środa, 14 listopada 2012

no i co w tym złego że ...



"Czasami nie chodzi o to, żeby zrozumieć, ale zaakceptować. Tak po prostu..."

Od grzechu zaczął się jej świat, a że Bóg ją stworzył, a Szatan opętał - więc odtąd po dziś dzień raz grzeszna, a raz święta, zdradliwa i wierna, dobra i zła, daje rozkosz i rozpacz, przez nią uśmiech i łza, jak gołąb i żmija, jak piorun i miód, jak anioł i demon, jak upiór i cud, i szczyt nad chmurami i przepaść bez dna, jest początkiem i końcem - KOBIETA - czyli cała ja.


Żyję w pikselowym świecie, bo zdjęcia uwieczniają chwilę banalną. Pomijając fakt, że kolega właśnie niedawno zepsuł mi aparat.
W dzbanku porcelanowym podaję herbatę, wierna tradycji z innowacyjnym smakiem.
W wolnej chwili puszczam kolorowe statki w kałużach.
Zwierzaki.. z nimi dogaduję się w innym języku, który zrozumiały jest tylko dla nas.
Pracuję po męsku, dokładnie i ciężko a autem jeżdżę w szpilkach.
Aaa i noszę ze sobą kredę, na wypadek odnalezienia po drodze czegoś szarego.
Lubię chodzić boso i lubię zapach jesieni. Wtedy oddycha mi się łatwiej.
Jak kładę się spać to dużo marzę, to pozwala i uczy mnie wiary.  
Nie wiem czego chcę, ale wiem czego nie.
Na dodatek tego wszystkiego, twardo stąpam po ziemi pomimo, że czasami głową dotykam chmur.
Chyba to nic złego, prawda?