wtorek, 21 kwietnia 2015

wymiana poglądowo zapoznawcza


Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono.


"Napisz o sobie wszystko, co jest prawdą i twoim wyobrażeniem. Ustaw się w najlepszym świetle, przystrój w najładniejsze kwiatki i czekaj na przyszłe ofiary, uwiedzione gorzkim sokiem twoich kłamstw" 
- I księga Les-desperatki 

Ogłoszenie
Poszukuje konia bez ogona i źrebaka bez siusiaka :P jeśli takowy się znajdzie proszę o wiadomość
Odpowiedź dla poszukującej: 
Źrebak wyrósł na konia, koń zdechł. Zatem Książe idzie na pieszo i trochę mu się zejdzie.


Nie mam żadnych ram. 
Interesuje mnie wszystko, nie odmawiam niczego, oglądam wszystko, gram na wszystkim, mówię i śpiewam o wszystkim. 
Tak jest dzisiaj - a jutro...? Nie ukryjesz długo tego kim jesteś na prawdę. 



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
takie tam wymogi i kryteria 

Cześć :) 

Nienormalnie normalna, zwyczajna nadzwyczajnie. 

Wciąż zadziwia mnie człowiek - powiedzmy, że studiuję ludzką psyche (to chyba forma pewnej mojej samoobrony), a szczególnie będąc TU (rubryka tzw ogłoszeń towarzyskich), czytając co ludzie *wypisowują, zadziwia mnie wszech panujące społeczne i emocjonalne sięganie dna! 

Lubię kilka drobnych rzeczy takich jak: kawę, polne kwiaty, rzeki, morza, góry, lasy. 
Coś więcej o mnie? Lubię duże samochody. O! Tenisówki lubię -bo są bardzo wygodne ale szpilki też lubię, bo lubię sukienki. Mam długie włosy ale u kobiet wolę krótkie - no co, piszę byś wiedziała co mi się podoba. Cenię szczerość, choć bywa brutalna. Taka ci ze mnie Kobieta (z pewnością kobieta) pełna sprzeczności; umiem się złościć, bywam chaotyczna- bo często się śpieszę. W mojej torebce 'jest wszystko' i z reguły jest duża. Jestem niezależna i pragnę taka pozostać. Wiem czego chcę i nie boję się po to sięgać. 

I teraz czytaj ze zrozumieniem : 
 Siebie już znam, chciałabym poznać 'swoje przeciwieństwo'- tak by się jakoś dopełniać, zrównoważyć. Pokrewieństwa doszukać możemy się w detalach, w pasji, zainteresowaniach, w rodzaju wartości wobec jakich toczy się życie ale nie bądź jak ja, bo szybko nam się to znudzi. Dajmy sobie siebie odmienność, która będzie wnosić coś co stanie się uzupełniające a zarazem pociągające. 
Więc nie odpisuj jeśli masz mi potwierdzać, przytakiwać bez wyrazu czy własnej osobowości! 
Musisz lubić siebie to dla mnie gwarancja, że będziesz zdolna by polubić mnie. Dobrze by było gdybyś lubiła też ludzi, aczkolwiek nie jest to wymóg konieczny, przeciwnie do zwierząt- tu musi istnieć pełna akceptacja i to ze wzajemnością. Nie musisz mieć dyplomów, bo inteligencji nie można się nauczyć. Bądź twardo stąpająca po ziemi, bo ja czasem zbyt dużo idealizuję. Miej pracę, posiadaj zasady, ceń wartość rodziny i bądź odpowiedzialna- to miano wiele dla mnie znaczy i proszę miej dowód osobisty od jakiś 12 lat przynajmniej :) aha! niezbędnie: myj zęby, uszy, itd ..po prostu nie unikaj kontaktu z wodą i mydłem. 

Nie chcę zabierać Ci Twojej wolności, mogę podzielić się z Tobą swoją -jak zechcę

P.S. Należę do gatunku gaduł i gadulców (jak widać powyżej i niżej) czy więc potrafisz słuchać? A czy potrafisz mnie zainteresować sobą na tyle bym to ja chciała słuchać Ciebie? Masz tyle cierpliwość i spokoju w sobie co by mnie zrozumieć, uspokoić i znieść moje humory czy histerie, które niewątpliwie towarzyszą ekstrawertykom w natłoku emocji? 

 Nie pisz jeśli masz potrzebę, odezwij się jeśli masz ochotę ;) 


Poznań pozdrawia :) 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------




"Wiesz, niesamowite jest to, że czytając Cię uświadomiłam sobie, że ratujesz moją konającą nadzieję na istnienie normalnych kobiet :) Zatem skoro już wiesz, że wydajesz mi się 'normalna', uczynię wyjaśnienie czemuż tak myślę. Nie zaczynasz od słów, iż szukasz bogini, femme, że w ogóle szukasz. Nic nie padło też o tym, iż mają być włosy po pięty i inne walory całkowicie przykrywające/ ukrywające fakt, iż posiadaczka tej fizjonomii jest les albo nie daj Bóg, bi. Zero o umiejętnościach ortograficznych i interpunkcyjnych, knajpach branżowych i szukaniu "żony". Piszesz za to o całkiem standardowych rzeczach, o których ludzie często już nie pamiętają, których się wstydzą lub których nie potrzebują bądź nie uważają ich za istotne. Napisałaś o człowieku z krwi i kości. I ową normalnością się zachwyciłam.
Hołd Ci składam za to co sobą reprezentujesz.
A kobiety około 30-stki powiedzmy, iż mają poukładane w główkach;)
Pozdrawiam ciepło z Warszawy, krótkowłosa brunetka"



-Te ogłoszenia aspirujące do castingu do filmu porno, ze sceną my dwie i np on ów jeden, czyli teatrzyk pozorności, gdzie kobiecą bliskość zastąpiono gimnastyką ku uciesze oglądaczy tego typu produkcji, po prostu mnie wyprowadzają z równowagi.
Nie lubię Warszawy. Stolica stała się puszką pandory dla hipokrytów i chrześcijan maści wszelakiej, co to krzyżem leżą w kościele całe niedziele, a od poniedziałku do soboty nóż Ci wsadzą w serce patrząc Ci w oczy prosto i głęboko. Już nie mówię o tym myśleniu w kategoriach zaszłych, żeby nie rzec średniowiecznych, iż azaliż gdyż tęcza im piekłem pachnie, pederastią i wenerą, zatem mniej więcej spektrum możliwości intelektualnych mieszkańców Warszawy tak i innych miast ze znamieniem "miasta uczelnianego" w dużej mierze ogranicza się rozmachem do przekroju słomki od napoju gazowanego w fastfoodzie.
W każdym bądź razie, mój odkurzacz przy niektórych mógłby być spokojnie prezesem lokalnej mensy. 


"Warszawa mnie męczy, ciąży i wkurza. 
Choć kocham to miasto, to zapewniam Cię, iż umiejętność posługiwania się piłą do drewna często rozszerzyłabym o wątek ludzki.
Z chęcią jednak, skoro już bywam na wsi polskiej, zajmuję się gospodarką moich rodziców.

Ubóstwiam blondynki. Takie, co sobotnie poranki rozpoczynają od kawy i gazety, zawijając nogę na nogę, w mojej rozciągniętej bluzie, osiadają na poduszce parapetowej albo w kąciku kuchennym. Z włosami spiętymi w dziwnym nieładzie prowokują nagą szyją i zapachem karku tak mocno, iż przejść nie można bez całowania, przyssania i dłuższego obcowania, by będąc na pograniczu namiętności usłyszeć "odkurzysz?" albo "żarówka w łazience się popsuła", ewentualnie "zimno, mróz, pójdziesz z psem?".
Blondynki w wydaniu menago też ubóstwiam. Aryjska konsekwencja i żelazna dłoń zarządzająca podwładnymi, zimny ton i błysk w oku.
Powiem w prost: spełniasz wszelkie moje oczekiwania jakie stawiam wobec kobiet które dopuszczam do głowy i serca.. zechciej poznać takiego figlarnego łobuza jak ja - będę uraczona Twoją dobra wolą."


-To człowiek na poziomie i z taktem, bo nawet nie jękła, że potokiem słów zalałam w swoim "ogłoszeniu". Doszukała się za to sensu tej treści oraz podjęła temat w jej odniesieniu - jak dla mnie to się chwali nade wszystko inne :) Oj, już dawno nie przeczytałam tak wielu ciepłych i miłych a co lepsze pokrewnych mi słów, w formie trafiającej i pobudzającej mój uśmiech na sam widok nowego maila od tej autorki. 



"na językach", czyli bezpośrednia forma komuniaka'tora gadu gadu:

(...)
- Jesteś w pracy, to może przeszkadzam?
- Nie przeszkadzasz, umilasz.
- Teleumilacz lepszy niż żona, bo tak jak widzisz ta ze mnie marna: -nie powiedziałam dzień dobry kochanie, nie wstałam by zrobić Ci do pracy śniadanie, nie wypiłam z Tobą porannej kawy i nie zarzuciłam kokieteryjnie włosami wychodząc z wanny.
- Wszystko przed nami, kokieteria była by wskazana -uwielbiam i koniecznie chcę się przekonać o Twojej :)
- Przekonać się.. ale to jak się ruszam, jak smakuję, jak pachnę? Przekonania nabierzesz jak dotkniesz? Ach, przekonać -to brzmi jak propozycja ;)
- hmmm, to może smakiem na początek?
- Smakiem Pikanterii? Słodyczy? Kwasotą? Smakiem świeżości wiosny, ciepła lata, czy melancholijnej jesieni, która rozleniwia.. a może zimy, co zawija szczelnie w kołdrę i nie uprzyjemnia stąpania poza łoże?
- Niewątpliwie kokieteria w Twoim wykonaniu działa na moje zmysły i jest niebanalna, cóż się zresztą dziwić tak jak i cała Ty, droga nieznajoma :)
- Smakowanie to akurat etap najdalszy z dalekich w moim podejściu do drugiej osoby.
Dojrzałam do pojęcia zjawiska, że za sexem płynie zobowiązanie. Innymi słowy: -jeśli to nie sex z kimś 'moim' to nawet nie zaczynam tematu, bo nie chce mi się angażować siebie, ciała, dotyku tak tylko dla sportu - rozumiesz? Celna uwaga: "droga nieznajoma", owszem droga, bo bardzo cenię to co daję.
Ale się poważnie zrobiło.
- Nie jestem małpą w zoo, która skacze dla zabawiania publiki.
- Ale po co się unosisz?
- To nie unoszenie się tylko zaznaczanie dystansu.
- To dobrze. Lubię Twój głos i śmiech, fajną energię w nim słychać.
- Miło. Zazwyczaj jestem taka energetyzująca, że aż włosy stają dęba, a to jednak bywa męczące - ostrzegam.
- Jakoś się nie boję.
- Podziwiam odwagę ;)
Dodam więc, że bywam też marudna, rzadko dopuszczam ludzi do słowa, lubię stawiać na swoim, jestem ciężka, trudna, skomplikowana, mam wad znacznie więcej niż zalet - uprzedzam.
- Masz serce i jaja i to mi się podoba. Jesteś po prostu kobietą, więc to wszystko są normalne objawy, wytrzymam dla dobra wyższego - Ciebie :) A Ty lubisz być kokietowana?
- hmm, .. ciężko stwierdzić. Mnie to trzeba zwyczajnie zdobyć. Czasem wykazać intelekt, czasem 'jaja' lub z jajem mieć dystans do siebie, czasem to pożądanie ale to nigdy nie wystarcza. Tak, zdecydowanie trzeba mnie zdobyć. Wykazać, że mnie i tylko mnie się chce, bo bardzo potrzebuję bezpieczeństwa. Co więcej, samo zdobyć to 40% sukcesu, (choć już samo to jest zadaniem tylko dla Orłów) potem trzeba jeszcze sprawić bym czuła się wyjątkowa i zawsze ponad konkurencją, cóż taki charakter -doświadczony- the best of albo nie zaczynaj :)
- Ja nie jestem wszyscy i nie mam na imię jak tamta.
- Jak tamta?!
- Jak ta która nie wykorzystała okazji by Cię w tym zapewnić i dać ci poczucie bezpieczeństwa.
- Słusznie. Dobre. Bardzo dobre.
(...)


Tak, właśnie, to było dobre! I tej wersji się trzymajmy.
Czyli można, można jeśli się chce, tak normalnie..
...- dziękuję :*


/publikowane cyt. oczywiście za zgoda korespondentek/




Da je ime tvoje moja jedina molitva 



(...)
Al Bogu ne mogu lagati
Sve dok se molim
A lažem ako kažem
Da te ne volim 
(...)