W nocy z 21 na 22 czerwca Słowianie obchodzili jedno z najważniejszych dla nich świąt.
KUPALNOCKA to jedna z najdawniejszych uroczystości obchodzonych w czasie przesilenia letniego na obszarach zamieszkiwanych przez ludy słowiańskie, germańskie i celtyckie. Święto Kupały, Kupalnocka, Sobótka - wszystkie te nazwy opisują jedno święto.
Święto ognia, wody, słońca i księżyca, urodzaju, płodności, radości i miłości.
Wierzono niegdyś, że czynne obchody tego miały na celu dawać uczestniczącym oczyszczenie z grzechów, odnowę, dostatek powodzenie i szczęście, a miało to być za przyczyną czczonych właśnie żywiołów OGNIA i WODY.
-"Dzień Kupały -
najdłuższy w roku, noc Kupały - najkrótsza, były jednym ciągiem wesela,
śpiewu, skoków i obrzędów." - pisał Józef Ignacy Kraszewski w "Starej
Baśni".
W Poznaniu, w Noc Kupały puszczamy nad rzeką Wartą, zapalone lampiony, poprzez które tłumnie zgromadzeni tam uczestnicy wysyłają światełko ku niebu. Każdy z innym przesłaniem. Niektórzy wypuszczając swój lampion wypowiadają na głos życzenia, inni piszą je na nich lub tylko podpisują, znów inni w milczeniu i skupieniu puszczają iskierkę ku pamięci o swoich bliskich, których wspominają bądź darzą uczuciem.
W tym roku pierwszy raz uczestniczyłam w tym wydarzeniu i pomimo ogromu ludzi jaki zgromadził się o 23:00 by wypuścić swój lampion, panował tam tak niesamowity klimat i wszyscy byli sobie tak przychylni, pozytywni, że wspominać będę na prawdę magicznie te chwile. Przede wszystkim moment wypuszczenia z rąk w niebo, tysięcy zapalonych lampionów, które dały przecudny widok i nastrój...