niedziela, 2 grudnia 2012

asertywny egocentryzm - walcząca o byt własnego jutra







     Nooo, to posypało się wiele słów widzianych jutrem. Tych niezapowiedzianych chwil, niewypowiedzianych gestów woli, które widziałam ówcześnie lecz nie wspominałam o nich, nie mając słuszności potwierdzeń w ich ideologi. Znaczące zdania, poparte faktami, oparte na mojej życiowej roli przed rodzicielami.

     Umrzesz za mnie ? To nie żyj moim życiem. Mam swoje zdanie i wcale nie oczekuję, że je zrozumiesz. Lecz wymagam, tak, wymagam szacunku i własnej woli bytu. Tego samego co ja daję każdemu napotkanemu. Nie proszę o wiele, nigdy nie prosiłam o nic. Czy byłam złym dzieckiem ? Nie chcę Twojego dobra dla mnie, pozwól mi się samej przekonać co lepsze. Chronisz mnie ? Teraz ? Przed czym ? Wybierając za mnie gdzie mam być,  z kim i o której ? Dam sobie radę. Spokojnie. Studia zawdzięczam sobie, prace i zdrowie takie jakie mam również. Więc nie rządź mną ani tym co mam robić.
Potrzebujesz pomocy -poproś. Tak wiem, te słowa przychodzą Ci trudno. Jeśli tego jednak nie zrobisz, mnie nie będzie, przepraszam. Nie jestem w wojsku i nie podlegam rozkazom. Tak. Wiem co mówię. Być może muszę Cię tego nauczyć, lecz nie prośbą o prośbę, bo ta nie skutkuje.
Ćwierć wieku przeżyłam i całkiem nieźle w dorosłości tkwiłam, więc do szczęścia nie potrzebuję nic więcej, prócz tego, co sama od życia wezmę.
Nie akceptujesz mnie i nigdy nie zgadzałeś się z moimi wyborami, nie umiałeś wysłuchać, Twoje zdanie było ważniejsze. Nie pamiętam kiedy mnie za coś pochwaliłeś. Zawsze robiłam coś źle i o tym głośno mówiłeś. Błędy moje wytykasz mi palcem przez lata na kilometry. Niczego mnie to nie uczy, a dużą sprawia przykrość. Dziś, mam dość dążenia do ideału córki, która sprosta wszystkiemu tylko by Cię zadowolić. Widziałeś kiedyś bym np płakała, nie, zawsze zęby silnie zaciskałam. Dostrzegłeś w ogóle, że już jestem kobietą ? Kompletnie mnie nie rozumiesz i nigdy nie starałeś się zrozumieć. Nawet nie wiesz jakie mam marzenia, co mi sprawić może radość, wzbudzić uśmiech, co lubię a czego nie lubię i na co jestem uczulona... nic ważnego tak na prawdę o mnie nie wiesz.

     Ja Ciebie darzę głębokim szacunkiem, Kocham Cię - rozumiesz ? I to się nie zmieni, bo dzięki Tobie jestem na tym świecie. Będę przy Tobie zawsze kiedy zaistnieje potrzeba. Życie moje jest moje i za mnie go nie przeżyjesz, Ty jak i nikt inny. To nie puzle.
Wiem, że wiele rzeczy chcesz dobrze i w dobrej intencji, nieumiejętnie okazujesz swoje uczucia, to że ci zależy. Wiedz, że doceniam każdy gest dobrej woli, którego czasem usilnie się dopatruję i boję, dlatego wybacz ja tak dłużej nie mogę. Tolerować się nie da takiego sposobu na spokój, tylko by Cię nie zawieść, nie zranić,.. pozwalać sobą manipulować aż w końcu paść przed Tobą na pysk albo po pas w podzięce się kłonić za szanse na rozwój. Pogódź się z tym, że to żaden nie jest mój obowiązek. Wykorzystujesz tylko fakt, że z Tobą się liczę bardziej niż z własnymi uczuciami więc się nie postawię. To patrz i słuchaj teraz uważnie. Jestem jaka jestem a jeśli się zmieniam, to poprzez doświadczenia, przekonania i wiedzę jaką nabywam.
Dlatego licz się proszę z moim czasem, z moim zdaniem- z góry raczej odmiennym od Twojego i pozwól bym żyła po swojemu. Jeśli przyjdzie mi się wstydzić to tylko za siebie a Tobie nigdy nie będę mogła zarzucić, że to przez Ciebie.

Jak ciężko być odpowiedzialnym, stanowczym rodzicem dla rodzica.


Czy despotyzm da się uleczyć ignorancją?