Cztery noce z rzędu burza.. :(
W weekend, byłam na wsi a tam klimat inny, powietrze które mi służy, więc wypoczęłam bardzooo a w nocy spalam jak zabita, mimo że szybę wybiło tuż pod moim nosem. O świcie dowiadywałam się, że coś się działo i z niedowierzaniem szłam do zwierzaków pytając się czy czasem ludzie mnie nie wkręcają hahaha.
Zawsze jako dziecko bałam się burzy ale myślałam, że już mi przeszło.
Dzisiejsza burza lecz dała mi do wiwatu... o 1:20 obudziłam się zrywając z łózka do 3 w nocy nie zmrużyłam oka. Zakrywałam głowę poduszką, by grzmotów i błyskawic nie widzieć i nie słyszeć - przecież trzaskało jak na wojnie. Przed moim blokiem drzewo na pól przecięte runęło, alarmy od aut na parkingu wyły jak syreny ratunkowe... -a ja marzyłam, żeby się to jak najszybciej skończyło i by tylko nikomu nic się nie stało ! ! !
Efekt samych wyładowań jest jednak zawsze imponujący, rozświetlając czarne niebo nocy.
