Związek to całkiem interesująca rzecz.
Wiążą się misie z kiciusiami a rozstają krowy z baranami.
Tak sobie myślę, że jeśli ktoś się rozstaje bez szacunku, ten najprawdopodobniej i rozpoczynał podobnie ten związek np. na bazie jakiegoś tam chwilowego zauroczenia lub wyrachowania a to zdarza się coraz częściej. Takie czasy. Odwrotne sytuacje są niestety w zdecydowanej mniejszości, ale mają jeszcze miejsce pomiędzy dojrzałymi i mądrymi ludźmi, którzy pomimo powstałych różnic czy przepaści, zgaszonej tej tz iskierki, potrafią spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć dzień dobry.
W związku trzeba umieć ciągle balansować pomiędzy egoizmem własnym i drugiej osoby, szanować odmienności, cieszyć się się tym co wspólne i to wzmacniać; uczyć się empatii, wzajemnego zrozumienia i jeszcze parę takich tam...
Ale to bywa cholernie ciężka praca, której efekty widzi się często dopiero po wielu latach. Nie każdego (każdą) na to stać i nie każdy potrafi i brać i dawać...
ZAUFANIE DO SAMEGO SIEBIE JEST RZECZĄ NAJWAŻNIEJSZĄ.
Dam radę. A jak nie? Dam. A jak nie? Dam. A jak się przewrócę? To się podniosę. A jak się nie podniosę? To se chwilę poleżę.
Obok słabości
staję się silniejsza
lecz
obok siły
jestem szczęśliwa.