą potrafili je zaakceptować.
- "Na początku parę razy wziąłem żonę w trasę, bo myślała, że jak wyjeżdżam to w każdej wolnej chwili wóda i tirówki. Wynudziła się jak mops i przestała wydziwiać" - śmieje się kolega Grzesiek.
Osobiście znam jednak pary, które jeżdżą ze sobą dość często, bo to pozwala im by wspólnie spędzać więcej czasu.
Psychika to jedno a ciało to druga sprawa. Popsute kolana, krzywy kręgosłup, zaburzenia trawienne to najczęstsze efekty pracy za kółkiem. Jedzenie w trasie to ważny temat. Wielu kierowców zabiera sporo jedzenia z domu. Ma to jednak swoje wady. Jak nie masz samochodowej lodówki, jedzenie szybko się psuje. A nawet jak masz to ile możesz ze sobą taszczyć?
Trudno tu mówić o dobrym odżywianiu się i o zachowaniu jakiejkolwiek kondycji wykonując taki zawód.
Samochodowa lodówka to nie jedyny sprzęt w jaki warto zainwestować. Znajomi pilnują by mieć termos na kawę, laptopa z bezprzewodowym internetem, turystyczne kuchenki na gaz albo telewizorki. W sumie to muszą być przygotowani na to, żeby przeżyć tydzień czy dwa samodzielnie i samotnie. Fakt, bowiem kierowca w kabinie i pracuje, i wypoczywa, i śpi.
Wyrozumiała żona to dla wielu kierowców zbawienie. Czują, że mają do czego wracać, że ktoś na nich czeka. Dzwoni, martwi się, pociesza, cieszy się jak wrócisz. I ufa. Pokus po drodze jest wiele, aż zbyt wiele, bo na parkingu większość kierowców po prostu chce odpocząć i się zwyczajnie wyspać a panie aż proszą się do kabiny, nie bezpodstawnie nazywane więc 'Tirówkami".
Reasumując - jeśli chcesz być kierowcą faktycznie musisz znać się na prawie pracy, wiedzieć co Ci wolno i jaka dokładnie jest Twoja odpowiedzialność, trzeba bawić się w mechanika i pamiętać o wielu szczegółach. Być własnym księgowym i kucharzem. Są to jednak sprawy do ogarnięcia, podobnie jak trasy, którymi trzeba się poruszać wiedząc, że trzeba jeździć możliwie jak najkrótszą drogą, uważać na zużycie paliwa i pilnować godzin pracy.
Jestem na prawdę pełna uznania dla tych ludzi i ich wytrwałości.
Wiem, że to nie łatwe zadanie i czasem bywają dni, kiedy ma się wszystkiego dość. Jest w tym zawodzie jednak coś, co uzależnia bądź przyciąga a kilka dni bez kółka i już chce się wracać na trasę. Nie uogólniam, bo od każdej reguły są wyjątki, lecz to niewyobrażalne jakim kosztem ludzie wykonując swoją pracę przy okazji potrafią oddać się pasji, której przykładem są np pięknie stuningowane ciężarówki, jakie mijamy na drodze.
Poznałam na prawdę fantastyczne osoby, które wiem, że to zajęcie wykonują nie tylko dla kasy ale z pełnym zaangażowaniem i uczciwością. Kierowcy, których znam, mogą być z pewnością wzorem dla wielu innych osób, kształtując hardość ducha, która pozwala im przetrwać trzymają się swego pasa zawsze jadąc do przodu.
Szerokości dla Was wszystkich łobuzy ;)
