Dni wolne, majowe.. wiele ich się w tym roku złożyło.
Już w poniedziałek słońce z nieba prowokowało, by nie siedzieć w domu tak samej, bo i tak skraplanych żalów i smutków nie wysuszy choćby 40'stopni temperatury raziło w czoło.
* Marnować więcej czasu nie będę, chce nic nie czuć, być obojętna, zarazem niedostępna!
Wlałam więc do baku pełny zbiornik paliwa, otworzyłam mapę, odpaliłam samochód i w drogę ruszyłam bez dłuższego zastanowienia.
-Kierunek południe, 6h za kółkiem.
* Miłe spotkanie i zaskoczenie, przywitano mnie czerwonym kwiatem, świeczkami i winem. Potem zrobiono mi kąpiel... -czułam się jak księżniczka, nikt się o mnie dotąd wielce nie troszczył. Nie znałam tego, nie rozpieszczano mnie, też jak zareagować dobrze nie wiedziałam, choć z pewnością potrzebowałam być zauważona i doceniona.
* Czas szybko mija.
* Odpoczywa moja głowa. Rozmawiam, poznaję.
-Kierunek północ, 5h za kółkiem, spontaniczne odwiedziny u znajomych.
* Ważna rozmowa o przeszłości, pęknięta kość niezgody. Czasem trzeba czasu na poważną rozmowę..
* Kwestia pewnej osoby poruszona, niestety, która powaliła mnie znów chwilowo na łopatki lecz szybko się podniosłam, upewniając się tylko, że -NIC NIE ZNACZYŁAM WTEDY -dla niej. Kolejny dowód na to, który odebrał mi nieco mowę, lecz go nie skomentowałam, bo tego było już dla mnie za dużo ;(
-Kierunek zachód, 2h za kółkiem, pewna zwyczajna wioska.
* Ludzie uśmiechem witają, jak swój swego traktują. Ciastem częstują, humorem zarażają.. każą zostać, bo "jak lubisz kogoś, tak zwyczajnie doceniasz jego obecność, to chcesz z nim czas spędzać" -mówili.. poczułam wówczas smak prawdziwej wolności, blask natury i wtapiam się w niego by już nic więcej nie czuć w sercu, by nie pamiętać czym jest dla mnie miłość.. Wtem słyszę dźwięk orkiestry, która śpiewa, zwrócona wprost na mnie, słowa piosenki biesiadnej:
"Gdy Cię pierwszy raz ujrzałem
Wielkim tirem zajechałaś
Ja się w Tobie zakochałem
Lecz Ty na mnie nie spojrzałaś
Plastikowa biedronko
Ty moja kochana
Zostań moją żoną
Błagam Cię na kolanach." itd
Wielkim tirem zajechałaś
Ja się w Tobie zakochałem
Lecz Ty na mnie nie spojrzałaś
Plastikowa biedronko
Ty moja kochana
Zostań moją żoną
Błagam Cię na kolanach." itd
Oj nie!!! Dlaczego, czy to jakieś fatum nade mną??? -krzyczałam. Zatkałam uszy i uciekłam, ile tylko w nogach sił miałam, tam gdzie nie było słychać wyraźnie muzyki. Serce w gardle poczułam i to wcale nie ze strachu lecz ze smutku.
* Jeepem w ekstremalną drogę się wybrałam, choć zielona po 30min z niego wysiadłam, to adrenalina była mi chyba potrzebna.
* Chwilę potem, w niebo wysoko balonem poleciałam.. -wielkopolskim pięknem krajobrazu się zachwycałam, podziwiałam i oddychałam, po prostu oddychałam.
Gdy wysiadłam spojrzałam na ten balon - ujrzałam symbol dwóch kobiet, które się całują, miałam nieodparte wrażenie, że coś mnie dziwnie prześladuje.
Gdy wysiadłam spojrzałam na ten balon - ujrzałam symbol dwóch kobiet, które się całują, miałam nieodparte wrażenie, że coś mnie dziwnie prześladuje.
* Na ziemi po wylądowaniu, czekał na mnie koń brązowo- kremowej maści, prawdziwy koń, nie mogłam w to szczęście uwierzyć. Spojrzałam mu głęboko więc w oczy- komunikacja niewerbalna lecz jakże prawdziwa i wtedy choć Pan stajenny nie do końca go ubrał zaprzęż, na oklep wsiadłam gdzie tylko lejce miałam i podążyliśmy lasem tam gdzie ta piękna klacz chciała bym się znalazła... - cudowne przeżycie i ogromną więź z tym zwierzęciem nawiązałam..
* Wróciłam potem na tą fantastyczną, prawdziwą wiejską biesiadę. Prosię w całości na ogniu pieczone widziałam, smakowałam. Usiadłam, choć długo to nie trwało, nagle do tańca zostałam porwana i tak z drobnymi przerwami do świtu balowałam, przy genialnych rytmach orkiestry śmiałam się i na przemian z tym śmiechem płakałam.
-Z samego rana w auto i dalej na północny-zachód podążyłam, kolejne godziny za kółkiem spędziłam...
Zwiedzałam. Oglądałam. Oddychałam.
I do domu wróciłam.
3 dni i prawie 1100km za kółkiem, w tym 9h snu, poznanie, spotkanie, rozmowy, doświadczenia, zwiedzanie, nauka, zabawa, jedzenie i picie do białego rana, to wszystko co dało mi 'siłę', mimo iż dziś mięśni swych w ogóle nie czuję.
Taką sobie majówkę zaliczyłam, chyba najlepszą w moim życiu, tak szczerze:)
Taką sobie majówkę zaliczyłam, chyba najlepszą w moim życiu, tak szczerze:)
-Przez ten czas... żyłam na prawdę i czułam, że to najpiękniejszy czas jakiego od dawna nie zaznałam!
Dlatego o tym piszę by zapamiętać te ważne dla mnie chwile i do nich móc powracać.
Dlatego o tym piszę by zapamiętać te ważne dla mnie chwile i do nich móc powracać.
Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się i sprawili, że się uśmiechałam,
tym którym zależało na tym by tak było...
-szczere dzięki i serdecznie pozdrawiam :*
tym którym zależało na tym by tak było...
-szczere dzięki i serdecznie pozdrawiam :*
