piątek, 26 września 2014

z wiatrem



To wszystko jest we mnie, we śnie. 
Weź mnie.
Ważę mało. Zajmuję mało przestrzeni - mniej niż nadlatujący październik.
Wejdę za dnia, pod skórę. 
Pod piórem mam resztę światła.
Starczy na zimę, na imię. Srebrem rozpalimy jedność.
Skrzydła to nie wszystko, ważne jest siedlisko, przystań.
Do cholery - przystań! Mam dużo miejsca na przyszłość, na bezgrosz
i świeżo zapatrzony świt dla ptaków. 
Nie odlatuj.