Pewnie już śpisz.
Zazdroszczę…
A może nie...
Właściwie, dobrze.
Śpij spokojnie.
Bez snów.
Do rana. Białego śniegiem.
Bez wina. Czerwonego tęsknotą.
Bredzę. Przepraszam.
Ulubione słowo - przepraszam.
Że żyję, że zasnę, że zjem, że jestem zmęczona tym wszystkim.
Rozmawiam.
Z Tobą - nie z Tobą. Czy powinnam?
To nic już nie zmieni.
Jak to, że tam stałam, patrzyłam, płakałam.
Jak przygniata serce, każda piędź ziemi pod Twoim oknem.
Przepraszam, że nie było mnie obok i wcześniej i później i na samym końcu.
Że ją poznać musiałaś by swym myślą ulżyć
Że nie rozgrzałam rąk, choć tak się starałam.
Nie byłam wystarczająca, nie umiałam.
Nie wtuliłam talii, która już mnie nie chciała.
I pocałunku, już nie oddałaś.
Choć tak się starałam. Zostałam sama.
Serce zamrażam.