Ranek, czas do pracy, znów widzę pędzących ludzi jak roboty-maszyny, pozbawione uczuć. Mające tylko jeden cel: pieniądze, kariera, pieniądze....
Nie ważne czyim kosztem, jaką podłością śmierdzą....
byle do przodu i mało, mało, wciąż mało...
Dość !!!! Stop !!!!
-spójrzcie na wschód słońca, krople rosy .... koguta co budzi do pracy i liście z drzew spadające.....
Widzicie?
To cud ...cud życia ...istnienia....
Nie ważne czyim kosztem, jaką podłością śmierdzą....
byle do przodu i mało, mało, wciąż mało...
Dość !!!! Stop !!!!
-spójrzcie na wschód słońca, krople rosy .... koguta co budzi do pracy i liście z drzew spadające.....
Widzicie?
To cud ...cud życia ...istnienia....
Gdyby tak urwać kawałek nieba,
Tego błękitu skrawek maleńki,
Wziąć go do siebie i pielęgnować,
Po prostu kochać, bo przecież jest piękny...
-być bliżej, słyszeć, żyć.
Zgubiłam się w tym mieście...
W labiryncie urojonych myśli...
Nie lubię dzisiaj ludzi...
Nie lubię dzisiaj siebie...
- to ten dzień, kiedy jednocześnie jestem i mnie nie ma
Otulają mnie moje myśli ...szalone ...ulotne ...dając chwilę na marzenia by zaraz potem uzmysłowić sobie, iż to tylko chwila, która nie wróci.
A przecież ja nie chcę tkwić w bezsilności realności, patrzeć na ten zepsuty świat, ludzi ...
Ludzi ubranych w swe maski -obłudy ,fałszu ,oszukanej miłości ....
Uciekam i mówię NIE.
...choć krzyczę, nikt nie słyszy mojego TAK.
Otulają mnie moje myśli ...szalone ...ulotne ...dając chwilę na marzenia by zaraz potem uzmysłowić sobie, iż to tylko chwila, która nie wróci.
A przecież ja nie chcę tkwić w bezsilności realności, patrzeć na ten zepsuty świat, ludzi ...
Ludzi ubranych w swe maski -obłudy ,fałszu ,oszukanej miłości ....
Uciekam i mówię NIE.
...choć krzyczę, nikt nie słyszy mojego TAK.