wtorek, 3 grudnia 2013

Człowiek staje się dojrzały w chwili w której zaczyna kochać zamiast potrzebować miłości



Związek to umiejętność wychodzenia sobie na przeciw. Podjęcie odpowiedzialności za drugą osobę. Siła i chęci do walki o zdrowie i dobro całkiem obcej przecież osoby a jednak najważniejszej, bo tożsamej sercu.  W związku by był on prawdziwy, trzeba umieć zaakceptować wady i zalety drugiej strony, ponieważ na świecie nie ma ideałów a tym ideałem tylko stać się może osoba, którą potrafimy kochać.
 




Ucieczka od bliskości

 

Zacznę może od facetów, tym jest jeszcze trudniej. Wychowanie odcina ich od emocji, nikt nie uczy ich radzenia sobie z uczuciami. Zresztą kobiety także uciekają od bliskości, ale najczęściej są tego bardziej świadome gdyż natura obdaża ich większą wrażliwością.
Lęk przed bliskością to nieświadoma obawa, która zakłóca nasze życie emocjonalne. Co trudniejsze, pojawia się w przypadku relacji, które mają dla nas szczególne znaczenie – związków właśnie opartych na miłości, czasem też w przyjaźni. Zakłóca je i utrudnia emocjonalne otwarcie się na ludzi. Często jesteśmy skłonni utożsamiać odczuwany lęk z obawami o odrzucenie, pogorszenie relacji lub o uczucia, które nie zyskują wzajemności. Jednak tak naprawdę nasz lęk przed bliskością jest wyzwalany przez emocje pozytywne i to właśnie wejście w związek z kimś, na kim naprawdę nam zależy, najczęściej wzbudza ten głęboko skryty lęk.

Najpierw trzeba pogodzić się z faktem, że unikanie intymności jest dla Ciebie wygodne. Możesz powiedzieć sobie, że chcesz być otwarta, czuła, opiekuńcza, ale doskonale zdajesz sobie sprawę, że nie przyjdzie ci to łatwo ani naturalnie. Możesz nawet zadowalać partnera czy inne osoby, ale to też jest unik, żeby samemu się nie otworzyć na zaangażowanie, w którym są konflikty przez wzajemne docieranie się. Podobnie jak obojętność, wrogość czy agresja, które mają na celu stworzenie bezpiecznego dystansu, który oddziela cię od drugiej osoby. Największą krzywdę jednak wyrządzasz sobie, unikając bycia autentyczną, dlatego przyjrzyj się wszystkim swoim unikom i przyznaj się do nich. Jeśli wejrzysz w siebie, skonfrontujesz się z lękiem przed odrzuceniem.

2. Uczciwie spójrz na siebie w tym związku

Podejmij spójną decyzję o zmianie swojego związku. Będzie ona wymagała dojrzałości emocjonalnej. Jest to proces, który potrzebuje czasu i cierpliwości. Zarówno twojej jak i partnera. Czeka cię rozmowa o tym czy jesteście wspólnie gotowi na zmianę. Niezależnie od jego postawy, ty musisz podjąć wewnętrzną pracę nad swoim lękiem przed bliskością.

3. Przestać myśleć „ja”, zacząć myśleć „my”

Ci, którzy lękają się bliskości, mają tendencję do tego, żeby skupiać się na sobie. I to wcale nie jest egoizm. Lęk sprawia, że są oni skupieni głównie na tym, żeby ich potrzeby były spełnione. Nikomu nie są w stanie zaufać, ani drugiemu człowiekowi, ani życiu. Sami muszą o siebie dbać. Jest w tym tak dużo napięcia, że nie starcza im energii na nic innego. To blokada dla odczuwania intymności niefizycznej, blokada przed współodczuwaniem z drugą osobą, przed relacją prawdziwą. Jeśli ten problem ciebie dotyczy zacznij zmieniać swoją perspektywę z „ja” na „my”. I nie próbuj handlu wymiennego – ja ci coś zrobię, a ty mi w zamian. Nie na tym polega prawdziwe zaangażowanie i więź. Postaraj się dawać, nie oczekując w zamian niczego. Tam, gdzie do tej pory było „ja”, wstawiaj „my”. Obserwuj, co się dzieje wtedy z Tobą i partnerem, jak to wpływa na wasza relację.
Gotowość do tego, żeby być z kimś blisko jest miarą naszej emocjonalnej dojrzałości. Jednak często się zdarza, że bardzo lękamy się zaangażowania ze strachu przed zranieniem i odrzuceniem. Gdy ten lęk ma nad nami władzę, nie wejdziemy w autentyczny związek NIGDY.


7 oznak lęku przed bliskością
Jesteś z kimś albo przynajmniej tak ci się wydaje. Jednak coś jest nie tak, bo nie czujesz się przy nim komfortowo. Jest w nim coś nieuchwytnego, mało bezpiecznego. Jak rozpoznać, że to fobia przed zaangażowaniem?

1. Praca wymaga podróży, a on/ona wykorzystuje ją, żeby znikać

Ci, którzy boją się bliskości, mają tendencję do wyboru pracy, która daje swobodę w przemieszczaniu się. Często nie umieją pracować w stałych miejscach i ramach czasowych, łatwiej jest im gdy mogą samodzielnie kontrolować swój harmonogram spotkań z bliskimi. Takie rozwiązanie ułatwia oddalanie się.

2. Znasz go/ ją długo, a jeszcze nie spotkałaś jego przyjaciół, znajomych, członków rodziny

Fobia bliskości przejawia się tym, że życie podzielone jest tak jakby na kawałki, które się ze sobą nie spotykają. Wówczas można funkcjonować, mając słabe więzy z ludźmi. Z każdym „załatwiamy” jedną sprawę. Z jednym jest to praca, z inną seks, z jeszcze inną przyjaźń. I z nikim nie jest się do końca i naprawdę.

3. Jego/jej dom jest dla ciebie tajemnicą albo wygląda jak pokój hotelowy

Dom jest symbolem stabilności, trwałości, bezpieczeństwa emocjonalnego. A ludzie, którzy boją się bliskości, lękają się właśnie tych aspektów. Dlatego albo nie lubią nikogo wpuszczać do swojego domu, albo ich dom/pokój jest minimalistyczny w detalach.

4. Jest uroczy, kiedy jesteście razem, a potem znika

Tego typu mężczyźni i kobiety są przemili, kiedy znajdują się w pobliżu. I tacy pozostają, dopóki uda im się zdobyć „ofiarę”. Od tego momentu robi się przestrzeń/ możliwość żeby być blisko, więc się od tego uciaka.

5. Trudno się umówić lub cokolwiek zaplanować

Planowanie czasu z kimś jest formą zaangażowania. Jeśli ktoś się tego boi, będzie wił się niczym piskorz, zanim się konkretnie umówi, zdeklaruje. To nie jest tak, że on/ona nie mogą się skonkretyzować, tylko nie chcą, ponieważ to zmusza ich do poukładania sobie w głowie priorytetów, ważnych i mniej ważnych rzeczy, zobowiązania i często czują się przymuszeni do tego, zamiast czerpać radość z zaplanowanego czasu lub postanowień.

6. Czujesz się przy nim nieco dziwna

Bo to, co dla ciebie jest ważne, on/ona lekceważy. Niektórzy ludzie tego typu potrafią tak argumentować swoje racje, że można przy nich się poczuć osobą, która wymaga rzeczy niemożliwych lub coś wymusza stając się nachalnym. W gruncie rzeczy wyostrza się wtedy ich zmysł na „NIE”, na odrzucenie wszystkich pozytywów relacji przez co można zacząć czuć się dla tej osoby jak problem.

7. Traci zainteresowanie przy poważnych sprawach

Masz kłopoty w pracy, zachorowałaś, coś złego dzieje się w rodzinie – raczej nie licz na osobę, która boi się bliskości. Tego typu sytuacje są jak egzamin z dojrzałości emocjonalnej, a ona wcale nie chce do niego podchodzić.

Bez bliskości w miłości

 

To dość paradoksalne – im bardziej chcemy być blisko i intymnie z drugim człowiekiem, tym silniej nasz wewnętrzny wróg się temu sprzeciwia. Nie nasz partner, nie okoliczności, ale słabo rozpoznana siła, która drzemie w nas samych.
Problemem jest to, że nasz wybraniec/wybranka widzi nas jako osoby godne miłości, zaufania, wspaniałe i pełne zalet. Tymczasem my wcale nie musimy tak dobrze o sobie myśleć. Częściej czujemy coś zupełnie przeciwnego. A najczęściej pozostajemy w przekonaniu, że wcale nie jesteśmy godni tej miłości jaką ktoś nam ofiaruje. I wcale nam się nie śpieszy do zmiany postrzegania nas samych. To wymagające zadanie, połączone z weryfikacją tego, jak byliśmy traktowani emocjonalnie przez naszych rodziców, poprzednich partnerów, przyjaciół. Wolimy odrzucić realną miłość, niż wziąć się za bary z negatywnym obrazem własnej osoby. Tworzymy więc w sobie bariery, które mają nas przed zaangażowaniem uchronić. Często też nazywamy 'zbroją' obawę przed skrzywdzeniem, bo to dobrze usprawiedliwia pozostawanie w pozycji defensywnej. Któż może przecież wymagać od nas abyśmy wystawiali się na ciosy?
Skąd bierzemy negatywne przekonania/emocje na temat samych siebie? Są czymś innym niż myśli o grubych udach czy braku zdolności do nauki języków. Są wytrenowanym, głęboko osadzonym skryptem naszej psychiki. We wczesnym dzieciństwie, odczuwając deficyt miłości, dezaprobatę lub odrzucenie, wtedy musieliśmy sobie jakoś radzić z potężnym i zagrażającym nam poczuciem bycia niechcianym, mniej akceptowanym. Nie negujemy rodzica, negujemy własną wartość. Wtedy łatwiej zrozumieć dlaczego nie dostaliśmy tego, co było nam potrzebne.
Jako dorośli mylimy skutek z przyczyną: skutkiem jest poczucie bycia niewartym miłości a ten mylimy z przyczyną jaką są nasze przekonania i obawy. Nie skupiamy się przesadnie na rozumieniu tego, co się z nami dzieje. Najprościej możliwie definiujemy: "nie umiem, nie chcę, nie nadaję się" itp.. Zostajemy ze znanymi tego typu skryptami, reakcjami i powtarzamy je jako forme wytłumaczenia oraz jako błędy w kolejnych, ważnych dla nas relacjach. Jesteśmy na tyle dobrzy w oszukiwaniu samych siebie, że od bliskości wcale nie uciekamy, za to wpadamy w nowe romanse, bo dzięki temu poczujemy nowe to „coś”, dreszcz bycia na świeżo zauważonym. Dogadzamy sobie na wszystkie możliwe sposoby albo wręcz przeciwnie, karzemy się, bo przecież to wszystko nasza wina. Zapijamy demona albo kombinujemy nieprzeciętnie, co i jak zrobić, żeby do drugiego człowieka nie zbliżyć się tak naprawdę, tak bez pancerza. 
To nasza podświadomość nami kieruje więc często nie zdajemy sobie w ogóle z tego sprawy i bardzo trudno jest dostrzec problem, trzeba się mocno zaangażować i chcieć by odnaleźć sedno a stokroć bardziej chcieć by to naprawić.

Miłość skłonna jest do poświęceń, miłość to definicja altruizmu, miłość to tz umiejętność liczenia się z kimś pomimo swoich upodobań. Jeśli ktoś kiedyś ofiarował Ci miłość znaczy, że bez wątpienia był Ciebie wart i właśnie dlatego warto nad sobą pracować by kiedyś ktoś mógł powiedzieć to samo o Tobie a najlepiej by to była ta sama osoba, bo ona z pewnością jest wstanie z tobą nad sobą pracować.


Pozbyć się 'demona'

 

Łatwo powiedzieć, robi się długo i mozolnie. Po pierwsze trzeba zmierzyć się z głębokimi, negatywnymi przekonaniami o nas samych (wspomnienia, ból, czasem rozpacz). Żeby dogrzebać się do tego co leży na dnie, często potrzebna jest pomoc psychologa ale czasem wystarczy partner, który jest świadomy problemu w ten sposób cierpliwie pomaga nam budować siebie na nowo. Jednocześnie trzeba być tego świadomym i uważne dbać o to, by nie odpychać partnera lub partnerki, nie zwiększać przepaści w związku. Nagrodą są głębokie, satysfakcjonujące związki, w których sex i emocje są drogą do wyrażenia więzi łączącej ludzi.

Miłość jest uczuciem wymagającym, i to nie tylko pracy, co samo w sobie brzmi dziwnie. Także otwarcia się na nią i wyjścia ze swojej skorupy. Co prawda, wszyscy marzymy o idealnym partnerze, ale gdy już się znajdzie jakiś świetny człowiek, który chce z nami żyć, znoszenie związku okazuje się być bardzo trudne. Fantazje są prostsze od rzeczywistości, bo wystawienie siebie na miłość może być dla nas przerażające, naruszać nasze bariery obronne, wpędzać w niepokój, który racjonalizujemy. Kochanie kogoś niesie nie tylko namiętności i szansę na spełnienie, ale obawę przed krzywdą czy stratą. 

Jednak uważam, że lepiej jest mimo wszystko 10 razy poczuć ból utraty czy odrzucenia a jedenasty satysfakcję i spełnienie, niż 11 razy uciekać z obawy przed tym i nie spróbować się zaangażować, zatem odebrać sobie szansę po prostu „czuć”.

Lęk w relacjach działa tak, że albo jesteśmy agresywni i ze sobą walczymy, zostawiając emocjonalne zgliszcza, albo unikamy siebie nawzajem, oddalając się coraz bardziej. 
Wybieramy atak lub ucieczkę, a żadne z tych rozwiązań przecież nam nie służy. 
Pojawia się kryzys. Jak spojrzeć temu w oczy?

Kiedy twój związek znalazł się w sytuacji, która wydaje ci się być bez wyjścia, bo rozmowy czy kłótnie do niczego nie prowadzą, albo oddaliliście się od siebie tak bardzo, że nawet nie wiesz, jak poszukać drogi porozumienia, zastanów się, czego się boisz. Ten powód oddziela cię od rozwiązania. Zatem, czego się boisz?

Zwykle jest tak, że kiedy jedno boi się i ma problem z byciem blisko, drugie lęka się samotności. Zauważ, że wasze lęki na siebie oddziałują, że jesteście dwiema stronami tego samego medalu.

Wiecie dlaczego ludzie boja się zmian? Bo zmiany przenoszą człowieka z pozycji mistrza na pozycje ucznia.


Przejmij odpowiedzialność za własny lęk

To, co możesz zrobić, to wziąć odpowiedzialność za siebie. Jeśli boisz się samotności, sprawdź co się pod tym kryje. Zazwyczaj jest to rana z przeszłości, która domaga się oczyszczenia a stłumione trudne uczucie ponownego, świadomego przeżycia. Może kiedyś dawno temu poczułaś się opuszczona, przeżyłaś bolesne rozczarowanie, lęk przed stratą, brak wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa. Możesz opowiedzieć o tym partnerowi i poprosić go o wsparcie. Jednak to, co zrobisz ze swoimi uczuciami, zależy tylko od ciebie i należy tylko do ciebie. Jeśli zajmiesz się swoim lękiem z zauważalnością i odwagą wobec niego, on odejdzie, a z nim problem, który on wyzwala.



Dlaczego przestajemy ze sobą rozmawiać? 
Oto najczęstsze powody: 

1. Monolog
Zdarza się, że jeden z partnerów tak bardzo potrzebuje koncentracji uwagi na sobie, że właściwie nie przestaje mówić. Najbardziej interesuje go to, co ma sam do powiedzenia. Tak bardzo, że nie ma już miejsca na dialog. Druga osoba jest publicznością, więc nie ma prawa głosu. Ona ma wyłącznie podziwiać. Takie warunki nie dają przestrzeni do zaistnienia rozmów, więc znika porozumienie ze wspólnego życia.

2. Krytyka
Przestajemy ze sobą rozmawiać, kiedy pojawia się między nami częsta krytyka. Może ona być bardziej lub mniej jawna, jednak wyczuwalna jest wrogość. Kiedy krytykujemy lub jesteśmy krytykowani, występuje brak prawdziwego zainteresowania drugą stroną. Intencją krytykanta jest obwinienie i zawstydzenie. Taka postawa nie prowadzi do dobrej komunikacji


3. Przesłuchanie
Tak zachowują się kontrolerzy. Rozmowy wówczas przypominają przesłuchania i raportowania. Przez jakiś czas może się wydawać, że partner tak bardzo interesuje się nami i naszym życiem, bo nas kocha. Jednak potem tak jakoś się dzieje, że nie mamy już ochoty na rozmowy. Kontrola zawsze wynika z lęku.

4. Sekrety
Trzymanie w tajemnicy innych relacji, spraw finansowych, własnych planów nie sprzyja budowaniu zaufania w związku. Oczywiście, nie ma obowiązku dzielenia się wszystkim, co przeżywamy i robimy. Jednak ważna jest szczerość. To ona jest fundamentem porozumienia.

5. Przemilczenia
Czyli sprawy zamiatane pod przysłowiowy dywan. Niewyrażone żale, stłumione uczucia, niepokazany gniew. One prowadzą do dużych zniszczeń w związku, do oddalenia, do frustracji. Wewnętrzne napięcie z nimi związane jest tak duże, że nie mamy już energii na rozmowę.

Jak na nowo zacząć ze sobą rozmawiać? 

Zacznij od siebie.

Zawsze warto zacząć od siebie. Mamy bowiem możliwość zmiany siebie, druga osoba jest oddzielnym światem, na który wpływu nie mamy, chociaż często tak nam się wydaje. Jeśli zauważyłaś u siebie jeden lub więcej z powyżej opisanych przyczyn braku porozumienia, wyjdź ze szkodliwego schematu.

    Trzeba odważyć się i pochylić nad swoim reakcjami i lękami po to, by umieć nazywać rzeczy po imieniu, przestać się tego bać i aby Twoja relacja mogła rozkwitnąć i dawać szczęście. W większości z nas jest brak świadomości i zrozumienia partnera wobec partnera, kończy się to zerwaniem kontaktów, ponieważ prościej i łatwiej jest odejść. Praca nad tym co wymaga zaangażowania i uświadomienia sobie prawdziwej zależności wobec drugiej osoby, jest przeciwstawna wobec leku przed bliskością, który przecież to wyperswadowuje. Zatem to nie lada zabieg psychologiczny, którego trzeba się podjąć nad samym sobą by przestać ranić siebie i innych, doznając poczucia spełnienia.

Dlatego postanowiłam napisać tekst o czymś, co czai się niemal w każdym związku i co ludzie odkrywają ze zdziwieniem, jakoby, że przecież wcale tego nie chcieli. Jak już demon przestaje się chować tylko w głowie, to powoduje, że takie osoby wynoszą się z domów w nadziei na to, że gdzieś ktoś ich zrozumie. Trzeba umieć zrozumieć wpierw siebie. Lęk przed bliskością – to ten demon
Ciekawe, że wszyscy go lekceważą, chociaż nieszczęść spowodował tyle, co Hitler i Stalin razem wzięci.