niedziela, 9 marca 2014

Samotni z lęku





     Jakiś czas temu pisałam o lęku przed bliskością, który towarzyszy społeczeństwu w co 4-tym statystycznym Polaku, w większym lub mniejszym stopniu nasilenia czy też ujawnienia się. 
Dziś chciałam poruszyć aspekt potocznego DDA - Dorosłe Dziecko Alkoholika. 
Jest to kolejny punkt, mający bezpośredni wpływ na system emocjonalny człowieka, pozbawiony syntezy, nieprzepracowanego etapu, zatem świadomości, jaki i samokontroli.

     Bardzo możliwe, że jako małe dziecko nie odczuwałaś (-eś) więzi typowych dla większości dzieci z tak zwanych 'normalnych' domów. Nie mogłaś (-eś) liczyć na stałe zaspokajanie przez rodziców twoich potrzeb? Nie mogłaś (-eś) liczyć, że Cię przytulą i ukochają, aby odpędzić twoje strachy i wyleczyć rany? Nie miałaś (-eś) pewności, że niezależnie od  tego, czy będziesz miała racje, czy nie, matka wesprze cię w trudnych chwilach?
To wpływa na twoje obecne związki i na to, jak mocno się angażujesz.


     
Wśród dorosłych dzieci alkoholików pragnienie bycia kochanym idzie często w parze z lękiem przed odrzuceniem bądź lękiem przed bliskością. Przeżywają one dużo wewnętrznych obaw przed zbliżeniem się do kogoś i przed założeniem rodziny.

Jedna z osób sformułowała to tak:  „Spotykałam się z mężczyzną. Nie chciałam się zakochać, a jednocześnie pragnęłam mieć kogoś na całe życie. Bałam się. Byłam rozbita, rozdwojona. Nie pamiętam, co myślałam o sobie, ale chyba nie najlepiej. Nie wiedziałam, co robić. W końcu po paru spotkaniach zerwałam. To było ponad moje siły”.

Często ludzie boją się powtórzenia we własnym związku tego, co działo się w ich domach rodzinnych, w których niepijący domownik miał obowiązków za dwoje, a w zamian otrzymywał awantury i wyzwiska. W efekcie takich, bądź innych dodatkowo zaobserwowanych z życia doświadczeń, zarówno DDA, jak i inni z tz nienormatywnych domów, pełni są wątpliwości, czy warto ryzykować zawarcie związku czy małżeństwa: „Mój partner daje mi oparcie, w dodatku chce, abym za niego wyszła. A ja nie wiem, czego chcę: boję się, że go stracę i boję się za niego wyjść. Skąd mogę wiedzieć, że wszystko będzie dobrze? Najgorsze jest to, że nie potrafię podjąć żadnej decyzji – ani o skończeniu tego związku, ani o małżeństwie”

Niemal wszystkie dorosłe dzieci alkoholików noszą w sobie głęboko ukryte przekonanie, że w związku, w relacji bliskiej, można się tylko krzywdzić lub z góry zakładają możliwość bycia skrzywdzonym. Trudno im się zbliżyć do innych osób, gdyż w ich doświadczeniu bliskość jest zagrażająca. Z kolei jej brak i uporczywe utrzymywanie dystansu sprawiają, że związek ten często nie daje im satysfakcji, ponieważ mają nieodparta (stosunkowo mocniej czy głębiej) potrzebę doświadczania, przeżywania uczuć i czułości.

Niektóre DDA są przekonani, że związek rodziców nie był udany, bo „matka nie umiała sobie z nim radzić”. Jeśli wierzą również, że same lepiej potrafiłyby ułożyć sobie życie z alkoholikiem, to stąd prosta droga do wchodzenia w tzw. trudne związki, zwykle z partnerami uzależnionymi. Wiele DDA trwa w związkach, które są dla nich źródłem cierpienia. Ich partnerami bywają alkoholicy, nałogowi hazardziści, ludzie ze skłonnością do narkotyków czy notorycznie niewierni itd. Zdarzyło mi się na przykład spotkać osoby, które żyły od lat w związku heteroseksualnym z homoseksualistami i nie zdawały sobie z tego sprawy. Siebie winiły za to, że coś się między nami nie układa.

Dorosłe dzieci alkoholików chyba nieco częściej niż inni nieadekwatnie postrzegają swoich partnerów. Jeśli ich idealizują, wówczas nie widzą wad albo usprawiedliwiają je (podobnie jak niegdyś ich matki usprawiedliwiały ojców: Pije, ale przecież kocha mnie i dzieci”). Natomiast gdy deprecjonują partnerów, wówczas widzieć potrafią w nich jedynie same wady. 

Te oceny bywają na tyle skrajne i często tak zachwiane, że nie ma przy tym mowy o jakiejkolwiek stabilności partnerskiej.

DDA często nie potrafią (to wpływ sytuacji w domach rodzinnych) nawiązywać pierwszego kontaktu z innymi, mówić o sobie i o swoich potrzebach, znaleźć kompromis między tym, czego chcą oni, a tym, czego pragną ich partnerzy. Nie potrafią także słuchać i mówić tak, by się porozumieć, rozwiązywać trudne sytuacje, radzić sobie z emocjami itd. Nieumiejętność wyrażenia tego, co się czuje, może doprowadzić do niedomówień, z których wyrastają wzajemne urazy, żale i pretensje. Ożywa wówczas dobrze znane z dzieciństwa poczucie krzywdy: „Ludzie są podli, skrzywdzą mnie, dlatego nie pozwolę im być zbyt blisko”, a także  przekonanie, że za wszelką cenę nie wolno ulec.




 

Aby uniknąć takich sytuacji, DDA muszą nauczyć się tego wszystkiego, czego zwykle uczą się dzieci: wyrażania potrzeb, nazywania uczuć, rozmawiania i słuchania, nawiązywania pierwszego kontaktu, muszą także nauczyć się kochać siebie - gdyz poczucie ich wartości z reguły jest mocno zachwiane. Zwykle z takimi umiejętnościami wchodzimy w pierwsze nastoletnie związki. Wtedy przychodzi czas na rozwijanie tych doświadczeń w relacjach z inną bądź tożsamą płcią. Gdy stworzymy pierwszy stały związek, wówczas odkrywamy i uczymy się umiejętności ważnych dla utrzymania i pogłębiania związku. Myślę tutaj o okazywaniu wzajemnej czułości i akceptacji, trosce o partnera, empatycznym rozumieniu go i wzajemnym wspieraniu się.

Czy jestem w stanie stworzyć zdrowy związek, mimo iż jestem DDA? – to jedno z częstych pytań, pojawiające się nam podczas rozpoznawania problemu. Kryje się za nim obawa przed brakiem zdolności do kochania i bycia kochanym. Przyczynami trudności dorosłych dzieci alkoholików w związkach nie są jednak ograniczenia ich potencjału, ale brak pewnego rodzaju ważnych doświadczeń, niezbędnych do nauczenia się, co to znaczy bliskość, na czym polega budowanie związku i jak go utrzymać. Oznacza to, że DDA są w pełni zdolne do miłości, lecz muszą w sobie tę zdolność dostrzec i rozwinąć ją. Droga do tego wiedzie poprzez nauczenie się, jak akceptować siebie. Wymaga to mozolnej pracy nad sobą, często jedynie w porozumieniu ze specjalista, który będzie potrafił przepracowac z nami zwoje złogów przeszłości, jakie kłebi nasza podświadomość i blokuje dostęp do tz normalności rzeczywistej.


Stworzenie dobrego związku jest jednym z kilku najważniejszych, ale i najtrudniejszych zadań życiowych człowieka. Z pewnością łatwiej je zrealizować tym, którzy wychowywali się, patrząc na dobre a raczej zdrowe relacje swoich rodziców – ale zawsze jest to trudne. DDA nie są tutaj wyjątkiem.
  




(cyt. z książki: "pułapka- niewybaczalnej krzywdy" J. Mellibruda)