wtorek, 27 stycznia 2015

coś o namiętności niecielesnej



"Kochać się z tobą tak, jakbym miał cię ochronić i wyleczyć. Wdmuchać ci do ust wieczność. Wiesz, to jest to coś w seksie, z czego zdaje sobie sprawę może jedna setna procenta osób - to jest tak, że chcę cię mieć, chcę, żebyś miała mnie i chcę, żebyśmy byli wspólnie święci - jakby ktoś zlutował nas w jeden stop. 
(...) Gdy ją przytulam - gdy naprawdę ją przytulam - a zrobiłem to wtedy po raz pierwszy - wtedy tak naprawdę zrozumiałem, o co chodzi; że być może to już nie chodzi o robienie na sobie nawzajem wrażenia, podrywanie się, grę w dominację i uległość, szpanowanie. Przycisnąłem ją najmocniej, tak jakbym chciał przez nią przeniknąć; jakbym chciał, żeby nasze żyły zawiązały się na supeł."
— Jakub Żulczyk







"I łączy nas namiętność, z której mogą szydzić.
Lecz dopóki jesteś ze mną nie mamy się czego wstydzić."
Pezet



      Musisz się zdecydować czego chcesz się trzymać. Musisz też wiedzieć co trwa a co przeminęło. Najciężej jest ruszyć. I czasem ustalić czego nigdy nie było. I musisz sobie pewne rzeczy odpuścić. Bo ten pierwszy krok nie jest krokiem nóg lecz serca.
      Absolutnie w każdej relacji dwojga ludzi, wystarczy postawić sobie jedno proste pytanie: -czy chcę być z tą osobą? Czasami trzeba to pytanie postawić drugiej osobie: -czy chcesz ze mną być?
W zdrowym związku jest tylko jedna odpowiedź: Tak.
W chorych i toksycznych związkach ludzi problemowych pada odpowiedź: „tak, ale…”, „nie, ale...”
Tak, ale to i tamto (warunek na związek?!). Nie, bo np mieszkamy daleko od siebie (szukanie pretekstu? -a czy odległość stanowić może jakiś wyznacznik uczucia?!).
Tam, gdzie są problemy, tam zawsze jest jakieś ale.
Głupi ludzie nie rozumieją, że słowo „ale” jest innym określeniem słowa „nie”. Subtelniejszym, zgrabniejszym, mniej bolesnym, jednak to wciąż jest zwyczajne:  n i e 
      Problemem ludzi nadwrażliwych i niepewnych siebie jest zdecydowane nad interpretowanie wszystkich czynów, słów i zdarzeń jako negatywnie dotyczących ich osoby. Odwieczny strach przed odrzuceniem i wieczne poczucie winy. Trąci to trochę egocentryzmem- świat bowiem nie kręci się wokół jednostki, nie jesteś wszystkiemu winna i nie każde zło jest kierowane w Twoją stronę. 
Jeśli chcesz być szczęśliwa i jednocześnie móc być szczęściem dla kogoś, zbierz w sobie siłę i odwagę, by poświęcić siebie dla obcej lecz drogiej ci osoby, takiej z która wyobrażalny staje się Twój świat. Wówczas zrozumiesz, że to nie jest żadne ryzyko że coś stracisz lecz oddanie, by zyskać.